Movies Room - Najlepszy portal filmowy w uniwersum

Senua's Saga: Hellblade II – recenzja gry. Doznanie dla zmysłów i naszych lęków

Autor: Mateusz Chrzczonowski
4 czerwca 2024
Senua's Saga: Hellblade II – recenzja gry. Doznanie dla zmysłów i naszych lęków

Microsoft na początku obecnej generacji konsol obiecywał, że duża moc ich konsoli umożliwi ukazanie zupełnie nowej jakości grafiki, a na zachętę pokazał nam kontynuację Hellblade. Prezentacja zrobiła furorę i przekonała pewnie niejednego gracza do zakupu nowego Xboxa. Od tego czasu „zieloni” wydali kilka tytułów, które nie dostarczały nam obiecanego rozmachu. Zaczęły rodzić się więc obawy, czy ta widowiskowa zapowiedź sprzed lat może się naprawdę ziścić. Mogę już jednak uspokoić, że Senua's Saga: Hellblade II to prawdziwie niezapomniane widowisko i zdecydowanie warto było czekać. 

Oczekiwanie na exa Microsoftu z prawdziwego zdarzenia

Xbox próbuje doścignąć PlayStation nie tylko pod względem sprzedanych konsol, ale też w ekskluziwach, czyli tytułach na wyłączność, dostępnych tylko na danej konsoli. Japońska korporacja od zawsze była tu wzorem do naśladowania, dostarczając nam systematycznie duże i jakościowe tytuły. Microsoft do kilku lat dość licznie przejmuje kolejne studia i próbuje dowozić równie przyciągające uwagę produkcję. Efekt nie zawsze jest tak zadowalający – Starfield oraz Redfall, patrzę na was. Są też bardziej udane projekty, jak na przykład Hi-Fi Rush (który jednak ostatnio trafił też na platformę „niebieskich”), choć to mimo wszystko głównie mniejsze gry, niemogące konkurować z rywalami triple A. Teraz przyszedł czas na premierę kontynuacji Hellblade: Senua's Sacrifice z 2017 roku, niezwykłej gry narracyjnej, która skutecznie zapadła w pamięci graczy. Sequel był prezentowany, jak już wspominałem, jeszcze na starcie obecnej generacji konsol jako „nowa jakość”. Dlatego zadam tu zasadnicze pytanie – czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z rewolucją, czy może było to tylko czcze gadanie ze strony Microsoftu? 

Screen z gry Senua's Saga: Hellblade II

Senua nie powiedziała ostatniego słowa

Historia w Senua's Saga: Hellblade II jest kontynuacją wątku z pierwszej części, choć dzieje się już kilka lat później i w zupełnie innym miejscu. Jak możecie pamiętać, poprzednia odsłona skupiała się na postaci celtyckiej wojowniczki Senui, która udała się do samego Helu (piekła z nordyckiej mitologii), aby odnaleźć ukochanego, zamordowanego z rąk wikińskich najeźdźców. Podróż oczywiście nie jest łatwa, a nasza bohaterka musi zmierzyć się nie tylko ze strażnikami Helu, ale też ze swoją szalejącą podświadomością. Gdybyście jednak nie grali lub nie pamiętali pierwszego Hellblade’a, twórcy na początku sequelu serwują bardzo ładne podsumowanie wydarzeń w formie wideo. 

W kontynuacji Senua trafia do ludzkiej krainy w Midgardzie, a dokładniej na Islandię. Dociera tam porwana przez łowców niewolników. A tak naprawdę dała się złapać, aby udać się do kraju wikingów i powstrzymać dalsze ekspedycje łowców. Na miejscu zaczyna odkrywać, co nęka tubylców oraz dlaczego potrzebują niewolników. W historii ponownie nie brakuje mitycznych istot oraz masy, masy psychodelicznych zdarzeń, które jeszcze bardziej niż w poprzedniej odsłonie podkręcają naszą dezorientację i pozwalają poczuć się jak zagubiona Senua. Tutaj kolejny raz twórcy z Ninja Theory odwalili kawał dobrej roboty. I choć całościowo opowieść bardziej do mnie przemówiła w pierwszej części, tak tutaj psychoza wchodzi jeszcze na wyższy level.

Zobacz również: Sand Land – recenzja gry. Piaskowy sen Akiry Toriyamy

Screen z gry Senua's Saga: Hellblade II

“Nowa jakość” grafiki to nie tylko czcze gadanie

Przy omawianiu Senua's Saga: Hellblade II nie można zacząć od innego elementu niż oprawa graficzna. Tak jak przy większości gier ocenę grafiki zostawiam na koniec jako taki szczegół, który nie ma większego znaczenia przy całościowej ocenie, tak tu jest zupełnie inaczej. Muszę wręcz zaznaczyć, że Hellblade II jest przede wszystkim audiowizualnym przeżyciem, które ma zapaść nam w pamięć za sprawą wydarzeń i opowieści oraz formy jej przedstawiania. Dlatego gry samej w sobie jest tu dość mało, o czym oczywiście szerzej opowiem za chwilę. Wracając jednak do samej formy – jest tu spektakularnie w każdym aspekcie. Na pierwszy plan wysuwa się rzecz jasna postać Senui, która została fenomenalnie zagrana przez aktorkę Melinę Juergens, przekazując ogrom emocji. Duża tu zasługa perfekcyjnego motion capture, przenoszącego ruchy ciała czy choćby grymasy z twarzy aktorki, dzięki czemu bohaterka w grze wygląda bardzo ludzko i realistycznie. Inne postacie w Hellblade II są zrealizowane równie dobrze, ale to Senua swoimi reakcjami naładowanymi emocjami kradnie każdą scenę. 

Zdecydowana większa część gry odbywa się w mrocznej scenerii, więc nie zawsze można docenić wykonanie elementów otoczenia oraz oświetlenia. Tu jednak również przyłożono się do pracy, i w tych nielicznych momentach, gdy widzimy trochę więcej, można podziwiać między innymi piękne scenerie, odbicia w wodzie (chyba nie widziałem nigdzie tak dobrze wyglądającej wody) oraz fenomenalnie pracujące światło. Nawet w nocy, gdy dochodzi sztuczne oświetlenie, może być naprawdę pięknie – ta jedna scena pierwszego kontaktu z mrocznymi przeciwnikami zostanie w mojej pamięci na długo. 

Jesteście gotowi słyszeć głosy w głowie?

No ale zdecydowanie największe wrażenie w całej grze zrobiło na mnie udźwiękowienie. To jak ta gra brzmi w słuchawkach, trudno nawet opisać. Dźwięki otoczenia, a przede wszystkim przeszywający głos narratora oraz szepczące głosy z podświadomości Senui aż wrzynają się w umysł, wywołując niepokojący stan zbliżający nas do psychozy. Chapeau bas dla dźwiękowców, ale dla dobra Waszej psychiki zalecam też przerwy w rozgrywce.

Zobacz również: Oceniamy najnowsze Kolekcje The Sims 4 W hołdzie miastu oraz Imprezowy niezbędnik

Screen z gry Senua's Saga: Hellblade II

Nadal jest to gra, choć tylko trochę

Jak mówiłem, Senua's Saga: Hellblade II nie stoi zbyt mocno rozgrywką, ale ma też coś do zaoferowania. Przede wszystkim w porównaniu z poprzednią odsłoną przygód celtyckiej wojowniczki, twórcy mocno popracowali nad poprawą systemu walki. W pierwszej części walka była dość toporna i nie dawała satysfakcji, ale tutaj staje się czystym złotem. Starcia zyskały iście filmowy sznyt – każdy pojedynek ma tu swoją intensywność oraz często kończy się efektownym finałem. Zasady systemu praktycznie się nie zmieniły – nadal mamy silny oraz słaby cios, blok czy unik. Popracowano jednak nad animacjami, dźwiękiem, ruchami kamery oraz wprowadzono ciekawy system „kolejkowania przeciwników” – gdy wykończymy jednego, kolejny wpada na bohaterkę, rozpoczynając następne starcie. Działa to naprawdę fenomenalnie. Intensywność walk nie zwalnia dzięki temu ani na chwilę, więc pojedynki teraz to prawdziwa fabryka adrenaliny. 

Poza walkami w grze trafiamy też na zagadki środowiskowe. Pierwsze to doskonale znane z poprzedniej odsłony poszukiwania symboli, by odblokować bramy. Są też zabawy przestrzenią – przestawianie elementów otoczenia, aby odblokować ścieżkę – które tym razem są o wiele bardziej rozbudowane, więc stanowią najciekawsze przypadki zagadek. Jednak to tak naprawdę tyle, przez co ten element gry nie należał do moich ulubionych.

Zobacz również: F1 24 – recenzja gry – wrzucamy niższy bieg niż rok temu?

Microsoft w końcu pozamiatał?

Senua's Saga: Hellblade II to tytuł, którego zdecydowanie warto było oczekiwać. Mimo że gra nie oferuje rozbudowanej rozgrywki, a tak naprawdę nie oferuje jej prawie w cale, to nadrabia to fenomenalną oprawą audiowizualną, która skutecznie przykuwa do ekranu. Mroczne, psychodeliczne scenerie oraz doskonale dopracowane udźwiękowienie sprawiają, że zanurzamy się w świecie gry z ciągłym poczuciem niepokoju i fascynacji. Hellblade II to produkcja, która skupia się na dostarczeniu unikalnego, zmysłowego doświadczenia na długo pozostającego w pamięci. Zdecydowanie musicie poznać historię celtyckiej wojowniczki, która mierzy się nie tyle z mitycznymi istotami, ale przede wszystkim z własnymi demonami. Naprawdę unikatowa produkcja.

Ilustracja wprowadzająca: materiały prasowe

media-library4qnnaS
media-libraryR7DiU5
media-libraryfNpHF8
media-libraryjTWfy7
media-library6WO7oI
media-libraryi05Nz9

Gra więcej, niż powinien. Od czasu do czasu obejrzy jakiś film, ale częściej sięgnie po serial w domowym zaciszu. Niepoprawny fanatyk wszystkiego, co pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni. | [email protected]

Komentarze (0)
Tylko zalogowani użytkownicy mogą dodawać komentarze.

Ocena recenzenta

90/100

Oprawa graficzna wyznacza nową jakość

Fenomenalna gra aktorska ma tu kluczowe znaczenie

Udźwiękowienie podbija immersję do granic możliwości 

Ponownie musimy bać się o własną psychikę

Opowieść i realia mogą się podobać

Walka tylko potęguje intensywne doświadczenie

Gra dla ludzi, który niekoniecznie cenią sobie bogaty gameplay

Trochę zawodzi pod względem zagadek środowiskowych

Movies Room poleca

Nadchodzące premiery