Jedna z dwóch głównych serii o przygodach Człowieka ze Stali nie rozpoczęła się dobrze pod wodzą scenarzysty Joshuy Williamsona. O ile wyjściowy pomysł z objęciem dowodzenia na korporacją Supercorp był całkiem niezły, o tyle naiwne prowadzenie fabuły w kolejnych zeszytach zabijało nawet najlepszą koncepcję. W finałowym akcie, zawartym w Superman tom 3 – Ród Brainiaca, scenarzysta sięga po dwie mocne postacie: Brainiaca oraz Lobo. Czy to wreszcie przepis na dobry komiks?
Strona komiksu Superman tom 3 – Ród Brainiaca
Do lektury Superman tom 3 – Ród Brainiacapodchodziłem sceptycznie. Nie dalej jak nieco ponad tydzień wcześniej recenzowałem naprawdę kiepski album Superman kontra Lobo, gdzie spotkanie dwóch tuzów świata DC wypadło po prostu koszmarnie i bardzo bałem się powtórki z rozrywki. Na szczęście Williamson pokazuje jak dobrze wykorzystać Supka i Ważniaka i jak powinna wyglądać zarówno ich konfrontacja, jak i ewentualny team-up.
Pretekstów do zawiązania akcji jest tu sporo. Brainiac rośnie w siłę, tworząc wraz ze swoją rodziną i klonami praktycznie niepowstrzymany ród karmiący się mocą i wiedzą. Metropolis atakuje plaga robotów oraz… Czarnian, czyli przedstawicieli rasy, do której należy Lobo. Tak, tej uznanej za całkowicie wymarłą. Powraca córka Lexa Luthora – o wiele bardziej inteligentna niż jej przebiegły ojciec. Jest więc dynamicznie i bardziej mamy tu do czynienia z „Action Comics” niż ze spokojniejszym i bardziej wyważonym obliczem serii. A przecież kochamy superbohaterskie naparzanki, prawda?
Strona komiksu Superman tom 3 – Ród Brainiaca
W parze z akcją idą naprawdę dobre rysunki. Rafa Sandoval świetnie potrafi oddać chaos walki, a gościnne występy taki artystów jak Mirko Colak uprzyjemniają lekturę serwując nieco inne oblicze warstwy graficznej. O ile przy poprzednich tomach narzekałem nieco na artystów ilustrujących zmagania Clarka Kenta, tak w przypadku Rodu Brainiacanaprawdę nie bardzo mam się do czego przyczepić. Jest widowiskowo, można powiedzieć, że z eventowym, blockbusterowym zacięciem.
Fabuła rusza z impetem i sam byłem zaskoczony, że po przeciętnych, a miejscami wręcz słabych dwóch tomach poziom tak zauważalnie rośnie. Opowieść jest zwarta i zrozumiała, uzupełniona o sensowne wątki poboczne i epizody ukazujące bardziej ludzkie oblicze mieszkańców Metropolis. Znalazło się też miejsce dla odważniejszy i ambitniejszych wątków, bo kampania polityczna Perry’ego White’a, konkurującego o urząd burmistrza z ksenofobicznym przeciwnikiem, stanowi toporny, ale trafny komentarz dotyczący migrantów. Na szczęście w Superman tom 3 – Ród Brainiacanie wyeksploatowano tego wątku zbyt mocno i urwano go w odpowiedniej chwili.
Strona komiksu Superman tom 3 – Ród Brainiaca
Ród Brainiacazapowiada kolejne powroty, zostawia Lexa Luthora w niecodziennej – chociaż raczej przejściowej sytuacji, a także stanowi prolog do nadchodzącego eventu Władza absolutna, którego wydawanie Egmont rozpocznie już w marcu i co miesiąc będzie publikował nowy tom. I po lekturze ostatnich albumów będę podchodził do niego ostrożnie, ale z nadzieją, bo gdyby wszystkie 3 tomy wyglądały tak jak ten powyżej zrecenzowany, z pewnością byłbym o wiele bardziej zadowolony.
Tytuł oryginalny: Superman vol. 3 – House of Brainiac Scenariusz: Joshua Williamson, Mark Russell Rysunki: Rafa Sandoval, Miguel Mendonca, Edwin Galmon, Steve Pugh, Fico Ossio, Mirko Colak, Laura Braga Tłumaczenie: Jakub Syty Wydawca: Egmont 2026 Liczba stron: 224 Ocena: 80/100
PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.
W życiu bohaterów Krainy lodu wiele się pozmienia. Disney ujawnił szczegóły fabuły trzeciej części filmu oraz zwiastun. Fani Anny i Kristoff w końcu doczekają się ślubu pary. Jak wiadomo nie od dziś, Disney pracuje nad trzecia odsłoną krainy lodu.