Advertisement



Na pierwszy rzut oka: Narcos – sezon 1. (odc.1-4)

Plata o plomo

Zgodnie z formułą „Na pierwszy rzut oka” oceniany jest zazwyczaj pilot serialu. Z produkcjami Netflixa jest o tyle dobrze, że od razu dostępne są wszystkie odcinki i można bardziej zagłębić się w konkretny serial. Zatem niniejsza ocena będzie dotyczyć pierwszych czterech odcinków „Narcos”.

Serial opowiada o walce amerykańskich i kolumbijskich śledczych z Pablo Escobarem, jednym z najsłynniejszych baronów narkotykowych. Wydarzenia przedstawia narracją z offu jeden z bohaterów filmu agent DEA Steve Murphy (Boyd Holbrook). Z jednej strony wprowadza to do serialu odpowiednią lekkość.  Postać wtrąca swoje uwagi, często w postaci żartów, a nam wydaje się, że siedzimy w barze przy piwie i słuchamy opowieście dawno nie widzianego kumpla. Z drugiej strony przedstawianie wydarzeń na przestrzeni około 20 lat pozostawia odczucie powierzchowności i odhaczania wyłącznie najważniejszych punktów śledztwa. Mimo takiej rozpiętości czasowej fabuła uzależnia niczym produkty rozprowadzane przez Escobara. Nie jest może tak energetyczna i szaleńcza jak w innym kokainowym filmie „Wilku z Wall Street”, ale dzięki spokojnej, nieefekciarskiej narracji możemy przyjrzeć się nie tylko bohaterom, ale i całemu tłu socjopolitycznemu oraz wpływowi Escobara na wydarzenia w Kolumbii.

Narcos Escobar Moura

Krytycy porównują serial do „The Wire” czy „Breaking Bad”, lecz mi bardziej przypomina dylogię „Elitarni” autorstwa jednego z reżyserów i producentów „Narcos” Jose Padilhy. W obu przypadkach występują podobne motywy. Świat bohaterów to miejsce powiązań na styku gangsterki, biznesu i polityki. „Narcos” może w przeciwieństwie do „Elitarnych” pozbawione jest rozbudowanych scen akcji, co nie oznacza, że nie ma w nim przemocy.  Brutalność działań występuje i po stronie kartelu i policji, lecz działania obu grup to głównie liczne egzekucje i tortury. Sam serial posiada również pokrewny dokumentalny charakter. Zdjęcia uzupełnianie archiwaliami unikają rozmachu, skupiając się głównie na obserwacji bohaterów.

Samą gangsterskość poddano skutecznej demitologizacji. W „Narcos” jest ona wyłącznie biznesem porównywalnym do założenia fabryki. Escobar i wspólnicy to przede wszystkim biznesmeni, którzy zajmują się kwestiami logistycznymi, przekupywaniem policji oraz podażem i popytem. Dla przeciwników swojego interesu są jednak bezwzględni o czym świadczy często powtarzana przez Escobara sentencja „plata o plomo” („łapówka albo kulka”). Sam Escobar, w świetnej interpretacji Wagnera Moury, przedstawiony jest jako pełnokrwista osobowość, zawdzięczająca sukces wyłącznie sobie. Szkoda więc, że pozostałe postaci pozostają w jego tle. Murphy (Boyd Holbrook) to typowy amerykański szeryf, Pena (Pedro Pascal) to stereotypowy „Latino lover”, a kobiece postaci występują głównie jako tło dla poczynań ekranowych maczo.

Narcos Holbrook Pena

Serial jest w dużej mierze hiszpańskojęzyczny, a w obsadzie przeważają latynoscy aktorzy. Nie obawiajcie się, to nie jest południowoamerykańska telenowela, lecz serial na bardzo dobrym poziomie i z obsadą z najwyższej półki. A o Netflixie powoli można już śmiało mówić jak o znaku jakości.

 

Dziennikarz

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i udaje, że prowadzi bloga. Kontakt: [email protected]

Więcej informacji o
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?