Chluba TVN – przypominamy pierwszy sezon Odwróconych!

Dwie największe komercyjne stacje telewizyjne w Polsce, podobnie zresztą jak telewizja publiczna, mają dziś duży problem z przyciągnięciem przed odbiorniki bardziej wymagającego widza. Ramówki obfitują w bezwartościowe paradokumenty, niekończące się telenowele czy inne programy rozrywkowe w których gwiazdy gotują/tańczą/śpiewają/skaczą do wody. Kawałek dobrego kina można tam czasem znaleźć, jednak są to głównie powtarzające się w nieskończoność tytuły. Dlatego dziś chciałbym przypomnieć nie tak bardzo odległe czasy, kiedy to telewizję TVN opłacało się włączyć każdego weekendu. Nie tylko dla kolejnego seansu Infiltracji, Shreka czy Mrocznego Rycerza. Opłacało się to zrobić wcześniej, niż późną nocą, kiedy to leciał Dexter czy Californication i to dla polskiego serialu.  W roku 2007, na wiosnę, w ramówce TVN-u pojawili się bowiem Odwróceni, pozycja obowiązkowa dla każdego fana seriali kryminalnych i wszelkiego rodzaju opowieści gangsterskich.

Dwie podwarszawskie grupy mafijne lat 90. to temat lubiany i dość często poruszany przez TVN. I bynajmniej nie wspominam tutaj o kolejnych doniesieniach na temat zabójstwa generała Papały w wieczornych wydaniach programów informacyjnych. Dokument Alfabet Mafii, kinowy Świadek Koronny i właśnie Odwróceni, to najdobitniejsze przykłady. Głównym wątkiem fabuły jest relacja Blachy (Robert Więckiewicz), wysoko postawionego gangstera grupy pruszkowskiej, z  oficerem CBŚ Pawłem Sikorą (Artur Żmijewski), który chciałby zwerbować Blachę na swojego informatora. Wydaje się on od razu najlepszym kandydatem, bo wcale nie jest za wysoko, ale wystarczająco blisko góry, że wie prawie wszystko. W tle tych wydarzeń, na ulicach stolicy ma miejsce regularna wojna gangów, pochłaniająca kolejne ofiary.

fot. TVN

Nośny temat to nie jedyny atut, dla którego produkcję tę tak dobrze zapamiętałem. Ileż to razy w Polsce próbowano zrobić dobry serial kryminalny? Co rusz w nowych ramówkach kolejnych telewizji pojawiają się takowe produkcje, a przebijają się jedynie te familijne, bądź takie, które naprawdę wyróżniają się jakością. Odwróceni to serial od początku do końca przemyślany, nie sprawiający wrażenia kręconego na siłę, nie rzucający bez sensu wątków, które znikają bezpowrotnie jeszcze w tym samym odcinku (a to akurat jest największą bolączką polskich produkcji telewizyjnych), nie dający w każdym epizodzie kolejnego rozdmuchanego śledztwa, które koniec końców i tak rozwiązuje się samo. Do tego kupuje nas barwną, świetnie zagraną galerią bohaterów, napięciem i klimatem oraz świetnym scenariuszem.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: Odwróceni. Ojcowie i córki – recenzja przedpremierowa!

Skoro już wspomniałem o bohaterach, obok wspomnianych już dwóch głównych postaci mamy tutaj drugi plan, jakiego próżno szukać w innych produkcjach. Lider grupy pruszkowskiej Roman Kraus, pseudonim Szybki (nieodżałowany Maciej Kozłowski) to przywódca z krwi i kości. Wzbudza respekt, ale także ciekawi. Jeśli mówi swojemu pijanemu koledze, przeżywającemu śmierć przyjaciela, że od teraz koniec chlania to wiesz, że tak musi być. Nie odważysz się mu sprzeciwić. Reszta przedstawionej na ekranie grupy pruszkowskiej jest nie mniej oryginalna. Wiecznie wesoły Skalpel (Szymon Bobrowski), bogobojny, a bezwzględny Mnich (Andrzej Zieliński) oraz Kowal (Andrzej Grabowski, w kolejnej znakomitej roli gangstera, która na szczęście nie pozwoliła zaszufladkować go tylko i wyłącznie jako Ferdynanda Kiepskiego) to goście, których zdecydowanie lepiej mieć za sojuszników, niż wrogów. A jeśli to jeszcze mało, to mamy człowieka Blachy, Cygę (pierwsza poważna rola Wojciecha Zielińskiego), chodzącego w dresie, niezbyt rozgarniętego młodzieńca, który zaczyna przygodę z gangsterką oraz jak zawsze świetnego Mariana Dziędziela w roli Ptaśka, ojca rodziny, a jednocześnie szefa konkurującej o wpływy grupy wołomińskiej. To tylko najważniejsze i najlepsze postacie, bo barwną galerią bohaterów serialu moglibyśmy obdzielić calutką wiosenną i jesienną ramówkę największych rodzimych stacji telewizyjnych.

fot. TVN

Jeśli już mamy ciekawe postacie, łatwiej jest emocjonować się wydarzeniami z ich życia. Tutaj zdecydowanie jest czym, bo Odwróceni to serial, który trzyma w napięciu od pierwszego do ostatniego odcinka, od pierwszej do ostatniej sceny. Nagromadzenie wątków nie przeszkadza im odpowiednio wybrzmieć na ekranie, nie daje wrażenia nadmiaru, a pełnego nasycenia. Niektóre kwestie, w stosunku do wydarzeń, które były podstawą dla powstania serialu, zostały oczywiście podrasowan. Najlepszym przykładem jest napad na konwój, w którym w rzeczywistości nie było ofiar, jednak tutaj więcej rzeczy poszło nie tak, Uczyniło to jednak historię jeszcze bardziej filmową.

Zobacz również: Chyłka – Zaginięcie. Recenzja najlepszego serialu TVN ostatnich lat!

Do wszystkich zalet serialu dochodzi jeszcze znakomity scenariusz. Ileż tu pamiętnych cytatów i dialogów, których słuchanie jest czystą przyjemnością. Ileż niewymuszonego świetnego humoru (faworyt to riposta Blachy na opowieść Szybkiego o przepowiedni wróżki, której zacytować nie mogę, bo będzie to spoiler). Nie brak tu także wątków obyczajowych, które uwiarygodniają i napędzają motywy działania głównych bohaterów. Sikora ma trudną sytuację rodzinną, ciężko chorego syna i będącą na skraju załamania i depresji żonę. Do tego dochodzi jeszcze znakomita ścieżka dźwiękowa, ze świetnym motywem przewodnim.

fot. TVN

Odwróceni mają wszystko, czego można oczekiwać od serialu sensacyjnego na wysokim poziomie. Produkcję zakończono po jednym jedynym sezonie, czemu ciężko się dziwić, biorąc pod uwagę, że oparto ją na prawdziwej historii. Materiał się teoretycznie wyczerpał, udało się opowiedzieć i wyciągnąć maksimum z tej fascynującej opowieści. Teraz jednak okazuje, że również tworcy stęsknili się za Blachą i Sikorą, więc już dziś zobaczymy pierwszy odcinek kontynuacji. Kontynuacji tytułu, który bez wątpienia można nazwać chlubą stacji. Jeśli chodzi o przypomnienie pierwszego sezonu, player.pl pozwala zrobić to zupełnie za darmo. Jeśli ktoś z Was nie widział, a ja swoim wywodem jeszcze go nie przekonałem, polecam włączyć sobie chociaż pierwszą scenę. W końcu świetne seriale zazwyczaj bronią się już samym wprowadzeniem. Tutaj nie jest inaczej.

Redaktor

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.

Kontakt pod [email protected]

Twitter: xkolek1

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?