Making a Murderer – recenzja 2. sezonu

Making a Murderer w 2015 roku wstrząsnęło całym światem. I nie, nie tylko serialowym. Pomijając to, że serial dokumentalny mógł być bardziej hipnotyzujący niż nie jeden dobry kryminał, zwrócił uwagę na coś ważniejszego – luki w amerykańskim systemie sprawiedliwości.

Pierwszy odcinek drugiego, 10-odcinkowego, sezonu rozpoczyna się od archiwalnych komentarzy, które pojawiły się w mediach w 2015 roku. Sprawa Stevena Avery’ego i Brendana Dassey’a nabrała międzynarodowego rozgłosu i politycznego charakteru. Po niewiarygodnym sukcesie Laura Ricciardi i Moira Demos postanowiły przez kolejne 3 lata dokumentować starania pełnomocników obu skazanych, aby oczyścić ich z zarzutów.

Steven Avery spędził w więzieniu 18 lat, niesłusznie skazany za gwałt. Wtedy wyszedł z zakładu karnego za sprawą badań DNA. Za spędzenie tylu lat za kratkami pozwał lokalne władze o zadośćuczynienie w wysokości 36 mln dolarów. W 2007 roku został ponownie skazany, wraz ze swoim, wtedy 16-letnim, siostrzeńcem, za gwałt i morderstwo Teresy Halbach, 25-letniej fotograf. Pierwszy sezon Making a Murderer skupia się na śledztwie, procesie obu oskarżonych i wyroku w sprawie. Od początku utrzymywane jest, że są niewinni, jednak prokuratura oraz śledczy manipulując dowodami doprowadzili do ich skazania. Drugi sezon natomiast dokumentuje ich batalie, aby doprowadzić do uchylenia wyroków bądź ponownego procesu.

Zobacz również: Daredevil – recenzja trzeciego, najlepszego sezonu o Diable z Hell’s Kitchen

fot. Netflix

W pierwszych dziesięciu odcinkach Making a Murderer zwrócono uwagę na manipulowanie dowodami i faktami, co mogło wzburzyć wielu ludzi. W kolejnych teoria prokuratury, co do tego, co zaszło w pod koniec października 2015 roku zostanie rozłożona na czynniki pierwsze i ośmieszona. Nie ulega wątpliwości, że dokument Ricciardi i Demos jest stronniczy. Prezentuje bowiem jedynie starania pełnomocników Avery’ego i Dassey’a, bez komentarza drugiej strony. Większość odcinków poświęcona jest kolejnym badaniom przeprowadzonym na dowodach, które przyczyniły się do skazania Stevena i odkrywaniu faktów, które zostały zatajone przed jego ówczesnymi obrońcami. Dla jednych kolejne godziny rozmów o śladach krwi i plamach jakie zostawia, tego skąd najlepiej pobrać próbki DNA oraz skomplikowanych badań nad kulami postrzałowymi mogą wydawać się nudne. Kiedy jednak dodamy do tego, że chodzi o życie nie jednego, a dwóch ludzi sprawa zaczyna nabierać rumieńców.

Trudno oceniać tutaj logikę teorii prokuratury, która opierała się głównie na poszlakach. Podczas oglądania Making a Murderer niektóre elementy układanki wydadzą nam się po prostu głupie – np. brak śladów krwi na kierownicy samochodu, a jej obecność przy stacyjce. Jednak teoretycznie to mądrzejsi z nas powinni w prawidłowy sposób ocenić błędy popełnione podczas pierwszego procesu. Drugi sezon dokumentu Netflixa ma zdecydowanie trudniejsze zadanie. Po premierze pierwszego dużo ludzi zainteresowało się sprawą i po prostu śledziła jej kolejne losy, a więc apelacje oraz wnioski, zarówno prokuratury, jak i obrońców Avery’ego i Dassey’a. Nie byli jednak świadomi ogromu prac, jakie włożono w napisanie ponad 1200 stronicowego wniosku o ponowny proces Stevena Avery’ego, który pobieżnie został odrzucony przez sędziego. Odcinki Making a Murderer wytłumaczą nam również działanie systemu sprawiedliwości USA i tego, co jest potrzebne, aby doprowadzić do wznowienia procesu, uchylenia wyroku bądź przeprowadzenia tego procesu na nowo.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 1. sezon serialu Nielegalni od Canal+

fot. Netflix

Bezsprzecznie gwiazdą drugiego sezonu Making a Murderer jest pełnomocniczka Stevena Avery’ego, Kathleen Zellner, która znana jest przede wszystkim z oczyszczania niesłusznie skazanych. Ma ona na swoim koncie kilkanaście wygranych w podobnych sprawach. Na pewno można pochwalić jej zaangażowanie w sprawę i ambicje. Niestety czasami rażą komentarze kierowane w stronę prokuratora, który prowadził sprawę w 2005 roku, służb mundurowych czy ówczesnych obrońców Avery’ego. Mimo to, to dzięki niej drugi sezon Making a Murderer wypada tak dobrze. Zellner oraz obrońcy Brendana, Laura Nirider i jej partner, potrafili sprawić, że na nowo zainteresujemy się sprawą Stevena i jego siostrzeńca, pomimo że wynik każdego ich kroku można przeczytać w internecie. Ani przez chwilę nie miałam ochoty zajrzeć do przeglądarki internetowej. Ekscytacja Nirider i jej zespołu, kiedy odnosili małe sukcesy była ogromnie budująca. Takie podejście do prowadzonej sprawy bardzo kontrastowało z Zellner i jej pokładami spokoju, czasami nawet obojętności.

Niewątpliwie Making a Murderer skupia się na cierpieniu Avery’ego i Dassey’a oraz ich rodzin, co podkreślono w każdym odcinku. Rodzice Stevena, jak i on sam martwią się, że ten nie opuści więzienia przed ich śmiercią. Jednak na uboczu pozostawiono rodzinę Teresy Halbach, czyli prawdziwej ofiary całej historii. Co prawda odmówili oni udziału w dokumencie, a czasami z ust tam obecnych padają słowa współczucia, ale roztrząsanie śmierci córki, siostry, przyjaciółki musi być ogromnie bolesne, o czym chyba tutaj zapomniano.

ilustracja wprowadzenia: Netflix

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?