Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Kobiet Mafii!

Patryk Vega nigdy nie daje nam o sobie zapomnieć. Kobiety Mafii w kinach były już jakiś czas temu, nastał czas Kobiet Mafii na Showmax. I szczerze mówiąc, mając w pamięci, że reżyser potrafił kiedyś zrobić serial, a także zważywszy na fakt że filmowy pierwowzór jest obrazem lepszym od kilku wcześniejszych, można było liczyć, że teraz na nasze mniejsze ekrany teraz również przyjdzie całkiem znośny twór. Jednak na pewno nie w przypadku, kiedy będą robić ten serial tak, jak jego pierwszy odcinek. Vega bowiem wybrał ze swojego filmu bodaj najgłupszy wątek i rozwinął go na odcinek. W dodatku dalej niesatysfakcjonująco.

Kobiety Mafii

fot. Kadr z trailera/ Showmax

Pierwszy epizod serialowych Kobiet Mafii nosi tytuł Mundial. Na czasie, wiadomo, ale jeśli przy okazji  byliście w kinie na filmowej wersji (a mówimy o ponad dwóch milionach widzów, więc pewnie tak) to nic Was nie zaskoczy. Tak, pierwszy odcinek skupia się na absurdalnym planie policjantki granej przez Olgę Bołądź, która stwierdziła, że wszystkim gangusom w województwie wystarczy wysłać lewe zaproszenie na finał mundialu, a wszyscy zjawią się pod wskazanym adresem o wskazanej porze. Co może pójść nie tak w takim planie? Nie ważne, że pewnie artykułu nie starczyłoby na wymienianie, ABW i tak jest zachwycone tą akcją. Pewnie zaraz zaoferują naszej błyskotliwej funkcjonariuszczce pracę.

W domu kultury, w którym umówiono spotkanie wyżej wspomnianych przestępców, brakuje jednak prawdziwych grubych ryb. Brakuje Padrina i trzech jego najlepszych podopiecznych. Nie bójcie się jednak, im również poświęcono kawałek odcinka. Milimetr, Żywy i Cieniu (ksywki powtarzam po tym, co pamiętam z dużego ekranu, tutaj Patryk ich bowiem nie przypomina) coś tam knują, chodzą razem jak papużki nierozłączki i mają z kimś jakieś zatargi. Trudno jest to ułożyć w jedną sensowną całość, jednak tutaj możemy dać jeszcze chwilę czasu. W przyszłości może coś jeszcze z tego wyjdzie.

Kobiety Mafii

fot. Kadr z trailera / Showmax

Premierowy odcinek nie przypomina nam jeszcze kilku postaci znanych z kinowego pierwowzoru, mamy praktycznie tylko Olgę Bołądź, a pamiętamy choćby z plakatu, że Kobiet mafii było więcej. I mówimy tu zarówno o nieźle przyjętej przez publikę Ance Katarzyny Warnke, jak i uczciwie przyznając najciekawszej w filmie Niani Agnieszki Dygant. A nie zapoznano nas z nimi, bo trzeba było zrobić miejsce dla klasycznych uśmieszniaczy Vegi. Pierwsza scena z pociągiem oraz natężenie bluzgów na sekundę w niektórych kwestiach to pan Patryk w absolutnie najlepszej formie. Nie wiem jednak, czy tęskniliśmy.

Dalej będę uparcie bronił filmowych Kobiet Mafii, które uważam za jeden z lepszych filmów Vegi. Wiadomo, to Vega, więc poprzeczka oczekiwań automatycznie szła niziutko, jednak została przeskoczona. Serialowa wersja jednak na początku została w blokach. Znając film, nie wiem, czy będę chciał wiedzieć, jak to się rozwinie…

Redaktor

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.

Kontakt pod [email protected]

Twitter: xkolek1

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?