Fire Force tom 4 – recenzja mangi

Pierwsze trzy tomy mangi Fire Force można określić mianem wstępu zakreślającego świat oraz definiującego rządzące nim siły. Dopiero pod koniec trzeciego tomu mieliśmy mały progres w fabule, który mógł przynieść coś nowego. I tak właśnie jest, bo w tomie czwartym poznajemy całą masę nowych informacji.

W tomie trzecim Fire Force główny bohater, Shinra, wraz z innymi nowicjuszami udaje się na praktyki do Pierwszego Zastępu Specjalnych Sił Przeciwpożarowych. Głównym celem jest nie tyle zdobycie nowych umiejętności, co zinfiltrowanie Jedynki pod względem powiązań z niewyjaśnionymi samozapłonami. Jest bowiem duże prawdopodobieństwo, że zastęp ten skrywa tajemnicę samozapłonu oraz macza palce w upłomiennianiu ludzi. To właśnie podczas jednej z akcji wraz z pierwszym zastępem, Shinra widzi osobę w stroju porucznika przykładającego tajemniczego owada do ofiary, co wywołuje upłomiennienie. W tomie czwartym dowiadujemy się, kto tak naprawdę za to odpowiada. Oczywiście nic nie zdradzę, bo to dość ważny zwrot w fabule mangi.

Zobacz również: Fire Force tomy 1-3 – recenzja mangi

Walka, która jest efektem wyjścia prawdy na jaw, to prawdziwy majstersztyk. Shinra pokazuje pełnię swoich umiejętności, a jego „wejście smoka” z charakterystycznym uśmiechem robi robotę. Dodatkowo świetnie wypada dynamiczne rysowanie scen przez Atsushi Ohkubo, przez co walki prezentują się niezwykle efektownie. No i wspomniane starcie zajmuje znaczną część omawianego tomu, co w tym wypadku, jest ogromnym plusem. Widać doświadczenie mangaki.

Walka jest super, ale prawdziwe zaskoczenie wywołuje jej finał. Tutaj niespodziewanie wychodzą z cienia członkowie Organizacji Białych Kapturów, na których czele ma stać się Ewangelista, a z kolei on ma odpowiadać za całe przedsięwzięcie upłomienniania. Jak mówi jeden z członków organizacji, ich celem jest strawienie całej Ziemi ogniem i stworzenie drugiego Słońca. Od tego momentu to oni stają się głównym wrogiem naszych bohaterów. Co więcej, mogą mieć związek ze zniknięciem brata Shinry. Zakończenie tomu daje dużo do myślenia w tej kwestii.

Zobacz również: Odrodzona jako czarny charakter w grze otome tom 1 – recenzja mangi

Tom czwarty Fire Force do progres w fabule, na który czekaliśmy. Od samego początku jesteśmy bombardowani nowymi informacjami, co daje potężnego kopniaka historii. A jakby tego było mało, dostajemy tu fantastycznie zrealizowany pojedynek, który robi ogromne wrażenie. Po prostu świetny tom.


Fire force

Tytuł oryginalny: Enen no Shouboutai
Scenariusz i rysunki: Atsushi Ohkubo
Tłumaczenie: Wojciech Gęszczak
Wydawca: Waneko
Liczba stron: 192
Ocena: 85/100

Redaktor współprowadzący działu Gry

Gra więcej, niż powinien. Od czasu do czasu obejrzy jakiś film, ale częściej sięgnie po serial w domowym zaciszu. Niepoprawny fanatyk wszystkiego, co pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Więcej informacji o
, , ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?