TOP 30 – Najstraszniejsze horrory, które warto obejrzeć!

Nie da się ukryć, że filmy oglądamy po to, aby odczuwać emocje, a horrory po to, aby się na nich bać. Wraz z rozwojem kina twórcy filmowi z wszystkich zakątków świata przez dekady tworzyli nowe sposoby, by zapewnić widzom po seansie bezsenną noc, a w planie mieli minimum wywoływać w nas przerażenie czy poczucie zagrożenia. Przedstawiamy zatem 30 najstraszniejszych horrorów, które w naszym poczuciu robią to najlepiej i zdecydowanie nie polecamy ich osobom o słabych nerwach! 

Sprawdź również:

Najlepsze seriale w historii!

Najlepsze polskie filmy

Najlepsze komedie

Najlepsze bajki i filmy dla dzieci


30. Smakosz (2001) – reż. Victor Salva

Jeepers Creepers Review

Jeśli zawsze bałeś się spotkać tajemniczego potwora-ludojada na wsi podczas powrotu z wakacji z rodzeństwem, ten horror jest dla Ciebie. Nawet jeśli nie brałeś nigdy takiej sytuacji pod uwagę, wciąż Smakosz ma wiele elementów które Cię przestraszą, a także rozśmieszą. Jest to typowy horror klasy B, który wie czym jest i bawi się tą świadomością. Film ucieka się do tanich, gatunkowych sztuczek które mają sprawić że widz podskoczy w fotelu, lecz robi to zaskakująco dobrze i przez to można się solidnie najeść strachu. Bardzo przyjemny seans podczas którego dobra zabawa jest gwarantowana. (PLD)


29. Blair Witch Project  (1999) reż. Daniel Myrick, Eduardo Sánchez

blair witch project

Blair Witch Project na dobre rozkręcił modę na filmy z gatunku found footage. Ekipa filmowców zagubiona w lesie, w którym rzekomo grasuje wiedźma, świetna kampania marketingowa, dodatkowe nośniki, takie jak gry komputerowe, parodie – to do dziś mocna marka, szczególnie, że w ubiegłym roku do kin trafił remake. Na pewno straszy dużo lepiej, niż kiepściutkie Paranormal Activity. Rok później wyszedł sequel o podtytule Księga Cieni i chociaż został zjechany przez krytyków i widzów, głównie dlatego że niewiele miał wspólnego z oryginałem. A ja przyznam, że i podczas tego seansu miałem pełne gacie. No ale cóż, miałem góra 15 lat! (PP)


28. Ukryty wymiar (1997) – reż. Paul W.S. Anderson

EventHorizon

Horror sci-fi, do tego ze świetną obsadą (Sam Neill, Laurence Fishburne, Jason Isaacs). Załoga ratunkowa bada statek kosmiczny, który wleciał do czarnej dziury. Kiedy powrócił, zaczęło dziać się coś złego i przerażającego. Może nie jest to Obcy, ale z pewnością klimatu, makabrycznych scen i niezłych efektów specjalnych nie można filmowi odmówić. Co ciekawe, za kamerą Event Horizon stał Paul W.S. Anderson, zanim jeszcze rozmienił się na drobne, kręcą coraz gorsze odsłony Resident Evil. (PP)


27. Nadzy i rozszarpani (1980) – reż. Ruggero Deodato

canibal holocaust

Jeden z najbardziej kontrowersyjnych filmów w historii gatunku. Oto kilka powodów dla których każdy szanujący się fan horrorów gore Cannibal Holocaust znać powinien. Po pierwsze: to horror, który wypromował popularną formułę „found footage”. Powód numer dwa? Ze względu na swą brutalność wciąż jest zakazany w niektórych krajach. Co jeszcze? Po premierze pojawiły się wątpliwości co do tego czy na potrzeby zdjęć nie zginął, któryś z aktorów. Podejrzenia te, były na tyle poważne, że twórcy musieli udowodnić w jaki sposób powstały niektóre ze scen. Jeśli dodać do tego uśmiercanie na planie zwierząt (ten zarzut jest niestety prawdziwy) to mamy delikatne pojęcie z jakim dziełem mamy do czynienia. A fabuła? A kogo to w tym przypadku interesuje? (JL)


26. Zejście (2005) – reż. Neil Marshall

Zejście The Descent

Sześć przyjaciółek wybiera się na wspólną wycieczkę do jaskini. W pewnym momencie zawał skalny odcina im drogę powrotu i zmuszone są znaleźć inną drogę na powierzchnię. Tymczasem coś groźnego czai się w mroku i spragnione jest ludzkiego mięsa. Mimo że film nie jest zbytnio oryginalny, to Neil Marshall nakręcił z pewnością interesujący i wciągający horror, który zachwycił krytyków filmowych na całym świecie. Ciasne korytarze jaskini, wszechobecny mrok i odpowiednia muzyka, sprawiają, że film oglądamy z wypiekami na twarzy. (AC)

 25. We Are Still Here (2015) – reż. Ted Geoghegan

WE ARE STILL HERE

Horror rocznikowo młody, ale duchowo w starym stylu. Nie dlatego że ekranowi bohaterowie są bliżej emerytury niż matury, lecz ze względu na sposób narracji i stawiania akcentów. Debiut reżyserski Teda Geoghegana to jeden z z tych horrorów, które stawiają na skrupulatne budowanie fundamentów, wielu wydać się może, że toczy się zbyt leniwie, lecz dzieje się tak, by otworzyć filmowe bramy piekła i zrekompensować wszystko z nawiązką w sekwencji finałowej. A po tej właściwie to można tylko szczęki zbierać z podłogi, gdyż mamy w nim do czynienia z najlepszą eskalacją przemocy od czasów Teksańskiej Masakry Piłą Mechaniczną Tobe Hoopera. (KS)


24. Funny Games (1997) – reż. Michael Haneke

Funny Games 1997

Można się spierać, czy Funny Games to horror czy nie, ale niewiele jest momentów, które tak gniotą mózg jak seans austriackiego filmu Michaela Haneke. Obraz porusza jedną z najbardziej przerażających kwestii: naruszenie domowego miru i kompletne zagaszenie ciepła domowego ogniska. Kiedy dwóch niepozornych psychopatów zaczyna torturować rodzinę na wakacjach, widz zatraca się w myślach, co by się stało, gdyby jego spotkała taka niesprawiedliwa, mroczna sytuacja. Ciekawostka: dekadę później Haneke nakręcił w Hollywood remake swojego własnego filmu, zachowując ten sam scenariusz i dialogi, zmieniając tylko aktorów. Ale to już nie było to samo. (PP)


23. Babadook (2014) – reż. Jennifer Kent

THE BABADOOK

Baba-dook-dook-DOOOK! Już sam ten odgłos wydawany przez tytułowe wykreowane poklatkowo śmoliście czarne monstrum w cylindrze wywołuje palpitacje serca. A dodajmy do tego znajomość gatunku oraz sprawność reżyserską Jennifer Kent i w efekcie Australijczycy dostarczają nam jeden z bardziej przerażających filmów ostatnich lat i nie tylko. (KS)


22. Czarownica. Bajka ludowa z Nowej Anglii (2015) – reż. Robert Eggers

the witch czarownica bajka ludowa z nowej anglii

Kiedy wydaje się, że w Fabryce Snów gatunek umiera, pojawiają się nagle nikomu nieznani wcześniej twórcy, którzy potrafią tchnąć weń nowe życie. Tak jest ostatnimi czasy z horrorem, czego świetnym przykładem jest omawiane The Witch. Film zrealizowany za, śmieszne jak na amerykańskie warunki, pieniądze przebojem wybił się ponad resztę zwyczajnych przeciętniaków. Utrzymany trochę w formie ludowej opowieści obraz, umiejscowiony jest w Północnej Ameryce XVII wieku. Wizerunek epoki serwowany przez twórców jest niezwykle sugestywny, choć stworzony względnie skromnymi środkami. Odludzie spowite mgłą, osamotniona rodzina pod twardą ręką religijnego ojca i atmosfera zamknięcia sprawiają, że nie bardzo oszczędnie serwowane „strachy” nabierają dużo większej mocy i budują odpowiednie napięcie. Co ciekawe, film udowadnia, że nawet w horrorze warto zatrudnić dobrych aktorów. Bez nich, skrywane rodzinne konflikty i ich rozwiązanie nie miałyby połowy swojej siły. (JL)


21. Drabina Jakubowa (1990) – reż. Adrian Lyne

drabina jakubowa

Bez tego filmu nie byłoby serii gier Silent Hill. Właściwie tyle starczyłoby za rekomendację. Surrealistyczne, chore, plastyczne wizje, które mogą być zarówno prawdą, jak i efektem zniszczonej psychiki wojennego weterana, do dziś robią wrażenie na ekranie. Do tego Tim Robbins w dość niecodziennej dla siebie roli. Aha, szukajcie na ekranie Kevina samego w domu! 😉 (PP)

Zobacz również: TOP 10 – Arcydziwne horrory

20. Teksańska masakra piłą mechaniczną (2003) – reż. Marcus Nispel

The Texas Chainsaw Massacre 2003

W poprzednim rankingu pisaliśmy o oryginale z 1974 roku. W porządku, to nadal świetny, mocny film, klasyka gatunku. Chciałbym jednak zwrócić Waszą uwagę na remake z 2003 roku, nakręcony przez Marcusa Nispela. Wprawdzie krytycy nie poznali się na filmie, ale moim zdaniem twórcom udało się znakomicie uwspółcześnić i unowocześnić szalone wyczyny Leatherface’a. Film ma kilka naprawdę krwawych i mocnych scen, doczekał się też kilku nieco mniej udanych sequeli. Szkoda, że Nispel nie powtórzył dobrej roboty przy remake’u Piątku 13-go. (PP)


19. Halloween (1978) – reż. John Carpenter

halloween jamie lee curtis myers scene final

Pierwsza pozycja od Johna Carpentera na naszej liście. Tym razem film, który nie tylko wykreował jednego z najsłynniejszych filmowych zabójców – Mike’a Mayersa, ale też wypromował Jamie Lee-Curtis (doczepiając jej jednocześnie etykietkę horrorowej scream lady). Sama historia, jak to w horrorach. Niespecjalnie wyszukana. Jest tajemniczy psychopata uciekający ze szpitala i niczego nieświadome nastolatki. Nie o treść jednak tutaj chodzi, a o sposób opowiadania. A ten jest naprawdę fantastyczny. Atmosfera beztroski, pierwsze niezapowiedziane śmierci i bezpośrednia konfrontacja na koniec. Trudno o tym pisać. To po prostu trzeba zobaczyć. (JL)


18. Lśnienie (1980) – reż. Stanley Kubrick

Lśnienie Jack Nicholson drzwi the shining

Mimo że sam Stephen King nie pochwala tej produkcji, jest on w znakomitej mniejszości, albowiem Lśnienie Stanleya Kubricka jest już filmem kultowym, z którego inspirację brało wielu reżyserów.  Jest też przerażający, kto by się nie bał bycia zamkniętym w odludnym hotelu z Jackiem Nicholsonem machającym siekierę strażacką?  Film skupia się na przemianie psychicznej pisarza, podejmującego pracę stróża odciętego od świata hotelu Overlook. Jest to film o szaleństwie i o narastających emocjach, a to w połączeniu z wybitnym Jackiem Nicholsonem daje iście wbijającą w fotel produkcję której nie można ominąć. (PLD)


17. Oko (2002) – reż. Oxide Pang Chun, Danny Pang

The Eye 2002 film gingwai

Uwielbiam Oko (oryg. Gin gwai) za świetny pomysł – niewidoma dziewczyna po transplantacji rogówki odzyskuje wzrok. Jednak dawca, od którego została pobrana, potrafił nawiązać kontakt z duchami, przez co bohaterka filmu zostaje obdarzona tym nie do końca pożądanym bonusem. Kręcony w Chinach i Tajlandii film ma ciężki, przerażający klimat, a pojawienie się zjaw każdorazowo podnosi ciśnienie (scena w windzie!!!). Amerykański remake z 2008 roku, z piękną Jessicą Albą w roli głównej nie potrafił niestety odtworzyć tej atmosfery. (PP)


16. Autopsja Jane Doe (2016) – reż. André Øvredal

autopsja jane doe

Pierwszy anglojęzyczny film norweskiego reżysera, André Øvredala, w którym wzbudza u widza lęk i przerażenie oraz dokładnie ukazuje, jak wykonuje się sekcję zwłok. Autopsja Jane Doe jest niezwykle ciekawym i świeżym powiewem dla gatunku grozy. Opowiada o dwóch patologach, którzy muszą zbadać ciało ofiary makabrycznej zbrodni. Jednak to, co znajdą w ciele denatki, sprawi, że będą musieli na nowo zweryfikować wszystkie swoje dotychczasowe przekonania. Atmosfera zagęszcza się, gdy tylko bohaterowie rozpoczynają badanie zwłok. Samo patrzenie na wyeksponowane martwe ciało kobiety przyprawi niejednego widza o gęsią skórkę. Każdy kolejny krok autopsji jest bardzo dobrze omówiony, dzięki czemu poznajemy pracę patologa praktycznie od podszewki i dostajemy coś, czego wcześniej nie było w filmach. (AC)

Dziennikarz

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i udaje, że prowadzi bloga. Kontakt: [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

naganiacz napisał(a):

typie obcy to żaden horror, we sie za siebie i nie gadaj gupot.

vsseto napisał(a):

Widzę, że w modzie stało się dawanie Obcego na pierwszym miejscu w topkach horrorów, co jest kompletnym farmazonem.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?