Wywiad z Weroniką Rosati – gwiazdą filmów Ponad horyzont! i Śniegu już nigdy nie będzie

Na VOD można obejrzeć już obejrzeć nowy film z udziałem Weroniki Rosati Ponad horyzont! Z tej okazji przeprowadziliśmy wywiad z aktorką, zadając jej pytania o najnowsze role i nie tylko.


Szymon Góraj: Pani występ w Ponad horyzont! dość mocno kontrastuje z dotychczasowymi doświadczeniami, szczególnie kontrastując z najnowszymi produkcjami. Co Panią skłoniło do zagrania w nim?

Weronika Rosati: To jest trochę tak, że ja już w Polsce zostałam zaszufladkowana jako szwarccharakter albo w rolach wojennych. Ciekawe dla mnie jest, jak nagrywam castingi zagranicą, bo nikt nie zna mojego emploi, więc obsadzają mnie według castingu, a nie według tego, po czym mnie się kojarzy. I to jest dla mnie tak naprawdę bardzo ważne, bo w ten sposób mam możliwość, żeby się wyłamać z tych schematów, w które zawsze jestem, że tak powiem, wdrożona. Dostałam rolę z castingu, projekt mi się podobał, rola mi się podobała, a akurat w tamtym momencie miałam ochotę na coś lekkiego, przyjemnego, zostałam ledwo co mamą. Poprzednia rola, jaką grałam, to była morderczyni w serialu na Netfliksie Ultraviolet, więc uznałam, że to będzie miła odmiana dla mnie, dla mojej psychiki. Byłam więc w takim nastroju, że to była idealna rola na ten czas. Wbrew pozorom myślę, że aktorzy wybierają role trochę też pod to, w jakim obecnie są stanie psychicznym i na co sobie są w stanie pozwolić.

Tym, co też skłoniło mnie do gry w tym projekcie, było nazwisko reżysera, Andrew Stevensa. Jest on bardzo znany w Stanach i był gwiazdą w latach 70. i 80., grał w naprawdę ciekawych filmach z wielkimi aktorami. Więc nawet choćby przez wzgląd na współpracę z nim na planie uznałam, że warto. Zresztą miałam pewien dylemat, bo w moim życiu niestety jest tak, że ja zazwyczaj jak dostaję ciekawą rolę, to pojawia się druga ciekawa rola w mniej więcej tym samym czasie. I rzadko kiedy to jest sytuacja, gdy to się da pogodzić i poprzekładać dni zdjęciowe. Miałam propozycję z drugiej angielskiej produkcji z Malcolmem McDowellem, ale rola była mniej ciekawa, właśnie taka trochę cięższa. I dlatego – mimo że to jest wybitny aktor i miałam mieć z nim scenę – dla mnie było najważniejsze, żeby na tym etapie zrobić film rozrywkowy, nawet chociażby po to, żeby zmienić trochę woje emploi filmowe.

Jak już przy tym jesteśmy, co może Pani powiedzieć o swojej postaci, Eve?

To znaczy umówmy się, to jest przede wszystkim film lekki. O postaciach można powiedzieć parę słów, ale nie są to, że tak powiem, jakieś kreacje aktorskie, które mają nas zaprowadzić do Oscarów (śmiech). Moja postać bardziej jest do Kids Choice Awards albo coś takiego, bo to jest jednak film dla nastolatków. Jest agentką jednego z kitesurfingowców, rywala głównego bohatera. Jest także miłością życia bohatera granego przez Patricka Fabiana, który grał w Better Call Saul. To była taka dość lekka, przyjemna praca.

Wiem, że w USA kiteboarding jest bardzo popularnym sportem. Miała Pani kiedyś z nim kontakt przed filmem?

To jest niezwykle popularny sport w Stanach, na szczęście moja postać nie musiała tego robić. To była taka moja schiza, może zabrzmi to dziwnie, ale panicznie boję się rekinów i nawet w Kalifornii nie wchodzę głębiej do wody niż po pas. Więc nie wyobrażam sobie, żeby tam, gdzie kręciliśmy być, bo tam była dzika wody, były rekiny. Miałabym dość duży problem, gdyby się okazało, że moja postać tam musi też pływać. Ale film jest rzeczywiście fanów kitesurfingu. Jest ich bardzo dużo, to wielkie społeczeństwo w Stanach.

To jest rzeczywiście takie wielkie przedsięwzięcie tam, że mają nawet własną telewizję? 

Tak, to jest tam sport powiedzmy prawie narodowy, może nawet narodowy, w każdym razie bardzo popularny. Tak jak u nas jest piłka nożna, ich to na przykład w ogóle nie interesuje (śmiech). Ale jako że nie brałam udziału w takich scenach, nie wgłębiałam się w temat. Wiem, że twórcy, aktorzy i przede wszystkim producent, zrobił ten film z miłości do kitesurfingu.

Zauważyłem, że w samym filmie bierze udział całkiem spora liczba prawdziwych sportowców. Jak przebiegała współpraca z tyloma osobami bez większego aktorskiego doświadczenia?

Ja zacznę od tego, że w Stanach aktorzy są w zasadzie bez żadnych szkół. Więc o ile ja na przykład jestem po szkole aktorskiej, to oni wszyscy są amatorami (śmiech), no ale jak wiadomo nie są, bo zdobywają Oscary i są wybitnymi aktorami. Więc to nie była jakaś specjalna przeszkoda, zwłaszcza biorąc pod uwagę, jakie oni mieli sceny. Ja nie brałam udziału w tych scenach, więc z nimi tak dużo nie grałam. Miałam bardziej wątek z takimi aktorami jak Patrick Fabian czy Denise Richards, więc bardzo doświadczonymi osobami. Ale to jest normalne, nawet na castingach nie liczy się aż tak jakieś niesamowite doświadczenie. Liczy się czy ktoś ma talent, czy pasuje do postaci. O wiele bardziej niż jakakolwiek edukacja.

Czyli nie widać specjalnie kontrastu, gdy po jednej stronie stoi ktoś, kto zdobywał nagrody co najwyżej w kitesurfingu, a po drugiej Howard Hamlin z Better Call Saul?

(śmiech) Nie, w ogóle. Zresztą myślę, że jak gramy w tym filmie jakoś bardziej naturalnie, w sensie nie tworzymy postaci. On jest bardziej na luzie. Nie wyobrażam sobie, żeby oni poradzili sobie w jakimś filmie psychologicznie cięższym, wymagającym jakiegoś większego doświadczenia.

Planuje Pani powtórzyć podobne doświadczenie?

Trudno powiedzieć. Jak wybieram role, to zawsze patrzę po pierwsze właśnie na nie, po drugie na historię, po trzecie – na twórców. Na aktorów też, ale w ostatniej kolejności. Chcę pracować z ludźmi, którzy są pasjonatami. Nie chodzi nawet o to, żeby byli wybitni, choć jest to oczywiście super praca z takimi osobami. Taki jest Andrew Stevens. Widać, że był pasjonatem tego tematu, reżyserii, i dla mnie to jest inspirujące. Ja teraz powiem szczerze, że zagrałam swoje i będę grała tylko te role, na których zależy mi, żeby zagrać. A jeżeli będą ciężkie, bądź ciężkie warunki pracy, no to musiałyby być to bardzo ciekawe projekty, bo ja już nie mam ochoty, siły ani czasu, żeby brać udział w produkcjach, które są bardzo obciążające.

kadr z filmu Ponad horyzont!

O ile dobrze pamiętam, już wkrótce będzie premiera Śniegu już nigdy nie będzie, w którym również Pani występuje. Może parę słów właśnie o tym występie?

Tam właściwie zagrałam dwie role. Gram rolę matki głównego bohatera, który jak dorośnie, zakochuje się w kobiecie, która jest do niej podobna – i w nią także się wcielam. Więcej nie chcę zdradzać na ten temat. Oczywiście zagranie u Szumowskiej było marzeniem zawodowym i jestem bardzo jej wdzięczna, że dała mi taką rolę oraz szansę zagrania u boku tak wspaniałych aktorów. Miałam też szansę zagrania z Łukaszem Simlatem, co było ogromną przyjemnością, bo jest wspaniałym aktorem. Co do reszty obsady, mieliśmy dość mało scen razem, ale z Mają Ostaszewską już wcześniej grałam, więc też było bardzo przyjemnie. Co do filmu, Małgośka, a także i Michał [Englert, który jest drugim scenarzystą – przyp. red.], mają nieprawdopodobnie pozytywną, wysoką energię. To nie jest film ciężki. On jest oczywiście serio, ale nie miałam wrażenia, że robimy coś strasznie ciężkiego, z czego będę wychodzić miesiącami. Takie poczucie miałam – oczywiście w tym przypadku w bardzo dobrym sensie – przy Obławie. To była bardzo obciążająca rola, ale jestem bardzo za nią wdzięczna i uważam to za mój najważniejszy film, najważniejszą rolę. Ale jednak była ona fizycznie i psychicznie bardzo wykańczająca. U Szumowskiej akurat moja postać nie wymagała jakichś ogromnych wyrzeczeń lub zmian, ekstremalnych przeżyć. To bardzo ciekawy film, wizualnie przepiękny. Bardzo mi się podoba historia, ona nawiązuje moim zdaniem do filmów w latach 70., takiego francuskiego kina – z niedopowiedzeniami, mistycyzmem. Oczywiście inspirowane też rosyjskim kinem. Ten film ma w sobie dużo gatunków – bo jego bardzo trudno zdefiniować, jest i komedią, i obyczajem, i horrorem, i w ogóle wszystkim. Więc to jest też taka ciekawa rola do zagrania w filmie, który jest wielogatunkowy.

A teraz bardziej ogólne pytanie. Czy jest taka rola w Pani karierze, która w Pani karierze pozwoliła przebić się na wyższy poziom?

Myślę, że ta rola jest jeszcze przede mną. Ale jeśli miałabym powiedzieć o takich trzech lub czterech doświadczeniach zawodowych, no to Pitbull, dlatego że on mnie przedstawił polskiej kinematografii, bo wcześniej grałam tylko w serialach. Miałam 19 lat, pojechałam z nim do Los Angeles. Manager mi zaproponował współpracę, więc to było takie przełomowe. Następny jest Luck Michaela Manna, przez którego byłam odkryta w Stanach. Zagrałam w czterech odcinkach, gdzie grał Dutin Hoffman i Nick Nolte, więc dla mnie był to nieprawdopodobny start. Dzięki tej roli jestem cały czas zapraszana na castingi. Trzecia rola to jest Obława. I to była najcięższa rola w karierze i dla mnie najważniejsza. I myślę, że czwarty to jest u Szumowskiej. Bo to jest trochę tak, że moje życie zawodowe zbiegające się z życiem prywatnym jest trochę dramatyczne. Pewne okoliczności urywają to życie zawodowe albo bardzo utrudniają. W pewnym sensie ja muszę mieć comebacki, że się znowu jakoś tam nawet nie że przypomnieć, co pokazać, że jestem tą aktorką, którą byłam przy Pitbullu, przy Mannie i przy Obławie. Dlatego myślę, że Szumowska mi dała tę szansę. Bo gdzieś po Obławie miałam pewne perturbacje ze zdrowiem i urodziłam dziecko. Tak naprawdę, jeśli chodzi o Polskę miałam fajne role w serialach, ale to właśnie Małgośka dała mi szanse na pojawienie się w tej klasie filmowej, w której bywam, a z której cały czas zjeżdżam i muszę się wdrapać z powrotem na górę.

I jeszcze tak nawiązując do sposobu, w jaki dobiera Pani role, czy ma Pani teraz na horyzoncie coś, w co chciałaby Pani zagrać po Ponad Horyzont czy Śniegu już nigdy nie będzie?

Powiem, że „pod horyzont” wręcz (śmiech). Dlatego, że mam projekty, a nigdy o nich nie mówię, dopóki nie jestem już na planie przez jakiś czas. Doświadczenie aktorskie mówi mi, że były już sytuacje, które są nieprzewidywalne, bo na przykład zaszłam w ciążę. Miałam w tamtym okresie bardzo dobrą rolę w serialu, pilocie amerykańskim, bardzo żałuję, bo Andrzej Bartkowiak, którego niezwykle cenię, był jednym z twórców i nie mogłam podróżować. Różne są sytuacje, COVID zmienia daty. Raz miałam sytuację, gdy miałam grać główną rolę we francuskim filmie i producent na trzy dni przed kręceniem oznajmił mi, że będę grała sceny, w których nie chciałam zagrać, więc zrezygnowałam z projektu. Dlatego też nie mówię o czymś takim, dopóki nie zaczynam grać, ale przygotowuję się do paru rzeczy, w tym jednej polskiej produkcji. Myślę jednak, że przez COVID połowa się wysypie.


Najnowszy amerykański film z udziałem aktorki Ponad horyzont! można już oglądać na platformach: IPLA, VOD.PL, ORANGE VOD, PREMIERY CANAL+, PLATFORMA CANAL+, CHILI, MULTIMEDIA GO, VECTRA.

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: Use of undefined constant php - assumed 'php' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/klient.dhosting.pl/moviesroom/moviesroom.dkonto.pl/public_html/wp-content/themes/moviesroom/single.php on line 209

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?