ChainsawMan tom 1 – recenzja mangi

Weekly Shounen Jump jest prawdziwą wylęgarnią bitewniaków z absurdalną fabułą – i dobrze, bo głównie dla dobrej zabawy czytamy te niecodzienne twory. O dziwo nadal jednak twórcom udaje się zaskoczyć czytelników, a kolejne mangi, zdawać by się mogło, tylko przesuwają granicę abstrakcji. Idealnie obrazuje to ChainsawMan, będący typowym przedstawicielem gatunku battle shounen, który jednak skutecznie przykuwa uwagę, a to za sprawą natłoku niestworzonych rzeczy, które się tu wyczyniają.

Głównym bohaterem ChainsawMana jest Denji. Chłopaka życie nie oszczędzało, a za sprawą długów zmarłego ojca musi żyć w skrajnym ubóstwie. Aby choć w części odrobić dług u mafii, para się zabijaniem demonów. Pomaga mu w tym piesowaty demon, Pochita, będący jedynym przyjacielem Denjiego. Wkrótce jednak chłopak zostaje zdradzony, a życie ratuje mu jego demoniczny towarzysz. W tym momencie Denji po części staje się demonem i do tego zyskuje jego zdolności. Zostaje człowiekiem piłą.

Chainsaw Man

Fot. Strona z tomu 1 ChainsawMan

Zobacz również: Magi: Labyrinth of Magic tomy 21-25 – recenzja mangi

Fabuła zdaje się mocno generyczna i dokładnie taka jest. Historia ma być tu tylko pretekstem do przedstawiania kolejnych szalonych odpałów bohatera. Denji bowiem jest człowiek skrajnie frywolnym. Za nic ma sobie życie czy też to, co inni sobie pomyślą. Nie był rozpieszczany przez życie, przez co jego marzenia nie są wygórowane. Jak mówi, przed śmiercią chciałby jedynie zjeść kanapkę z dżemem oraz… zaliczyć. Czy potem po prostu pomacać XD. Denji z trybie natychmiastowym zostaje wcielony do oddziału łowców demonów – nie do końca z własnej woli – gdzie udaje mu się spełnić pierwsze marzenie, a nad drugim musi jeszcze popracować. Nie wszystko idzie też po jego myśli i szybko musi pokazać swoje moce.

W ChainsawManie wrażenie przede wszystkim robią rysunki – zarówno statyczne kadry, jak i kilka scen walki. Jest krwawo oraz można zawiesić oko na fruwających kończynach. W pierwszym tomie dostaliśmy zaledwie wprowadzenie do świata, nie dowiedzieliśmy się praktycznie nic o pochodzeniu demonów. Bohater zaś od początku jest niezwykle silny i nie potrzebuje żadnego treningu. Przypomina się więc od razu One-Punch Man, który również był satyrą na schematyczne bitewniaki i potrafił rozbawić absurdalną akcją.

Fot. Strona z tomu 1 ChainsawMan

Zobacz również: Dr. Stone tomy 5-6 – recenzja mangi

ChainsawMan zapowiada się dobrze, choć można tylko snuć domysły, jak to się rozwinie. Dostajemy mało wygórowany humor – który może się podobać lub też nie – oraz generyczną fabułę wprowadzoną jedynie z przymusu. To jednak nic, bo całość po prostu ma być do granic absurdalna i w tym widzę nadzieję na dobrą serię. Oby.


Okładka ChainswaMan tom 1

Tytuł oryginalny: ChainsawMan
Scenariusz i rysunki: Tatsuki Fujimoto
Tłumaczenie: Wojciech Gęszczak
Wydawca: Waneko
Ocena: 65/100

Redaktor współprowadzący działu Gry

Gra więcej, niż powinien. Od czasu do czasu obejrzy jakiś film, ale częściej sięgnie po serial w domowym zaciszu. Niepoprawny fanatyk wszystkiego, co pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?