Slalom – recenzja filmu. Droga do zwycięstwa | Transatlantyk Festival 2020

Nie przypominam sobie, żebym oglądał jakikolwiek film fabularny stawiający na pierwszym planie zawodniczkę narciarstwa alpejskiego. A to przecież sport bardzo filmowy, znakomicie wyglądający na wielkim ekranie, choć wymagający pod względem realizacyjnym. W Slalomie samych zawodów jest mało – o wiele bardziej istotne są emocje oraz skomplikowana relacja pomiędzy nastoletnią zawodniczką a wymagającym trenerem.

Miałem kilka podejść do filmu Whiplash i nadal potrafię się zachwycić jedynie warstwą techniczną, a nie scenariuszem promującym przemocową wizję tworzenia sztuki. Slalom w swoim punkcie wyjścia wcale nie jest tak daleko od obrazu Damiena Chazelle’a, bowiem również oglądamy młodą osobę dążącą do perfekcji, a także mentora, którego zachowanie znacznie rozmija się z pojęciem profesjonalizmu. Bohaterowie obu filmów są introwertyczni, jednocześnie zagubieni i skupieni na chęci osiągnięcia sukcesu. Reżyserka Slalomu Charlène Favier jest mniej zainteresowana przekraczaniem granic, a bardziej samą toksyczną relacją. Lyz to dorastająca dziewczyna, przeżywająca problemy charakterystyczne dla wieku dojrzewania oraz próbująca się odnaleźć w sytuacji nagłego rozwoju kariery sportowej. Fred to trener wymagający wiele od swoich zawodników – w filmie padają nawet słowa, że próbuje kogoś złamać, aby ten bardziej się postarał. Konwencja zbliża się do erotycznego thrillera, gdy on po raz pierwszy zaburza dystans, nie pytając jej o pozwolenie. Sceny intymne skupiają się na małych, ignorowanych gestach, wyrażających opór oraz wątpliwości. Wywołują dyskomfort, ponieważ Lyz poszukuje figury ojca, a tymczasem Fred skupia się na zaspokojeniu własnych pragnień.

Slalom

fot: materiały prasowe

Sam trener, będący w tej opowieści antagonistą, jest równocześnie postacią tragiczną. Jego karierę sportową złamały kontuzje, więc własne ambicje i frustracje przenosi na swoich zawodników. Nie potrafi otwarcie komunikować emocji, na czym cierpi otoczenie, a szczególnie Lyz, nie potrafiąca wyrwać się spod wpływu mężczyzny. Favier pokazuje, co się dzieje, kiedy młoda osoba zostaje zostawiona sama sobie bez należytego wsparcia. Matka przyjeżdża do ośrodka sportowego raz na jakiś czas i wydaje się być bardziej zainteresowana przyszłym sukcesem córki niż jej realnymi problemami. Ojciec pojawia się w jednej scenie, zupełnie niepotrzebnej, ponieważ o wiele lepiej funkcjonowałoby to jako niedopowiedzenie. Jeśli chodzi o profesjonalizm, to pozostali zawodnicy idą raczej w ślady George’a Besta niż Roberta Lewandowskiego – alkohol, narkotyki i różne seksualne przygody są tutaj na porządku dziennym.

Zobacz również: Bestie na krawędzi – recenzja filmu. Dla pieniędzy zrobią wszystko | Transatlantyk Festival 2020

Reżyserka nie upiększa funkcjonowania młodych sportowców. W naturalistycznych rozmowach nie stronią od wulgarności, a osiągnięcie sukcesu może być jedynym sposobem na wyrwanie się z przeciętności. Na początku Lyz jest tylko jedną z wielu, ale kiedy okazuje się, że ma większy potencjał, Fred zaczyna zwracać na nią szczególną uwagę, zapominając o wieku dziewczyny oraz profesjonalnym podejściu. Do pewnego momentu ich relacja wygląda jak niewinna gra, dla dziewczyny to tylko nastoletni flirt, ale mężczyźnie puszczają hamulce i przekracza granice, tak naprawdę terroryzując zaskoczoną podopieczną. Ta scena jest kluczowa dla rozwoju fabuły, ponieważ po takim zdarzeniu nie da się już powrócić do tego, co było wcześniej. A Lyz przez długi czas postrzega trenera jako jedyną możliwość wspinania się po kolejnych szczeblach kariery.

Slalom

fot: materiały prasowe

Imponujące są fragmenty samych zawodów narciarskich, kiedy kamera w długich ujęciach śledzi szusującą po śniegu bohaterkę. Tylko ona, mijane bramki i ogrom bieli – aż wypada żałować, że sytuacja zmusiła mnie do oglądania w domu. Monumentalne ujęcia gór zapadają w pamięć, szczególnie gdy widzimy maleńkie sylwetki ludzkie gdzieś pośród tej wielkiej, nieprzeniknionej przestrzeni. W filmie nie uświadczymy promieni słonecznych, kolejne sekwencje umiejscowione są we wnętrzach lub na stokach narciarskich. Sceny interakcji bohaterów rozgrywają się na bliskich planach, dzięki czemu możemy wypatrywać konkretnych emocji na ich twarzach (oczy!). A wiele rzeczy dzieje się bez użycia słów – właściwie cały motyw psychicznego i fizycznego zdominowania młodej zawodniczki przez trenera opiera się właśnie na tym. Ciekawa jest ścieżka dźwiękowa, chwilami brzmiąca jak z cyberpunkowego filmu s-f. Elektroniczne kompozycje łączą się ze smyczkami, a w jednej ze scen usłyszymy Vivaldiego. Za muzykę odpowiada trzyosobowy zespół LoW Entertainment specjalizujący się właśnie w przygotowywaniu soundtracków do filmów.

Zobacz również: Syndrom Baumbachera – recenzja filmu. Tragedia próżnego mężczyzny | Transatlantyk Festival 2020

Ciężar dramatyczny Slalomu spoczywa na barkach dwójki aktorów. Noée Abita w roli Lyz znakomicie odgrywa niedojrzałość, zagubienie i przerażenie wynikające z zachowania trenera. Co ciekawe, dziewczyna na początku jest zafascynowana mężczyzną i sama poszukuje możliwości częstszego kontaktu. Natomiast Jérémie Renier zaczyna stawać się powoli etatowym seksualnym drapieżcą francuskiego kina. Po Podwójnym kochanku Francois Ozona to kolejny film, w którym jego kreacja jest zupełnym zaprzeczeniem rycerza na białym koniu. W Slalomie jego bohater wykorzystuje swoją pozycję władzy, aby zdominować młodą dziewczynę i narzucić jej własne ambicje.

Slalom

fot: materiały prasowe

Film Charlène Favier należy do grona 56 tytułów mogących pochwalić się w tym roku znakiem jakości Cannes Label. To zasłużone wyróżnienie, ponieważ Slalom jest kameralnym obrazem o dojrzewaniu w niesprzyjających warunkach, a także o postępującej opresji ze strony mężczyzny. Jednocześnie ogląda się to jak buzujący emocjami thriller rozgrywający się w zimowej scenerii. Finałowe NIE wypowiedziane przez dziewczynę zyskuje wymiar tego najważniejszego zwycięstwa i staje się uniwersalnym wyrazem solidarności ze wszystkimi chcącymi wyrwać się z toksycznych relacji.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Fan westernów, kina noir i lat 80. Woli pisać o filmach niż o sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?