Liga sprawiedliwosci

One Day at a Time – recenzja 2. sezonu

Współczesne sitcomy, które możemy aktualnie zobaczyć w telewizji znacznie odbiegają poziomem od tych, które mogliśmy oglądać w latach 90. Kiedy więc trafia się nam perełka w postaci One Day at a Time, każdy odcinek jest wielką przyjemnością.

Dla przypomnienia komedia Netflixa jest rebootem serialu o tym samym tytule z lat 70. Teraz Penelope (Justina Machado) jest samotną matką, która po odejściu z wojska, pracuje jako pielęgniarka, zajmuje się domem oraz studiuje. We wszystkim pomaga jej matka (Rita Moreno), a kolejnych problemów dokładają dzieci, Elena (Isabella Gomez) i Alex (Marcel Ruiz). Nie zapominajmy o właścicielu budynku, w którym mieszka kubańska rodzina, czyli Schneiderze (Todd Grinnell).

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 11. sezon Z Archiwum X

Pierwszy sezon One Day at a Time już pokazał, że nie jest tylko kolejnym sitcomem z głupimi żartami, które nawet nie są śmieszne. Pod płaszczykiem komedii ukryte są poważne problemy, które trapią społeczeństwo w XXI wieku. Serial Netflixa nadal porusza kwestię homoseksualizmu, a to za sprawą Eleny. Młoda dziewczyna ciągle zmaga się z odrzuceniem ze strony ojca, ale z mocno angażuje się społecznie i bierze udział w różnego rodzaju protestach. One Day at a Time kontynuuje też wątek zdrowia psychicznego i depresji, na którą choruje Penelope. Ponadto poruszone zostały kwestie rasizmu, problemów z jakimi zmagają się imigranci w USA wobec obecności Trumpa w białym domu i oczywiście tego, jak wobec tego wszystkiego powinna wspierać się rodzina.

Nie ulega wątpliwości, że najjaśniejszą gwiazdą serialu jest Rita Moreno. To, co aktorka wyprawia na ekranie jest po prostu fantastyczne. Z całą pewnością One Day at a Time bez niej nie byłoby tym czym jest teraz. Moreno jest przebojowa i gra z wielką gracją. Justina Machado również spisuje się na medal, jak i pozostała część obsady.

Zobacz również: Grace i Frankie – recenzja 4. sezonu

Rodzina Alvarez jest rodziną amerykańską, ale ich pochodzenie to esencja całego serialu. Za sprawą Lydii celebrują to, że są z Kuby, jedzą tradycyjne potrawy i nie zapominają o kulturze wyspy. W jednym odcinku abuelita podkreśla, że mimo to, że została zmuszona do opuszczenia swojej ojczyzny, Kuba na zawsze pozostanie w jej sercu, a obywatelstwo amerykańskie, które przyjmie jest kwestią bezpieczeństwa.

One Day at a Time jest znakomitym przykładem tego, że sitcom żyje i ma się dobrze. Ten stworzony został w sposób przemyślany i konsekwentny. Bohaterowie się rozwijają, ale również idą wcześniej obraną przez nich ścieżką. Jest zabawnie, ale nie dlatego, że serial sprawia, że się śmiejemy, ale pozwala nam to robić. Nic nie jest tu wymuszone, ale bardzo naturalne i świeże.

ilustracja wprowadzenia: Netflix

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Więcej informacji o

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta