Współczesnym władzom Mongolii nie w głowie podboje i wojny, ale historia pamięta, że ludy koczownicze z tamtych rejonów wstrząsały zarówno Europą, jak i Chinami. Legenda komiksu frankofońskiego Franz zabiera nas do IX wieku, gdy u bram Chin dynastii Tang krążą hordy Kaliber-chana. To jednak nie podręcznikowa historia, a opowieść o miłości dwojga osób z różnych światów, połączonych tragediami i szalonymi porywami serca. Mimo to Laleczka z kości słoniowej tom 1 może stanowić przykład dobrze oddanego ducha epoki.

Strona komiksu Laleczka z kości słoniowej tom 1
Pomimo wykształcenia Yu Lien trafia w ręce handlarza żywym towarem i prędko zostaje zauważona jako kandydatka na nałożnicę dla prominentnego polityka. I pewnie skończyłaby jako jego kolejna konkubina, gdyby zrządzeniem losu nie zwrócił na nią uwagę syn samego Kaliber-chana, Timok. Chłopak ma gorącą głowę, czego efektem jest postanowienie, by porwać upatrzoną pannicę. Nie idzie mu to gładko, doprowadza więc do wygnania i wzięcia na cel jego i Yu Lien. Szykuje się więc nam kolejna epopeja o zakazanej miłości dwojga osób z różnych światów? I tak, i nie.
Związek Timoka i Yu Lien nie jest typowym harlequinowym romansem, choć ma pewne jego cechy. Timok to bad boy, który pierw sięgnie po ostrze, a potem pomyśli. Yu Lien z kolei jest dużo rozsądniejsza, ale świat dookoła niej widzi w niej przede wszystkim obiekt uciech. Ich wspólna eskapada nie jest jednak od początku naznaczona płomiennym uczuciem, nosząc raczej znamiona przypadkowej improwizacji Timoka. Franz sprawnie tworzy rozwój ich związku i pomimo skomplikowanej tematyki to nadal lepsza opowieść miłosna niż Zmierzch.

Strona komiksu Laleczka z kości słoniowej tom 1
Wiele historycznych epok zostało złagodzonych przez kulturę masową, by dotrzeć do szerszej, często wrażliwszej części publiki. Nie można tego powiedzieć o omawianym komiksie, gdzie dwie odmienne cywilizacje hołdują tym samym, siłowym prawom. Uporządkowane Chiny dokonują podłości w jedwabnych rękawiczkach w porównaniu do hord Kaliber-chana i jego samego. Los kobiet jest tu marny, podobnie jak tych, którzy spojrzą na władzę spod byka, a śmierć zbiera spore żniwa. Laleczka z kości słoniowej tom 1 może nie jest ścisłą relacją z konkretnego historycznego wydarzenia, ale Franz postarał się, by nie lukrować opowieści upiększonymi kliszami. To po prostu solidna, frankofońska szkoła komiksu.
Franz to wielkie nazwisko i trudno nie docenić również jego rysunków. Klasyczny warsztat idealnie pasuje do brutalnego orientalnego świata na styku dwóch kultur. To materiał zdecydowanie skierowany do dorosłego odbiorcy, w którym przemoc i golizna, choć często spotykana, nie są istotą opowieści. Franz potrafi przedstawić tragedię, niesamowitą akcję, ale też odrobinę komedii, przemyconej w całej podłości świata przedstawionego.

Strona komiksu Laleczka z kości słoniowej tom 1
Laleczka z kości słoniowej tom 1 to album dla czytelników ceniących europejski komiks w historycznym nurcie. Franz świetnie radzi sobie z przygodową nutą, nie cenzurując przy tym mocniejszych wątków i realiów IX wieku. Do tego to sprawnie uszyty melodramat, gdzie zakochani nie mieliby dopasowania na Tinderku, ale z każdym rozdziałem coraz bardziej między nimi iskrzy. To początek ich przygody i Franz dopiero się rozkręca i jestem pewien, że to ledwie ułamek tego, co szykuje dla kochanków.
PS: W świecie, gdzie nie tylko wydawcy komiksów dość szorstko traktują klientów, Lost In Time jest chwalebnym wyjątkiem. Literówka, jaka wystąpiła na grzbiecie komiksu, jest uszczerbkiem, ale jedynie estetycznym i mało zauważalnym. Mimo to wydawca naprawił błąd i poprzez dodanie korygującej małe faux pas obwoluty nadał całości pewnej elegancji. Ukłony jak najbardziej zasłużone.

Okładka komiksu Laleczka z kości słoniowej tom 1
Tytuł oryginalny: Poupée d’ivoire tome 1-3
Scenariusz: Franz
Rysunki: Franz
Tłumaczenie: Jakub Syty
Wydawca: Lost In Time 2026
Liczba stron: 168
Ocena: 75/100
Tomasz Drozdowski
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.