Advertisement
Advertisement

The Promised Neverland tomy 6-10 – recenzja mangi

Pierwsze pięć tomów mangi The Promised Neverland przedstawiało nam losy bohaterów uwięzionych w jednej z ludzkich farm. Przez większość czasu planowali ucieczkę oraz organizowali przygotowania do jej realizacji, by ostatecznie przejść do działania. Był to jednak dopiero wstęp do dalszej historii o dramatycznej próbie przetrwania w świecie potworów.

Piętnaściorgu dzieci z farmy o najwyższym standardzie udało się uciec. Przewodniczą im Ray oraz Emma, czyli dwójka najwyższej klasy, która wyróżnia się nieprzeciętnym intelektem. Nikt z nich jednak tak naprawdę nie wie, czym jest świat na zewnątrz oraz co może ich tam czekać. Szybko przekonują się na własnej skórze, że nie jest dla nich przychylny, a ich przypuszczenia o strukturze świata były błędne. Gdy spotykają na swojej drodze dwójkę przychylnych im demonów, Musicę oraz Sung-Joo, nowi znajomi zdradzają im straszliwą prawdę – potwory nie pojawiły się kilkanaście lat temu, nie przejęły władzy nad światem, lecz żyją tu od tysięcy lat. To jest ich świat. Na szczęście gdzieś jest też świat ludzi, co daje bohaterom nadzieję na lepsze jutro. Muszą tylko dotrzeć do miejsca wskazanego im przez tajemniczego Minerwę.

Fot. Strona z tomu 8 The Promised Neverland

Przekazany im długopis wskazywał konkretną lokalizację, gdzie Ray i Emma mieli nadzieję znaleźć przybysza z innego świat, pana Minerwę. Po trudnej podróży docierają na miejsce, do ukrytego bunkra, gdzie spotykają pewnego mężczyznę, ale nie jest on panem Minerwą. Dorosły nie jest też zbyt uprzejmy i chce się tylko pozbyć intruzów. Ostatecznie jednak zostaje przez dzieci przechytrzony i pośrednio przymuszony do towarzyszenia im do następnego celu podroży – Goldy Pond. Ray i Emma nie wiedzą niestety, co może czekać ich na miejscu. Dalej już nie będę za dużo zdradzał – powiem tylko, że na uciekinierów z farmy czeka kolejne starcie z silnym i inteligentnym przeciwnikiem.

Zobacz również: The Promised Neverland tomy 1-5 – recenzja mangi

W ostatnich tomach zwieńczających wątek z Goldy Pond ponownie zafundowano nam starcie na wzór tego z farmy Grace Field, gdzie bohaterowie musieli przechytrzyć mamę. Różnica jednak jest zasadnicza – tym razem krew leje się dość obficie i nie wszyscy muszą wyjść z tego cało. Wcześniej oczywiście też na szali było życie dzieciaków z sierocińca, jedna kara zdawała się nieporównywalnie mniejsza. Dlatego teraz, poza pojedynkiem „szachowym” z przewidywaniem ruchów wrogów, trzeba było też wpędzić w ruch broń. Walka z silniejszym przeciwnikiem wymagała od Emmy, Raya ich nowych kompanów wdrożenia sprytnego planu, ale też zastosowania brutalnej siły, aby móc ostatecznie wyjść z tego cało. Czyli podsumowując, nudy nie ma, jest ponownie groza i to na jeszcze wyższym poziomie.

Fot. Strona z tomu 10 The Promised Neverland

W Goldy Pond na pierwszy plan zdecydowane wysuwa się Emma, bo to na nią kierują się oczy wroga. Warto jednak wspomnieć też, że przez te kilka tomów poznajemy sporo nowych postaci. Wszyscy pochodzą z innych farm niż Emma, ale ostatecznie trafili do złowieszczego Goldy Pond. Może i nie dostają za dużo czasu, ale część rzuca się w oczy – Lucas, dawny przyjaciel Wujaszka, czyli mieszkańca bunkra Minerwy; osobliwa Violet, żywiołowa Gillian czy chłodny Zack. Grupka bohaterów mangi znacznie się poszerzyła i ciekawi mnie, czy Kaiu Shirai skorzysta w dalszej historii z tego grona i da komuś jakąś istotną rolę.

Zobacz również: Spy x Family tom 4 – recenzja mangi

Po ucieczce z farmy Grace Field miałem obawy, że już nie zobaczymy intelektualnej bitwy jaką obserwowaliśmy w pierwszych tomach mangi. Na szczęście równie silnych wrogów nie zabrakło i ekipa dzieciaków obdarzonych głową nie od parady mogła się ponownie wykazać. Fajnie też, że tajemnica Minerwy została częściowo wyjaśniona. Sam koniec 10. tomu to już niezwykłe efektowne finałowe starcie, którego rozstrzygnięcia doczekamy się dopiero w kontynuacji. The Promised Neverland nadal trzyma wysoki poziom.


Tytuł oryginalny: Yakusoku no Neverland
Scenariusz: Kaiu Shirai
Rysunki: Posuka Demizu
Tłumaczenie: Wojciech Gęszczak
Wydawca: Waneko
Ocena: 80/100

Redaktor współprowadzący działu Gry

Gra więcej, niż powinien. Od czasu do czasu obejrzy jakiś film, ale częściej sięgnie po serial w domowym zaciszu. Niepoprawny fanatyk wszystkiego, co pochodzi z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?