QUIZ: Rozpoznaj Pokemona!
Myślisz, że znasz świat Pokémonów jak własną kieszeń? Potrafisz rozpoznać Pikachu, Charmandera czy Squirtle’a bez chwili zastanowienia? A co z mniej oczywistymi stworzeniami, które pojawiły się w kolejnych generacjach?
Nic tak nie tworzy przyszłości tak, jak marzenia, napisał Victor Hugo. Marzenia przybierają najróżniejsze formy. Dzieciaki zdmuchują świeczki i wypowiadają w głowie swoje najgłębsze pragnienia. Dorośli odkładają pieniądze, aby pojechać do wyśnionego przez nich kraju czy kupić mieszkanie. Pomyślmy jednak bardziej popkulturowo. Czy nigdy nie marzyliście o życiu w ulubionym serialu? Może wejść do świata Sherlocka i towarzyszyć mu przy rozwiązywaniu zagadek. Może do świata Fleabag, aby przytulić tytułową bohaterkę i powiedzieć: to nie twoja wina. Bohaterowie I saw the TV glow dostają taką szansę i przeplatają swoje prawdziwe życie z tym serialowym. Nie jest to jednak tak przyjemne, jak mogłoby się wydawać.
Jako postronni obserwatorzy poznajemy parę outsiderów, Owena i Maddy. Podczas wyborów w pobliskim liceum, nastolatkowie wpadają na siebie na korytarzu. Dziewczyna tkwi w swoim własnym świecie, nie zauważa nawet, że chłopak się jej przygląda. Dopiero po pewnym czasie, on decyduje się na rozpoczęcie rozmowy, a ona rzuca jedynie w jego kierunku monosylabami. Po chwili okazuje się, że młodzi mają więcej wspólnego niż mogło się wydawać. Zawierają interesującą znajomość, która poprowadzi ich do niezwykłych miejsc i pozwoli odkryć prawdę o otaczającym ich świecie.

fot. materiały prasowe
Zabawa kolorem i światłem wciąga widza w świat programów telewizyjnych z lat 90. Zieleń, fiolet, granat i pomarańcz otaczają magiczną łuną każdą scenę, a Owen i Maddy wydają się ją przyciągać. Program, który tak intryguje chłopaka, staje się nicią porozumienia między nastolatkami. Rozmowy z początku błahe, przerastają w te, w których duet dzieli się trudami życia. Z każdą kolejną minutą ich pojmowanie świata zmienia się, a w głowach młodych pojawiają się pytania: co jest rzeczywistością, a co fikcją?
Jane Schoenbrun stworzyła pozornie kolorowy świat, który po głębszej analizie okazuje się być pełen mroku. Film odzwierciedla ból pokolenia, które w latach 90. oglądało telewizję i marzyło o życiu jak z amerykańskich produkcji. W końcu American dream nie wziął się znikąd. Główni bohaterowie siedzą godzinami wpatrzeni w ekrany, bo widzą w nich również siebie. Dzięki The Pink Opaque czują, że nie są sami. Wielokrotnie podczas seansu słyszymy wypowiedzi, że Maddy czuje się jak jedna z bohaterek. Magia opowieści wizualnych nie zawodzi nastolatków.

fot. materiały prasowe
Gatunkowo umieszczony jako horror nie przeraża jumpscarami, ale niepokoi szczegółami. The Pink Opaque to serial o dwóch dziewczynach, które łączy telepatyczna więź. W każdym z odcinków zostają zmuszone do walki z siłami zła pod kontrolą Pana Melancholii. Dziwaczne, wyjęte z dziecięcych koszmarów twory wyciągają do widza rękę i przyprawiają o dreszcze. Odrętwienie i zdystansowanie świata wokół Owena i Maddy dodatkowo podbudowuje napięcie. Czuje się, że coś jest nie tak. Nie wiadomo jednak jak to zatrzymać. Cała ta otoczka przekształca pozornie zwykły film o dorastaniu w latach 90. w niepokojący i dziwaczny horror pełen mroku i blasku neonów.
Justice Smith i Brigette Lundy-Paine dźwigają fabułę na swoich barkach i tworzą wysmakowany duet. Ich rozmowy, interakcje są na swój sposób ujmujące. Szczególnie scena na trybunach zapadła mi w pamięć. Maddy pyta Owena: Lubisz dziewczyny, a może chłopaków? Na co główny bohater odpowiada: Nie wiem, najbardziej chyba lubię seriale. W pozornie prostym cytacie zawarto tak wiele. To właśnie ta miłość do produkcji telewizyjnych łączy młodych.

fot. materiały prasowe
Wisienką na torcie jest muzyka, która dodatkowo potęguje uczucie odrealnienia i zatopienia w świecie kolorowych lat 90. Klimatyczny koncert zespołu z udziałem Phoebe Bridgers, delikatna ballada i niemal psychodeliczne melodie tworzą mieszankę nie z tej ziemi.
Jako że zobaczenie I saw the TV glow było moim priorytetem na tegorocznym festiwalu, miałam bardzo duże oczekiwania. Zaintrygowana zwiastunem, weszłam na salę i przepadłam w świecie zagubionych nastolatków i szumiących telewizorów. Piękno tego filmu urzeka, a intymna atmosfera sprawia, że czujemy się jego częścią. Czego chcieć więcej? Może pomyślności dla bohaterów?
Myślisz, że znasz świat Pokémonów jak własną kieszeń? Potrafisz rozpoznać Pikachu, Charmandera czy Squirtle’a bez chwili zastanowienia? A co z mniej oczywistymi stworzeniami, które pojawiły się w kolejnych generacjach?