Invincible VS – recenzja gry. Co Ci zostanie po 500 latach?
Jakub Szumiński,
8 maja 2026
The Invincible VF to jedna z tych gier, które pojawiły się trochę z zaskoczenia, ale od pierwszego zwiastuna było wiadomo, że twórcy celują w bardzo konkretną grupę odbiorców. Produkcja od studia Skybound Games zadebiutowała 30 kwietnia 2026 roku na PlayStation 5, Xbox Series X|S oraz PC. Od samego początku była reklamowana jako brutalna bijatyka inspirowana klasykami pokroju Mortal Kombat czy Tekkena. Tyle że zamiast kolejnych ninja, demonów i wojowników z alternatywnych wymiarów dostaliśmy superbohaterów, którzy rozwiązują konflikty w najbardziej widowiskowy sposób możliwy, czyli pięścią w twarz i lotem przez pół miasta.
Najważniejsze jest jednak to, że The Invincible VF nie sprawia wrażenia gry stworzonej tylko po to, by wykorzystać popularność marki. Jasne, sukces animacji od Prime Video i ogromny rozgłos wokół całego uniwersum na pewno pomógł w powstaniu tej produkcji. Podczas grania czuć, że twórcy naprawdę rozumieją materiał źródłowy i to praktycznie w każdej sekundzie.
Gra oparta na … komiksach!
Gra bazuje oczywiście na komiksach autorstwa Roberta Kirkmana, ale dużo mocniej inspiruje się samą animacją. Widać to od razu po stylistyce, sposobie prowadzenia dialogów, animacjach postaci czy nawet drobnych detalach w tle aren. Fani serialu bardzo szybko zaczną wyłapywać znajome gesty, charakterystyczne kwestie czy przedmioty pojawiające się wcześniej w animacji. Niektóre teksty zostały wręcz żywcem wyciągnięte z serialu i zamiast działać jak tani fanservice, faktycznie budują klimat.
To właśnie ten poziom detali robi tutaj największą robotę. Twórcy nie wrzucili po prostu znanych bohaterów do bijatyki i nie uznali tematu za zamknięty. Czuć ogromny szacunek do oryginału. Jeżeli ktoś oglądał animację albo czytał komiksy, to praktycznie co chwilę zauważy jakąś referencję. Czasami będzie to konkretny dialog, czasami sposób zachowania postaci. W innych przypadkach subtelny element planszy, który dla zwykłego gracza będzie tylko dekoracją, ale fan uniwersum od razu go skojarzy.
Komiks, a potem animacja, a potem …
Bardzo dobrze wypada też moment premiery gry. Invincible VF pojawiło się dosłownie tydzień po finale najnowszego sezonu animacji na Prime Video, dzięki czemu wejście w ten świat jest wyjątkowo naturalne. Człowiek kończy ostatni odcinek i praktycznie od razu może wskoczyć do gry, która rozwija tę energię dalej. To świetnie działa marketingowo, ale też zwyczajnie buduje jeszcze większe zaangażowanie fanów. Trzymając się jeszcze nieco animacji, chciałbym poruszyć kwestię oprawy graficznej. Nie widzę tego jako minus czy plus. Wydaje mi się, że warto poddać pod dyskusję fakt, iż Invincible VS przypomina wizualnie Marvel Rivals czy Dragon Ball, a nie samą animacje. Nie chodzi o to, że było to wymagane, nie w tym rzecz. Chcę tylko postawić pytanie – a dlaczego nie? Miałoby to swój własny styl i pozwoliłoby wręcz od ręki każdemu zaadresować tę historię w głowie.
Brutalnie, krwawo, potężnie
Sama rozgrywka jest mocno arcade’owa i bardzo brutalna, co idealnie pasuje do marki Invincible. Walki są szybkie, efektowne i pełne przesadzonej przemocy, z której przecież słynie całe uniwersum. Nie brakuje widowiskowych finisherów, łamania kości i spektakularnych ataków specjalnych rozwalających pół planszy. Momentami gra wręcz krzyczy inspiracjami Mortal Kombat, ale nie jest to bezmyślna kopia. Twórcy próbują dorzucić coś od siebie dzięki umiejętnościom bohaterów i skali starć. Jednak pojedynki między superludźmi pozwalają na znacznie większą przesadę niż klasyczne mordobicie dwóch wojowników na arenie. Brutalność i krew wylewa się z ekranu, ale na zbalansownaym poziomie, a dużo więcej jest tutaj potężnych ciosów, dewastacji otoczenia z pomocą ciała przeciwnika. Dokładnie tego każdy oczekuje.
Single player
Fabuła pozostawia wiele do życzenia. Nie oszukujmy się, gry typu Tekken, Mortal Kombat, nie przynoszą nigdy porywającej historii. Chodzi tylko o to, aby w sprytny sposób zrobić wprowadzenie do walk z poszczególnymi bohaterami. W takim przypadku jest ok, jednak twórcy Invincible VS promowali grę frazami typu „oryginalna fabuła”, „inna niż w komiksie czy animacji”. Zgadza się, trwa ona około 60-90 min, a każde 1,5 min spędzone w grze to 1% przejścia fabuły. Przerywniki filmowe dostarczają niewiele, a sama historia jest po prostu o niczym. Jedyny plus z tego trybu jest taki, że w tę godzinę jesteśmy w stanie przejść każdą możliwą kombinacje walk i wypróbować praktycznie każdego z bohaterów, a standardowy poziom sporo od nas wymaga. Takie małe szczęście w nieszczęściu.
Największą siłą tej produkcji pozostaje jednak klimat. Nawet jeśli ktoś nie jest wielkim fanem bijatyk, to jako fan samego Invincible może bawić się tutaj naprawdę dobrze. To jedna z tych gier, gdzie widać, że autorzy nie chcieli zrobić tylko produktu z logo popularnej marki. Oni naprawdę chcieli oddać charakter tego świata. Popełnili pare potknięć, samo menu, animacje nie trzymają się spójnie z resztą, ale modele postaci i ich zachowania są bardzo dobrze dopracowane. Sporo postaci ma oryginalne głosy i naprawdę sporo elementów po prostu się zgadza. Gra nie próbuje na siłę udawać, że chce zrobić coś rewolucyjnego, ale myślę, że była na to przestrzeń. Zamiast tego dostaliśmy bezpiecznie skrojony produkt, który w większości elementów działa i daje dużo frajdy w typie kanapowym. Nie próbuje też udawać czegoś większego niż jest. To po prostu bardzo solidna, brutalna bijatyka z ogromnym szacunkiem do materiału źródłowego i toną referencji, które fani będą wyłapywać z ogromną satysfakcją.
Wielbiciel kina o wszystkim innym niż szarej codzienności, gier oraz szeroko pojętej muzyki. Nie wzgardza nowinkami technologicznymi oraz wyprzedażami w Play Station Store. Gdyby Batman istniał naprawdę, wolałby chodzenie po ścianach i wielką moc, bo z nią przychodzi ...
Netflix ujawnił pierwsze konkretne informacje o Cyberpunk: Edgerunners 2. Kontynuacja hitowego anime zadebiutuje jesienią 2026 roku, a wraz z ogłoszeniem zaprezentowano pierwszy plakat oraz czwórkę zupełnie nowych bohaterów, którzy odegrają kluczowe role w historii osadzonej w Night City.