Wieczni Batman i Robin tom 2 – recenzja komiksu

Przez lata działalności Batmana jego najbliżsi współpracownicy, noszący miano Robina, wydawali się jedynie dodatkiem do swego mentora. Dopiero gdy przybierali rolę Nightwinga lub Red Hooda awansowali w hierarchii, lecz nadal pozostawali ledwie odbiciem Mrocznego Rycerza. Gdy ten po walce z Jokerem w Ostatecznej rozgrywce przestał pełnić swą rolę, a jego miejsce zajął będący w średnim wieku policjant w zbroi, ludzie którzy nosili literę ‚R’ musieli zacząć działać poza jego opiekuńczym płaszczem. Drugi tom Wiecznego Batmana i Robina pokazuje, że Robini i pozostali członkowie Rodziny to godni uczniowie Wayne’ a.

Strona komiksu Wieczni Batman i Robin tom 2

Pamiętacie punkową dziewczynę, która uratowała Batmana, kiedy ten wydostał się z Labiryntu Sów? Już wtedy wiadomo było, że Harper Row nie będzie przypadkową postacią na drodze Mrocznego Rycerza. Jej życiorys okazuje się ściśle z nim powiązany, a nad wszystkim unosi się złowieszczy duch niejakiej Matki. Bluebird otrzymuje tu dużo miejsca – i słusznie, stanowi bowiem rebeliancką odmianę po ugrzecznionych Spoiler i Batgirl. Aby jednak czytelnikowi nie było za dobrze, na scenie pojawia się też niejaki Orphan. Fanatycznie oddany wychowanek Matki, który odstręcza samym swoim sposobem bycia, sprawia poważne problemy nawet tak świetnie wyszkolonym herosom jak Robini. Mimo całej swojej otoczki nieciekawego złoczyńcy, trzeba uczciwie przyznać, że typ z niego nieobliczalny i działa niczym miecz obosieczny.

Matka, mimo siwizny na skroniach i jowialnie brzmiącego pseudonimu, bynajmniej nie jest typem poczciwej emerytki. Jeżeli miałbym wskazać kogoś, z kim mi się ona kojarzy, byłaby to Meryl Streep w jej najbardziej twardych kreacjach. Z pozoru to inteligentna i energiczna pani w wieku uprawniającym do wszelakich zniżek, ale na pierwszy rzut oka już wiadomo, że lepiej wyjść na pojedynek z Bane’em, niż jej się narazić. Jej origin naznaczony jest bratnią miłością Związku Sowieckiego, który najeżdża jej rodzinne państewko, mające nieszczęście z nim sąsiadować. Trauma po śmierci najbliższych tworzy z niej jednak twardszą od stali kobietę, która w przyszłości nie będzie się bała stawić czoła samemu Batmanowi. Postać ta jest naprawdę ciekawa – jej makiaweliczne metody działania dorównują niemal metodom największych łotrów Gotham.

Strona komiksu Wieczni Batman i Robin tom 2

Rysunki w przypadku obu tomów toczy moim zdaniem ta sama choroba – nierówny poziom. Przypadłość ta pojawia się najczęściej przy ogromnych ilościach twórców. Co prawda mnogość rysowników nigdy nie była dla mnie czymś złym, wręcz przeciwnie – porządna mieszanina może zagwarantować niesamowitą frajdę z samego oglądania kadrów komiksu i ukazać, jak bardzo różnorodność warstwy graficznej wpływa na klimat historii. I tutaj niestety wpływa aż za bardzo, w przypadku tych nieco słabszych operatorów ołówka – o ile lwia część tomu jest narysowana dobrze i nie budzi zastrzeżeń, o tyle miejscami pojawiają się niespodzianki sugerujące, iż niektórzy z ilustratorów wagarowali na lekcjach plastyki. Liczy się jednak całokształt – a ten wychodzi na plus.

Akcja opowieści jest mocno zagmatwana. Zdawać by się mogło, że scenarzyści zaczęli dostawać zadyszki już w połowie tomu, lecz zakończenie uratowało ich chwilową niedyspozycję. Wszystkiemu towarzyszy klimat filmów szpiegowskich, oczywiście z komiksowymi wątkami. Twórcom udało się nie marginalizować żadnej z postaci i nawet rozwój tych kryjących się w cieniu Graysona może nabrać tempa. Nieobecność oryginalnego Batmana udowodniła bowiem, że Gotham potrzebuje dodatkowych par pięści.

Strona komiksu Wieczni Batman i Robin tom 2

Drugi tom Wiecznego Batmana i Robina zamyka serię i przyznam, że nie czułem żadnych głębszych emocji po jego lekturze. Zamysł scenariusza, tempo akcji, samodzielność Robinów i ich przeciwniczka to niewątpliwe zalety, odnoszę jednak wrażenie, że gdyby Snyder i Tynion IV nie ograniczyli się jedynie do pomysłodawstwa, a aktywniej współtworzyli cykl, byłaby to niezapomniana opowieść. Tymczasem powstało dzieło nieco gorsze od Wiecznego Batmana, ale na tyle dobre, że warto je poznać. Tym bardziej, iż solowe przygody Robinów bez nawet minimalnego udziału Batmana to nie lada gratka na naszym rynku.


Okładka komiksu Wieczni Batman i Robin tom 2

Tytuł oryginalny: Batman and Robin Eternal vol 2

Scenariusz: Scott Snyder, James Tynion IV, Tim Seeley, Steve Orlando i inni

Rysunki: Tony S. Daniel, Paul Pelletier, Scot Eaton, Ronan Cliquet i inni

Tłumaczenie: Marek Starosta

Wydawca: Egmont 2017

Liczba stron: 336

Ocena:  70/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?