Artykuł: Czy technologia second screen zawojuje świat kina?

Nie da się ukryć, że żyjąc w XXI wieku nie da się uciec od technologii. Ba, nie dość, że jesteśmy otoczeni niezliczoną jej ilością, to jeszcze z góry śledzą nas satelity i drony. Większość z nas posiada komputery, laptopy, telefony komórkowe, smartfony, smartwatche, tablety. Ilość sprzedawanych rocznie urządzeń mobilnych liczona jest w miliardach.  Wszystkie te produkty zmieniły sposób w jaki ludzie funkcjonują i komunikują się. Jeszcze do niedawna azylem od ich używania wydawać się mogła sala kinowa. W większości kultur używanie w czasie seansu urządzenia ze świecącym ekranem odbierane jest wyłącznie negatywnie. Jednak skoro w przyszłości może stać się to walką z wiatrakami, to zamiast zakazywać pomyślano nad wykorzystaniem złych nawyków w dobrym celu. Pomóc w tym może technologia second screen (drugiego ekranu).

Second screen jest właściwie konsumowaniem informacji. Coraz więcej z nas, siedząc przed telewizorem jednocześnie odbiera wiadomości (SMS – email) czy rozmawia na Facebook’u, Skype itp. Wykorzystujemy przy tym właśnie drugi ekran, czyli smartfon lub tablet. Tak jak rodzice i dziadkowie opowiadali nam, że w czasach PRL cały blok schodził do jednego mieszkania, w którym był telewizor, by oglądać i przeżywać dany program, tak teraz wszyscy oglądają jeden program, ale rozmawiają o nim w Internecie. Technologia second screen obecnie wykorzystywana jest głównie przez telewizję i programy na żywo. Zachęca się nas do pobierania specjalnych aplikacji, które pozwolą na komentowanie wydarzeń na żywo, głosowanie czy podglądanie statystyk w czasie wydarzeń sportowych.

APP film

Tak samo jest w przypadku filmu. Zgodnie z nazwą potrzebne są dwa ekrany. Kinowy/telewizora oraz telefonu/tabletu. Urządzenia z pierwszego zestawu wyświetlają film, a na tych z drugiego zainstalowana jest specjalna darmowa aplikacja, która na podstawie dźwięku synchronizuje treści, aby „drugi ekran” przedstawił je w wyznaczonym do tego momencie.

Póki co filmowcy „drugi ekran” wykorzystują dość nieśmiało. Pierwszym i jedynym do tej pory stricte „second screen” filmem był holenderski „App” z 2013 r. W kinach pojawił się w obiegu festiwalowym lub ograniczonej dystrybucji m.in. w Belgii, Holandii, Rosji, Hong Kongu, USA, Niemczech. Film jest techno-thrillerem, który opowiada o młodej studentce Annie, która terroryzowana jest przez aplikację mobilną IRIS. „Drugi ekran” zostaje wykorzystany, by prowadzić równoległą narrację, przedstawiać sceny w innym ujęciu kamery lub SMSy. Początkowo pojawiały się, jako dodatek do dłużyzn, lecz im bliżej finału, tym z większą częstotliwością można było ich uświadczyć. „App” jest raczej eksperymentem, jak funkcjonuje second screen, a nie eksperymentem narracyjnym. Sam reżyser Bobby Boermans zapowiadał, że sceny w aplikacji nie ingerują w treść filmu i są wyłącznie pogłębieniem historii.  Czy w takiej formie second screen jest wygodniejsze i mniej rozpraszające uwagę od podzielonego ekranu jak w filmach De Palmy lub smsów wyświetlanych na ekranie np. w „House of Cards” – to już kwestia indywidualna.

Disney Second Screen Movie Selection

Holenderski pomysł podłapał Disney. Oprócz specjalnych kinowych pokazów „Małej Syrenki” technologia jest testowana w kinie domowym i to tylko na nośniku blu-ray. Póki co ludzie z Disney’a widzą second screen głównie, jako element rozrywki dla dzieci i dodatek rodem z parku rozrywki. W czasie pokazów kinowych „Małej Syrenki” aplikacja nie oferuje równoległej narracji, nie zwiększa ilości scen, nie pogłębia fabuły. Służyła wyłącznie jako atrakcja dla młodej publiki. Wyświetlała teksty piosenek do śpiewania, a nawet pauzowano film, by zagrać w gry i quizy z aplikacji. Właściwie niektórzy mogą uznać, że drugi ekran stał się w tym przypadku ważniejszy niż ten pierwszy, skoro zatrzymywano film.

Disney nie skupia się tylko na animacji, lecz również na filmach aktorskich, które gromadzą różnorodną wiekowo widownię. Stworzono aplikacje m.in. do: „Tron Dziedzictwo”, „Piratów z Karaibów”, „John Carter”, „Kopciuszka”, „Oz Wielki i Potężny”, „Gigantów ze Stali”, „Avengers”, „Iron Man 3”. W większości aplikacje zawierają typowe dodatki znane z płyt dvd/blu-ray jak zdjęcia, sceny zakulisowe z planu, sceno rysy, grafiki koncepcyjne. W przypadku ostatniego filmu, dzięki aplikacji Jarvis możemy w swoim domu poczuć się jak Tony Stark, wydając odpowiednie komendy głosowe. Jarvis służyć może również, jako zegar i budzik. Aplikacje Disneya działają jednak tylko z odtwarzaczem blu-ray w przeciwieństwie do odpowiednika z filmu „App”, który kompatybilny był i w streamingu, kinie, dvd i bluray.

https://www.youtube.com/watch?v=CdXOkGBh_V0

Inną wytwórnią która również inwestuje w technologię „drugiego ekranu” jest Warner Bros. Uruchomili „My Warner Second screen” – aplikację, która synchronizuje się z filmami Warnera i serialami wydanymi od listopada 2013 r. Zawiera ona materiały graficzne, zakulisowe sceny, bonusowe materiały, quizy. Sama aplikacja połączona jest z platformą My Warner, gdzie zdobywa się punkty za aktywność, a te wymieniane są na różne prezenty. Second screen służy im więc do tworzenia bazy fanów, budowania lojalności wobec marki oraz zwiększa wiedzę o klientach. Podobnie jak u Disney’a aplikacja działa wyłącznie w produktami przeznaczonymi na rynek kina domowego.

W jakim kierunku podąży rozwój tej technologii? Czy zatrzyma się, jako jarmarczny dodatek na seansach dla dzieci? A może pójdzie w stronę dzisiejszego wyłudzania pieniędzy, w postaci wprowadzania starych filmów w wersji 3D. Już wyobrażam sobie hasła: Widziałeś ten film w 3D, teraz zobacz w second screen. Poznaj film z nowej perspektywy, więcej detali, zawartości.

Avengers second screen

Póki co filmowy „drugi ekran” jest w fazie pionierskiej. Kino u swego zarania nie miało zbyt wielu pochlebnych recenzji i perspektyw. Było podobną ciekawostką, a wiemy czym jest dzisiaj. Podobnie może być z second screen. Musi tylko znaleźć osobę, która znajdzie optymalny sposób na jej wykorzystanie. A wy, czy chcielibyście np. w czasie najbliższych „Gwiezdnych Wojen” mieć możliwość sprawdzenia informacji o postaciach lub komentować film na żywo? Czy jednak sala kinowa to dla was świętość, w której nie ma miejsca na włączone telefony i tablety?

 

Dziennikarz

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i udaje, że prowadzi bloga. Kontakt: [email protected]

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?