Avengers: End Game – analiza zwiastuna

Kilka godzin temu światło dzienne ujrzał pierwszy oficjalny zwiastun oczekiwanego filmu MCU Avengers: End Game. Choć trwa niecałe trzy minuty, w sieci wrze od spekulacji. Bracia Russo nie ujawnili dotąd szczegółów fabuły i trailer trzyma podobny kurs. Jak więc rozwiąże się sprawa z usunięciem przez Thanosa pięćdziesięciu procent uniwersalnej populacji? Co z pozostałymi Avengers, rozproszonymi jak nigdy dotąd? Jaką rolę odegra Kapitan Marvel? Na te pytania odpowiedź otrzymamy zapewne w trakcie seansu. Na razie przyjrzyjmy się temu, co widzieliśmy.

Kadr z filmu Avengers: End Game

Pierwsze sceny trailera Avengers: End Game ukazują Tony’ego Starka. Iron Man pozbawiony jest swej zawadiackości, a sytuacja, w jakiej się znajduje nie wróży najlepiej. Jak pamiętamy z poprzedniej części, Stark pozostał na Tytanie z Nebulą po tym, jak Thanos przeniósł się na Ziemię po zdobyciu Kamienia Czasu. W zwiastunie dryfuje on w przestrzeni kosmicznej w okręcie, na którym wszelkie zapasy są na wyczerpaniu. Stark nie wygląda dobrze. Jego zbroja najwyraźniej uległa całkowitemu zniszczeniu, czego dowodem jest szwankujący hełm, będący rejestratorem ważnej wiadomości -zdesperowany heros nagrywa bowiem pożegnanie dla swej ukochanej Pepper Potts. Dostajemy solidny cios już na początku. Po zakończeniu Avengers: Wojna bez granic zdawać się mogło, że nie może być gorzej. Bracia Russo jednak nie odpuszczają widzowi złaknionemu optymistycznych widoków i w Avengers: End Game najwyraźniej również postawią na większą dawkę realizmu. Na domiar złego nie wiadomo co z Nebulą i co jest właściwie przyczyną fatalnego położenia Iron Mana.

 

Kadr z filmu Avengers; End Game

Ukazana jest planeta, gdzie obecnie przebywa Thanos. Strój Szalonego Tytana wisi pośród łąk niczym strach na wróble, co nawiązuje do legendarnego komiksu Rękawica Nieskończoności. On sam widoczny jest tylko na kilka sekund i wszystko wskazuje na to, że nie czuje wyrzutów sumienia z powodu zredukowaniu życia we wszechświecie o połowę. Kolejne sceny przenoszą nas na Ziemię. Avengers są załamani. Steve Rogers, Czarna Wdowa i Thor wydają się pokonani, a ich słowa świadczą o silnym poczuciu całkowitej klęski. Największą sensacją jest jednak pojawienie się Ronina. Pseudonimem tym swego czasu posługiwał się wielki nieobecny z filmu Avengers: Wojna bez granic – Hawkeye. Clint Barton w tym wydaniu nie ogranicza się jedynie do łuku, używając broni białej, jak chociażby mieczy. W krótkiej sekwencji, w jakiej występuje, wydaje się również dużo mroczniejszy. Zmieniona fryzura, zacięty wyraz twarzy, a przede wszystkim sama postawa pokazuje, że to zupełnie inny człowiek, daleki od tego, kim był w poprzednich częściach. Pojawia się wyraźna sugestia, że czyn Thanosa dotknął i jego, a raczej jego bliskich. Dramatycznej atmosfery nie rozładowuje humorystyczne pojawienie się Scotta Langa. Ogromne wrażenie robi logo Avengers: End Game, a sam tytuł jest czymś więcej niż sugestią, że oto nadchodzi finalne starcie, po którym filmowy świat Marvela będzie zupełnie inny. Pojawia się wstępna data premiery, zapowiedziana na kwiecień nadchodzącego roku. Informacji bezpośrednio dotyczących fabuły jest niewiele, ale sami musicie przyznać- trailer zaostrza apatyt.

Przypominamy, że na dniach zobaczymy także zwiastun filmu Spider-Man: Far from Home.

Źródło: CBR.com Materiały prasowe: Marvel Studios

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Radek Folta pisze:

Najciekawsze pytanie jest takie: jak Scott Lang wydostał się z rzeczywistości kwantowej? To jest klucz do dalszej historii w filmie.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?