TOP10 – najciekawsze filmy 16. festiwalu filmowego Nowe Horyzonty we Wrocławiu

Rozpoczynający się 21 lipca Międzynarodowy Festiwal Filmowy T-Mobile Nowe Horyzonty jak co roku zasypie widzów ogromem filmów. 393 tytuły, 221 pełnych metraży i aż 94 polskie premiery – uczestnicy imprezy będą mieli z czego wybierać i zapewne ci wszyscy, którzy zostaną we Wrocławiu przez 10 dni, nie będą narzekać. Dla tych, którzy chcieliby mieć pewność, że czas spędzony w Kinie Nowe Horyzonty nie będzie stracony, przedstawiamy listę dziesięciu filmów, których „na horyzontach” nie można przegapić.

kard z filmu ja, daniel Blake

Ja, Daniel Blake

reż. Ken Loach

Zdobywca Złotej Palmy w Cannes – to powód najważniejszy. Film mistrza Kena Loacha – powód nie mniej ważny. Ale tak naprawdę – istotne dzieło pokazujący prawdziwych, zwyczajnych ludzi użerających się z bezdusznym aparatem państwowym i biurokracją. Tytułowy bohater, pięćdziesięciolatek po zawale serca, bezskutecznie próbuje wrócić do pracy, pozbawiony zasiłku dla bezrobotnych stara się zachować resztkę ludzkie godności. Loach otacza bohatera drugoplanowymi postaciami, pokazując jego szarpaninę z systemem jako jedną z wielu. Samotna matka Katie przeprowadziła się do Newcastle, bo było to jedyne mieszkanie socjalne, dostępne po dwóch latach oczekiwań. Twórcy trafiają w sedno z obserwacją sytuacji ekonomicznej wielu bezrobotnych i gorzej sytuowanych Wielkiej Brytanii. Nie możemy zapomnieć, że Loach jest nie tylko społecznikiem z sercem po lewej stronie, ale jest też sentymentalistą. Nie byłby sobą, gdyby nie wplótł w historię kilku dość oczywistych, wyciskających łzy motywów. Podczas projekcji w Cannes nawet najwięksi twardziele wyciągali chusteczki.

Elle Fanning w filmie Neon Demon

Neon Demon

reż. Nicolas Winding Refn

Dla takich filmów jedzie się do Wrocławia. Kontrowersyjny od dnia premiery, z wielkimi oczekiwaniami, z wielkimi gwiazdami w obsadzie. Neon Demon udaje film mądrzejszy niż tak naprawdę jest, ale nie można odmówić twórcy konsekwencji w tworzeniu walorów estetycznych. Refn bierze na warsztat ograną historię zagubionej, prowincjonalnej dziewczyny w dużym mieście. Jesse (Elle Fanning) jest piękną szesnastolatką o alabastrowej skórze, która chce rozpocząć karierę jako modelka. Młoda dziewczyna staje się wyraźnym obiektem pożądania wśród designerów i zazdrości wśród koleżanek po fachu. Z tym tylko, że Jesse nie jest takim aniołkiem, na jakiego wygląda. Nie da się do końca oddać niesamowitej atmosfery filmu. Pociągający świat, pełen pulsujących świateł neonów (tytuł w końcu zobowiązuje), ascetyczne w aranżacji wnętrza fotografowane z chirurgiczną precyzją, elektroniczna, drapieżno-romantyczna muzyka budują niepokojący nastrój całości. Neon Demon w najlepszych momentach zbliża się do dzieł Davida Lyncha, Davida Cronenberga czy Dario Argento, w najgorszych – do reklamowych, taśmowych produkcji luksusowych marek.

Zobacz również: Neon Demon – przedpremierowa recenzja z #Cannes2016

Kadr z filmu Służąca reż. Park Chan-wook

Służąca

reż. Park Chan-wook

Wystylizowane ujęcia, każdy odcień czerni widoczny w przesyconych kolorami kadrach, potęgująca nastrój muzyka. Twórca Oldboya przenosi nas do Korei pod okupacją Japonii. Młoda dziewczyna Sookee (Tae-ri Kim) zostaje służącą w domu bogatej japońskiej rodziny. Ma być pomocą pięknej dziedziczki fortuny (Min-hie Kim), która żyje w olbrzymiej posiadłości ze swoim wujkiem (Jin-woong Jo), obsesyjnym zbieraczem książek.

Wizualnie bogaty film, inspirowany japońskim malarstwem oraz europejskim kinem grozy, ma wiele elementów, które znamy z poprzednich tytułów reżysera. Jest zbrodnia, zemsta, spisek, perwersyjna namiętność, szokująca w swych detalach przemoc, nastój osaczenia, mylenie tropów. Miłośnicy Park Chan-wooka nie będą zawiedzeni.

CEMETERYOFSPLENDOUR 05

Cmentarz wspaniałości

reż. Apichatpong Weerasethakul

Żołnierze zapadający w tajemniczą śpiączkę, kontakty z zaświatami za pomocą medium, królowa oprowadzająca poddaną po niewidzialnym pałacu. Duchowy wymiar opowieści nie powinien być żadną nowością dla fanów poprzednich filmów Apichatponga, ale linearna, w miarę przystępna historia oraz pogodny, lekki nastrój są dość dużym, pozytywnym zaskoczeniem. Tajski reżyser jest jednym z rzadkich przypadków we współczesnym kinie, który potrafi tchnąć spirytualizm w opowieści, które nie muszą być bajkami dla grzecznych dzieci.

Zobacz również: TOP7 tegorocznych niszowych produkcji

kadr z filmu toni erdmann

Toni Erdmann

reż. Maren Ade

Dzięki temu filmowi zwrot „niemiecka komedia” nie jest już oksymoronem. Absolutny hit Cannes, który nie otrzymał na tamtym festiwalu żadnej z głównych nagród. Opowieść o ekscentrycznym ojcu, który stara się zbliżyć do zapracowanej i zainteresowanej karierą córki, uwiedzie największych malkontentów. Trwający prawie trzy godziny film ani trochę się nie dłuży – Maren Ade stworzyła wspaniałych, nietuzinkowych bohaterów wrzucając ich w krępujące sytuacje. Toni Erdmann pozostawia widzów we wspaniałym, choć melancholijnym nastroju.

Ogień na morzu

Fuocoammare. Ogień na morzu

reż Gianfranco Rosi

Zwycięzca festiwalu filmowego w Berlinie – dokument o uchodźcach, którzy trafiają z Afryki na włoską wyspę Lampedusa. Dramat przybyszów zderzony jest ze stoickim spokojem życia mieszkańców wyspy, skoncentrowanych na codziennych zadaniach. Kiedy w finalnej sekwencji towarzyszymy straży przybrzeżnej w akcji ratunkowej, słowa będą zbędne, by pojąć dramatyzm sytuacji.

Prosty, oszczędny w formie film, poetycki i realistyczny zarazem, z sercem we właściwym miejscu ukazuje jeden z największych dramatów współczesnego świata.

chevalier 01

Chevalier

reż. Athina Rachel Tsangari

Zdobywczyni głównej nagrody podczas Londyńskiego Festiwalu Filmowego udowadnia, że kino o prawdziwych facetach najlepiej robią kobiety. Chevalier jest groteskowym, ale zaskakująco prawdziwym studium męskich antagonizmów. Twórczyni Attenberga przygląda się sześciu mężczyznom, którzy spędzają kilka dni na luksusowym jachcie. Rekreacyjne spotkanie stopniowo przeradza się w zażarte współzawodnictwo, które ma wyłonić faceta „najlepszego wogóle”. Wszyscy nawzajem wystawiają sobie oceny, prężą przed sobą muskuły, oceniają umiejętności gotowania, długość członków oraz pozycję podczas snu. Śmiertelnie poważna dla wszystkich uczestników gra wygląda tragikomicznie oglądana z zewnątrz – Tsangari w wizualnie przemyślanym stylu, bez moralizatorstwa, prezentuje nam społeczną elitę, ludzi decydujących o losach politycznych i ekonomicznych całych narodów, którzy tak naprawdę zainteresowani są tylko i wyłącznie zaspokajaniem własnego, męskiego ego.

KAdr z filmu Sierranevada reż. Cristi Puiu

Sieranevada

reż. Cristi Puiu

Jeżeli byliście kiedyś na rodzinnej imprezie, na której wszystko idzie nie tak, jak powinno, oglądanie tego filmu może być dziwnym deja vu. Spóźniający się ksiądz, problemy z garniturem – prezentem od zmarłego, nieoczekiwani członkowie rodziny pukający do drzwi i ten wiecznie odkładany obiad. Sytuacja stopniowo zmienia się ze złej na gorszą. Co chwila mamy wrażenie, że zaraz dojdzie do rękoczynów. Przemyślanie skonstruowany scenariusz, nie stroniący od humoru słownego, organicznie prowadzi nas do nieoczywistej konkluzji. Surowy styl filmu, ujawniający się w długich ujęciach, naturalnym oświetleniu i wnętrzach oraz braku muzyki ilustracyjnej, przenosi nas do centrum zdarzeń. Trzygodzinny dramat twórcy Śmierci pana Lazarescu zbliża nas do szarej rzeczywistości na wyciągnięcie ręki.

Zobacz również: Julieta – recenzja filmu Pedro Almodovara z festiwalu w Cannes

Komuna

Komuna

reż. Thomas Vinterberg

Vintenberg w typowy dla siebie sposób wrzuca zbiór różnych postaci w jedno miejsce i każe im się ze sobą „użerać”, badając skrajne zachowania członków małej społeczności. Nie ma już u niego znanej z Dogmy surowości obrazu, jest niemalże hollywoodzki warsztat i precyzja, ale ciągle pozostaje to wrażenie „skurczu w żołądku”, kiedy przyglądamy się bohaterom i musimy akceptować ich decyzje. Ukazywanie dynamiki między ludźmi wychodzi Duńczykowi najlepiej. Odtwórczyni jednej z głównych ról, Trine Dyrholm, otrzymała Srebrnego Niedźwiedzia za Najlepszą rolę kobiecą w konkursie głównym festiwalu filmowego w Berlinie.

Lost Highway copyright Suzanne Tenner

Zagubiona autostrada

reż. David Lynch

Absolutny klasyk i jeden z moich ulubionych filmów wszechczasów. Jeżeli nie widzieliście tej produkcji na dużym ekranie – we Wrocławiu pojawi się ta unikalna okazja. Reflektory samochodu rozświetlające nocną drogę, muzyka Davida Bowie, słynne „Dick Laurent nie żyje” oraz pewna taśma wideo podrzucona na schody willi w Los Angeles. Kto nie widział, musi zobaczyć – koniecznie!

Zobacz również: MFF Nowe Horyzonty 2016 – nowe plakaty

P.S. Wybór nie był łatwy i oczywisty, dlatego przedstawiam poniżej „ławkę rezerwowych”, czyli takie filmy, na które również warto iść bez większego zastanowienia.

Co przynosi przyszłość, reż. Mia Hansen-Løve

Klient, reż. Asghar Farhadi

Mając 17 lat, reż. André Téchin

Marazm, reż. Idan Haguel

Mimosas, reż. Oliver Laxe

Praktykant, reż. Boo Junfeng

Student, reż. Kirill Serebrennikov

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?