Recenzja Amityville (2005)

Są horrory o nawiedzonych domach, gdzie w szybach odbijają się zjawy, duchy tłuczą gromadzoną przez lata zastawę, a opętane dzieci przez sen rozmawiają z demonami. Jest też Amityviile, gdzieś pomiędzy tym, lecz bez typowych momentów przyprawiających o zawał, kilkoma klasycznymi cliche oraz dwójką aktualnie uwielbianych aktorów.

Ryan Reynolds i Chloë Grace Moretz grają jedne z głównych ról w tym horrorze. Ryan to George, Chloe wciela się w Chelsea, a dalszą częśc rodziny Lutzów stanowią: Kathy (Melissa George), Billy (Jesse James) oraz Michael (Jimmy Bennett).

Historia Amityville

W listopadzie 1974 roku, Ronaldo DeFeo Junior zamordował sześcioro członków swojej rodziny w domu na przedmieściach Amityville. Rok później, George i Kathy Lutz wraz z trójką dzieci, uciekli z tego domu po 28 dniach od przeprowadzki, twierdząc, że byli oni terroryzowani przez paranormalne siły zgromadzone w budynku.

amityville house

Zobacz również: Distorted – zwiastun nowego filmu z Johnem Cusackiem i Christiną Ricci

W 1977 pojawiła się książka, która opowiada tych właśnie wydarzeniach. 2 lata później ukazał się film z Jamesem Brolinem w roli głównej, a sama franczyza urosła przed 2000 rokiem do 8 fimów i 9 książek. Film z 2005 jest rebootem serii, której 11 część powinna pojawić się w kinach jeszcze w tym roku. Sporo tego, prawda?

Zarówno aktorzy jak i twórcy filmów, które kręcone były w domu, w którym wydarzyła się tragedia, opowiadają o dziwnych wydarzeniach towarzyszącym na planie. Część z nich przekonała sceptycznych, że naprawdę coś się wtedy stało i rodzina Lutzów nie kłamała (współpracowali oni z ekipą z pierwszego filmu).

Fabuła

Rodzina Lutzów kupuje dom zaraz nad wodą, który kosztuje sporo mniej niż nakazywałby na to rynek i lokalizacja. Gdzie jest haczyk? Agentka nieruchomości niechętnie zdradza, że w domu doszło do tragedii, zginęła rodzina, a konkretnie – ktoś ich zamordował. Zwątpienie w oczach niedoszłych nabywców i świetny tekst George’a Lutza: Domy nie zabijają ludzi, ludzie zabijają ludzi.

Nowi właściciele zamykają drzwi i zaczyna się odliczanie.

amityville rr

Zobacz również: Remake Suspirii będzie hardkorowy. Reakcje na pierwsze fragmenty filmu są jednoznaczne

Kilkuletnia córka mówiąca o Jodie, „dziewczyne mieszkającej w szafie”, która jest jej nową przyjaciółką, to przecież jeszcze nic dziwnego. Trochę podejrzanie zachowujący się mąż? Oj tam. Ale trzeba przyznać, że George całkiem dobrze ukrywał się ze swoim szaleństwem i nigdy nie powiedział Kathy, że widział powieszoną dziewczynkę zaraz za obrysem jej ciała. Racjonalni ludzie nie wierzą w duchy, a przecież ten dom, kupiony za zaskakująco niską cenę, nie może być po prostu zły.

Aktorów w filmie jest niewiele, mamy w sumie pięcioosobową rodzinę Lutzów i na tym koniec, gdzieś w pojedynczych scenach przewija się opiekunka do dzieci i ksiądz. Do umiejętności osób na planie chyba nie można mieć zastrzeżeń, Chloë jest jeszcze naprawdę małą dziewczynką, a Ryan Reynolds jest klasycznym Ryanem Reynoldsem. Może to rola bardziej poważna niż te, w które wciela się zazwyczaj, ale nie brakuje też elementów komediowych.

Amityville ogląda się bardziej jak sensację, niż horror. Jasne, czasem nam coś przemknie po ekranie, coś pokaże się w lustrze albo za szybą, a kulminacyjna scena oczywiście, że rozgrywa się w czasie burzy. Jednak, to film, który trzyma w napięciu, ale nie straszy. Jest krew, czasem w bardziej gore wydaniu, ale nie ma jej znowu aż tak dużo.

Sam film ma już 13 lat, ale kompletnie tego nie czuć. Wiadomo, fakt, że akcja umieszczona jest w latach ’70-tych robi swoje, ale to nadal jest dobre. Nie złapiemy się za głowę z zażenowaniem, jak przy powrocie po latach do oryginalnego Ringu. Nie przestraszy nas, bo nie o to tu chodzi, ale zarówno historię, jak i bohaterów, ogląda się z przyjemnością. Co najważniejsze chyba, film spodoba się też tym, którzy na co dzięń nie chcą mieć z horrorami zbyt wiele do czynienia. Ryan Reynolds powinien też pomóc przekonać drugą połówkę do wspólnego seansu.

Redaktor działu technologie

Horrory? A co to?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?