Powrót do przeszłości – „Antychryst” (2009)

Witam w koszmarze recenzenta. Wziąć się za barki z jednym z najbardziej psychodelicznych, ale genialnych w swoim szaleństwie reżyserów to nie lada wyzwanie. Zwłaszcza jeśli zinterpretować trzeba takie dzieło jak „Antychryst”. Lars von Trier prezentuje film szokujący, osobisty i bardzo symboliczny. Jak sam twierdzi – nie zrobił go dla publiczności, a dla siebie, w formie autoterapii. W efekcie widzowie dostają jeden z najbardziej dosadnych, szokujących i kontrowersyjnych filmów w historii kina.antichrist3

Fabuła z pozoru nie jest skomplikowana – ot bezimienni bohaterowie, Ona i On, by ukoić rozpacz po utracie dziecka, wyjeżdżają do domku w lesie. Zamiast spokoju odnajdą jednak lęk, chaos i ból, stając oko w oko z Antychrystem – którym w produkcji Duńczyka jest natura i biologia, również ludzka.
W rolach głównych zobaczymy fenomenalnego Willema Dafoe i bardzo sugestywną laureatkę nagrody festiwalu w Cannes dla najlepszej aktorki – Charlotte Gainsbourg. Aktorzy nie bali się eksperymentów, ani koszmarnej gry, którą z ich pomocą chciał z widzem toczyć reżyser.

Film otwiera przepiękna, czarno-biała sekwencja, ukazujący niezwykle zmysłową, ale jednocześnie namiętną i sugestywną scenę seksu. Podczas miłosnych igraszek kamera wiruje, zmienia kąty, akcja zwalnia. Zdjęcia są fantastyczne, co nie dziwi, gdyż operatorem był Anthony Dod Mantle, zdobywca Oskara za „Slumdoga”. Kiedy akcja przenosi się w leśną głuszę, na miejsce artystycznego, poetyckiego wstępu wskakuje festiwal strachu i chaosu, a także tortury zmieszane z pornografią. W „Antychryście” znajdziemy osławione już sceny dosadnie pokazanej masturbacji, obcinania łechtaczki, ejakulacji krwią, miażdżenia jąder ciężką deską czy wreszcie obrazy martwych zwierząt. Wszystko to zmieszano z mocno religijną symboliką i psychoanalitycznymi dialogami bohaterów i okraszono genialną muzyką.

antichrist2

Film potrafi miejscami wywołać niewysłowione uczucie przerażenia, graniczące z paranoicznym wręcz strachem. Nawet lata praktyki w oglądaniu horrorów nie są w stanie przygotować widza na atmosferę wykreowaną przez Von Triera w „Antychryście”. We współczesnym kinie grozy coś takiego zdarza się niezwykle rzadko.

lars_von_trier_antichrist9

Leczący własne fobie reżyser osiągnął cel – stworzył film kontrowersyjny, zimny, przepełniony symboliką jednocześnie boską i diabelską. Doskonale zagrane sceny iście chrystusowego cierpienia, pojawiające się w formie trzech żebraków zwierzęta, fantastyczny epilog czy bardzo metaforyczne sceny fizycznego i psychicznego rozkładu, z samoudręczeniem się za nieczystość seksualną włącznie, stanowią o niezwykłej sile tego filmu. Jest to dzieło bardzo trudne, wyjątkowo osobiste i wymagające, stąd wielu widzów może się od niego odbić. Być może przez to „Antychryst” nigdy nie zyska statusu obrazu kultowego. Tym niemniej wszystkich lubiących się zmierzyć z mocnym, nieharmonijnym, złym, bolesnym, ciężkim i nie pozostawiającym złudzeń w kwestii braku dobra, a rządów zła i chaosu kinem, zachęcam do obejrzenia „Antychrysta”.

https://www.youtube.com/watch?v=LO-TNfPzh_k

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?