Advertisement

Powrót do przeszłości – recenzja filmu „Straszny film” (2000)

Kiedy na początku 2000 roku po raz pierwszy zobaczyłem w kinie trailer „Scary Movie”, niemal oszalałem ze szczęścia. „Krzyk” już wtedy należał do moich ulubionych filmów, a zachwytom nad parodiami w stylu „Nagiej broni” czy „Strzelając śmiechem” nigdy nie było u mnie końca. „Straszny film” miał być spoofem nie tylko wielkiego hitu Wesa Cravena, ale również innych kultowych filmów ostatnich lat. „Scream” stał się natomiast główną ofiarą.

worst-scary-movie-2000-

Te 15 lat temu Bracia Wayans nie byli może śmietanką Hollywood, ale doskonale wiedzieli, co robią. W licznych wywiadach udzielanych przed premierą zapowiadali, że zamierzają przesunąć granicę tak bardzo, jak tylko się da, jednocześnie trzymając w ryzach swój film i pchając fabułę do przodu. I wiecie co? Udało im się. Oczywiście humoru na miarę Mela Brooksa nie ma co się tutaj spodziewać – chyba ani jeden żart w „Strasznym filmie” nie został opowiedziany z klasą. Tylko co z tego, skoro film jest obłędnie zabawny?

Mamy więc mordercę nastolatków i bandę przyjaciół, którzy starają się przeżyć, jednocześnie utrzymując przed światem pewną tajemnicę. Właściwie większość scen to wyborne parodie tego, co serwował nam „Krzyk”. Mowa tu nie tylko o scenografii, ale także dialogach, zachowaniu bohaterów czy nawet ich mimice i intonacji – wszystko to zostało w „Strasznym filmie” dobitnie sparafrazowane, dość trafnie piętnując największe mankamenty całego gatunku, jakim jest horror. Wayansowie w swoim filmie chcieli zwrócić uwagę na to, jak śmiesznie wypadają masowo produkowane, identyczne horrory, zwłaszcza te robione na poważnie. A ponieważ „Krzyk” sam wymyka się stereotypom i stanowi swoisty pastisz całego gatunku, to w „Scary movie” dostało się też innym produkcjom. Widzowie wypatrzą tu dosłowne cytaty z „Koszmaru minionego lata”, „Blair Witch Project”, „Matrixa”, „Szóstego zmysłu”, „Psychozy”, „Egzorcysty”, „Titanica” „Słonecznego patrolu” czy „Amistad”, a także całej masy innych filmów, do któych nawiązania udało się poupychać nawet w najdrobniejszych szczegółach. Spróbujcie je wyłapać – to doskonała zabawa!

Scary-Movie-DI

Drętwe aktorstwo jest tutaj całkowicie zamierzone, nie dziwi więc wybór mniej lub bardziej znanych aktorów z drugiej i trzeciej ligi. Z bardziej rozpoznawalnych twarzy, oprócz braci Wayans, na planie pojawili się Anna Faris, Carmen Electra, Shannon Elizabeth czy Kurt Fuller. A co z poziomem humoru? No… nie ma co się oszukiwać: „Scary movie” przeznaczony jest głównie dla nastoletniej widowni, co usprawiedliwiałoby również mój zachwyt nim sprzed półtorej dekady. Od tamtego czasu „Krzyk” obejrzałem 3957123847 razy, a „Straszny film” kilka. To fakt, że każdym razem śmieszy mnie troszkę mniej, ale nic nie zastąpi pierwszych seansów, kiedy to pokładałem się ze śmiechu. Ostrzegam jednak, że humor oscyluje głownie wokół seksu w różnych wydaniach, a penisy, jądra i wymioty mają na ekranie swoje miejsce. Taki już urok tego typu filmów. Ci, którzy nie lubią takich środków wyrazu, nie będą nawet próbować podchodzić do seansu, natomiast ci, którzy się przemogą, odnajdą całą masę humoru.

original

„Straszny film” to przezabawny koktajl, którego części składowe nie mają wiele wspólnego z dobrym smakiem. Aby jednak w pełni docenić kunszt tej parodii, trzeba doskonale znać materiał źródłowy – tylko wtedy nie uzna się tego wszystkiego za wielkie… nieporozumienie. Całościowo to kawał dobrej roboty, w którym znalazło się wiele celnych point. Fani popkultury powinni być zachwyceni, bo mimo wszystkich mankamentów, to niezapomniana jazda bez trzymanki.

https://www.youtube.com/watch?v=sSWewFbFTl4

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, okazjonalnie tłumacz. Kocha kino, seriale, książki, komiks i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział Popkultura.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?