DC kontra wampiry – recenzja komiksu

Piotr Pocztarek, 5 maja 2026

Superbohaterowie ze stajni DC czy Marvela mierzyli się już z niemal każdego rodzaju zagrożeniem. Oczywiście kultowe potwory jak zombie czy wilkołaki zawsze są wdzięcznym tematem na komiksowy scenariusz. To zaszczytnego grona etatowych potworków jak ulał pasują również bojący się krzyża i wody święconej krwiopijcy, dlatego też nie dziwią fabuły elseworldów takich jak DC kontra wampiry. Tylko czy nie dostajemy powtórki z rozrywki w stylu DCeased albo Injustice?

Strona komiksu DC kontra wampiry

Ni z tego ni z owego świat DC zostaje zaafektowany przez wampiryzm. Kolejne postacie znikają z superbohaterskiej planszy, czy może raczej zmieniają się w żądne krwi stworzenia nocy. A że Blade akurat nie jest z tego uniwersum, to sprawa zaczyna wyglądać poważnie. Coraz potężniejsi herosi stają się wampirami, inni giną w nierównej potyczce. Pozostali przy życiu muszą działać partyzancko, obmyślając strategię walki ze złem. Czyli w sumie nic nowego.

Jeśli DC kontra wampiry czymś już się wyróżnia, to raczej osobą scenarzysty. Jamesa Tyniona IV nie trzeba chyba nikomu przedstawiać, bo zarówno w opowieściach superbohaterskich, jak i w horrorach czuje się jak ryba w wodzie. Przy historii takiej jak ta mógłby oczywiście pójść na łatwiznę i skupić się na krwawej rzeźni (która i tak ma miejsce), ale uczciwie trzeba przyznać, że przynajmniej podjął próby zaskoczenia czytelnika. Wykorzystuje do tego motyw, który świetnie sprawdzał się chociażby w The Thing Carpentera, mianowicie niepewność co do tego, komu i kiedy nagle w paszczy pojawią się lśniące kły gotowe do zatopienia się w szyję.

Strona komiksu DC kontra wampiry

Nie poprzestając na tym, scenarzysta, z pomocą Matthew Rosenberga, z którym pracował już przy Joker – Polowanie na klauna, piętrzy intrygę doprowadzając do niecodziennych sojuszy oraz wykorzystując postacie drugoplanowe – zarówno z panteonu złoli, jak i bohaterów. Miejscami postaci jest naprawdę dużo i scenarzyści balansują na cienkiej granicy pomiędzy zainteresowaniem czytelnika a przeładowaniem fabuły. Ostatecznie jednak wychodzą z tego obronną ręką.

Moim zdaniem gwoździem do trumny (hehe) albumu DC kontra wampiry jest warstwa graficzna. O stylu Otto Schmidta zdążyłem już nieco zapomnieć, bo jego prace oglądaliśmy w komiksach z Green Arrowem z serii DC Odrodzenie w latach 2017-2019. Niestety rysunki urodzonego na Syberii twórcy są często chaotyczne i nieczytelne, a w połączeniu z ponurymi kolorami, często topiącymi wydarzenia w czerwieni i żółci, bywają mało przyjemne w odbiorze. Dodajmy do tego kilka kontrowersyjnych wyborów jeśli chodzi o projekty postaci i robi się komiks, gdzie fabuła musi nadrabiać podwójnie. Wiem, że elseworldy rządzą się swoimi prawami, ale nic nie poradzę, że wizualnie album ten po prostu mi się nie podobał.

Strona komiksu DC kontra wampiry

DC kontra wampiry to dziwna pozycja, którą trudno mi jednoznacznie ocenić. Zabawa konwencją i horrorowe motywy mają swój urok, podobnie jak zwroty akcji i czarny humor. Ale tempo jest tu dość nierówne, a całość ma fabularne luki i wydaje się niepotrzebnie rozwleczona, przez co rysunki mają jeszcze więcej okazji, żeby męczyć.  Ot czytadło na jeden czy dwa wieczory, o którym zapomnicie chwilę po odłożeniu na półkę.


Okładka komiksu DC kontra wampiry

Tytuł oryginalny: DC vs. Vampires
Scenariusz: James Tynion IV, Matthew Rosenberg
Rysunki: Otto Schmidt, Simone Di Meo, Francesco Mortarino, Daniele Di Nicuolo
Tłumaczenie: Magda Gamrot
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 304
Ocena: 65/100 

Piotr Pocztarek
Piotr Pocztarek Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

moviesroom.pl

Jest Was już ponad 100.000! Obserwuj największy profil z ciekawostkami filmowymi. Zapraszają Tom Rewers i redakcja MR🎬

Advertisement