Advertisement
Advertisement

Czarownica 2 – recenzja kontynuacji aktorskiej Śpiącej Królewny!

Obecnie Disney pełnymi garściami czerpie ze swojej biblioteki animacji i średnio co kilka miesięcy dostajemy kolejny film aktorski wzorowany na klasykach. A to właśnie Czarownica z 2014 roku była jednym z pierwszych tego rodzaju przedsięwzięć, które okazało się też ogromnym finansowym sukcesem. Nic więc dziwnego, że doczekaliśmy się tej kontynuacji.

W Czarownicy sprzed pięciu lat obejrzeliśmy historię, która w większości pokrywała się oryginalną historią o Śpiącej Królewnie. Największą zmianą, wywołującą pewnie kontrowersje, było podejście do tematu głównej tu bohaterki, czyli Diaboliny. Od zawsze była to bowiem postać do szpiku kości zła, lecz tu ostatecznie okazała się pozytywnym bohaterem. W Czarownicy 2 mamy za to do czynienia z pełnoprawnym sequelem, więc fabuła jest już zupełnie nowa.

Pod koniec pierwszej części Czarownicy Aurora, na którą wcześniej rzucono urok, została królową Kniei, czyli tej baśniowej krainy z bujną fauną. Jak to z królewną bywa, ta spotkała swojego księcia, który tutaj nosi imię Phillip i jest synem króla pobliskiego ludzkiego królestwa. W Czarownicy 2 więc zaczyna się od oświadczyn, które w konsekwencji prowadzą do uroczystej kolacji, gdzie mają poznać się rodziny przyszłych państwa młodych. Jako że to Diabolina wychowała Aurorę i jest jej obecnie jedyną rodziną, to ona udaje się do zamku. Tam rogata wróżka zostaje wrobiona w rzucenie klątwy na króla, co ma w rezultacie doprowadzić do ponownego konfliktu Kniei z ludźmi.

Zobacz również: Zombieland: Kulki w łeb – recenzja kontynuacji hitu sprzed dekady!

Zgonie z zapowiedziami dostajemy bezpośrednią kontynuację oraz nową historię w znanym świecie. Szkoda jednak, że pomimo innej ścieżki, wszystko sprowadza się do tego samego, co w jedynce. Ponownie wybucha konflikt między magicznym światem i tym ludzkim, a do tego Diabolina jeszcze raz staje się zła, by ostatecznie nawrócić się i wrócić do punktu wyjścia. Dostajemy więc powtórkę z rozrywki, gdzie z pewnymi zmianami mamy kalkę filmu sprzed pięciu lat, z dokładnie takim samym morałem. Na plus można zaznaczyć pewne rozbudowanie świata, bo pojawiają się nowe fakty i nowe istoty, które rzucają trochę światła na pewne rzeczy. Morał jednak nadal nic odkrywczego nie mówi.

Fot. Kadr z filmu Czarownica 2

Czarownicę 2 pochwalić można też za piękną oprawę audiowizualną oraz baśniowość, która wręcz bije z ekranu. Cudownie patrzy się bujną florę i faunę Kniei. Magiczne stworzenia tworzone są z pomysłem i wyglądają przeuroczo, zwłaszcza że opatrzone bardzo dobrym CGI. Wszystko to doskonale uzupełnia muzyka, która nieraz potrafiła przykuć moją uwagę i zdecydowanie się wyróżniała. Pan Geoff Zanelli, znany między innymi z niedawnych Piratów z Karaibów: Zemsta Salazara czy Krzysiu, gdzie jesteś?, zasłużył na pochwały. Nie zachwyca tu jednak sama gra aktorska. Postaci są tu bowiem bardzo schematyczne i nawet tak utalentowane aktorski, jak Angelina Jolie czy Michelle Pfeiffer, nie mają wielu okazji do wykazania się.

Zobacz również: Ślicznotki – recenzja filmu o gangu striptizerek

W drugiej części Czarownicy widać, że twórcy o wiele więcej postawili na akcję, bo dziej się tu naprawdę dużo, a najwięcej oczywiście w finale. Ten jest o wiele bardziej widowiskowy niż pięć lat temu. Większość wydarzeń dzieje się na terenie kompleksu zamkowego, który musi się bronić przed najeźdźcą. Dostajemy więc swoistą scenę oblężenia, która wypada tu naprawdę dobrze. Jest dużo starć, ciekawych metod walki, mamy nawet atmosferę grozy – ogólnie dzieje się sporo. Sprawia to, że ostatnie kilkadziesiąt minut ogląda się z zaciekawieniem i nawet zapominamy o mocno przewidywalnej fabule czy też mało wyrazistej grze aktorskiej.

Fot. Kadr z filmu Czarownica 2

Czarownica 2 to kontynuacja, która powstała ze względu na duży sukces finansowy pierwszej odsłony. Okazuje się jednak, że sequel, choć nie do końca potrzebny, to przyniósł pewne rozszerzenie świata oraz dużo całkiem przyjemnej akcji w pięknej oprawie audiowizualnej. Mimo wszystko Czarownica 2 to dość sztampowy twór, który na domiar złego pod wieloma względami zdaje się być klonem pierwszej części, a ta sama w sobie najlepsza nie była.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe

Redaktor współprowadzący działu Gry

Zawodowy kanapowiec, którego siłą trzeba powstrzymywać przed obejrzeniem kolejnego odcinka serialu. Wieloletni fan kina azjatyckiego - żaden łamiący prawa fizyki chiński wojownik czy wytatuowany japoński gangster nie jest mu straszny. Podczas wypadu do kina ze znajomymi nie pogardzi również dobrym filmem superbohaterskim.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?