Advertisement

Sekretny świat kotów – recenzja uroczej, ale nie spełniającej oczekiwań animacji

Czy chińskie animacje zdobędą światowy rynek filmowy? Na pewno próbują zaistnieć, ale o walce z Pixarem czy Disneyem nie ma mowy. Twórcy Sekretnego świata kotów postanowili zająć się miauczącymi zwierzętami domowymi. Uroczy bohaterowie jednak to za mało, aby zachwycić widzów.

Pełna niebezpieczeństw podróż do kociego raju Miaukocji jest centralnym punktem animacji. Kotek Oskar ma w swoi domu wszystko, czego potrzebuje: kochającą panią, tatę czy nową ciocię papugę. Żądny przygód kocurek ma jednak dość życia w czterech ścianach i wyrusza w drogę, aby znaleźć legendarną krainę Miaukocję. W ślad za nim rusza leniwy i nieporadny tato Kocyk i papuga Ares.

Fot: Multikino

Zobacz również: Raph Demolka w internecie – recenzja sequela przebojowej animacji

Pod wieloma względami jest to urocza animacja. Sympatyczni bohaterowie zachęcają do wspólnej podróży, jaką jest niebezpieczna wyprawa do Miaukocji. W szczególności Oskar jest bardziej energiczną i pozytywną postacią, a Kocyk w przeciwieństwie do niego to typ garfieldowskiego kocurka z obfitym brzuszkiem i brakiem chęci do przeżywania przygód. Dzieje się dużo i to pozwala utrzymać jakiekolwiek napięcie. Cieszy także dbałość o szczegóły i naprawdę piękne obrazy krajobrazów.

Od współczesnych animacji oczekuje się błyskotliwych dowcipów, czerpiących z popkultury i ogólnej teorii humoru. W tej animacji były bodajże dwa udane gagi. To zdecydowanie za mało, aby mówić, że film spełnia swoją podstawową rolę: czyli bawi i wzrusza. Czy Sekretny świat kotów nas poruszy? Nie ma kiedy. Historia pobytu Kocyka na zewnątrz, w trakcie którego jest dręczony przez kocury i dzieci, opowiedziana zostaje za pomocą polaroidów. Spłycona zostaje także opowieść starego kocura o jego przeszłości. Poza tym poszukiwanie mamy przez Oskara jest już motywem tak oklepanym, ze nie wzbudza żadnych uczuć.

Fot: Materiały prasowe

Zobacz również: Garfield – Tłusty koci trójpak tom 2 – recenzja komiksu

[SPOILER]Wartości, jakie przekazuje nam Sekretny świat kotów, są co najmniej kontrowersyjne. Chodzi tu przede wszystkim o zakończenie, w którym mały kotek decyduje się na samotną podróż po świecie, a ojciec akceptuje taka decyzję za pomocą sztampowych, podniosłych cytatów, że do Oskarka jest zawsze tam, gdzie jest jego tato. No cóż, niestosowne jest przedstawienie dzieciom, że samorealizacja jest ważniejsza od rodziny. A poza tym, koty w tej produkcji nie mają żadnej więzi ze swoją właścicielką i ukazane są tu jako myślący o sobie egoiści. Właściciele kotów potwierdzą pewnie, że jest to prawda, ale czy taką wiedzę chcemy przekazać dzieciom?

Każdego fana humorzastych czworonogów z pewnością zainteresuje propozycja filmu przybywająca do nas z Chin. Niestety rozczarowuje ona w pewnych aspektach i nie namawia, aby wrócić do Miaukocji. Są zdecydowanie lepsze animacje, w szczególności dla dzieci. Przekaz, który niesie Sekretny świat kotów, jest niedostosowany do młodego wieku adresatów produkcji. Urocze kotki to w tym przypadku za mało, żeby wyjść z seansu usatysfakcjonowanym.

Ilustracja wprowadzenia: Multikino

Redaktor

Interesuję się literaturą i filmem. Sięgam po różnorodne gatunki, najczęściej po skandynawskie kryminały (Kurt Wallander, Harry Hole). Fanka Harry'ego Pottera i Sherlocka Holmesa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Jaco pisze:

Historia dość drastyczna, jak na film z kategorii b.o. Opowieść zaczyna się od śmierci mamy Oskara, po czym ciągle ktoś kogoś goni, łapie, zamyka w klatce, a nawet wyrzuca żywego kotka w worku do spalarni śmieci. Myślałem, że pójdę z małym dzieckiem na ładną bajkę o kotkach, a dzieciak nie wytrzymał nerwowo do końca i musieliśmy wyjść z kina. Szkoda, bo sama animacja dość ładna.

Iwona pisze:

Potwierdzam. Córka się popłakała na końcu.

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?