Advertisement
Advertisement

Na pierwszy rzut oka: 1. sezon The Morning Show

Apple TV zaprezentowało swoje pierwsze seriale. Wśród nich znajduje się recenzowany The Morning Show z gwiazdorską obsadą oraz z Jennifer Aniston i Reese Witherspoon w roli producentów.

The Morning Show wchodzi za kulisy powstawania porannego programu telewizji. Całość osadzono w Nowym Jorku. Pierwszy odcinek rozpoczyna się dość „dramatycznie”. Kraj dowiaduje się, że prowadzący program (w tej roli Steve Carell) dopuścił się molestowania seksualnego i zostaje natychmiast zwolniony. Alex (Jennifer Aniston) zostaje postawiona przed kamerą, aby delikatnie załagodzić sytuację, ale wszyscy wokół wiedzą, że to tylko początek ich problemów. Kolejne odcinki zostają poświęcone temu, kto zasiądzie obok niej na krześle współprowadzącego. Traf pada na dziennikarkę z małej stacji kablowej, która zasłynęła z nagranego przypadkowo wybuchu złości.

Zobacz również: Na pierwszy rzut oka: 1. sezon Watchmen

fot. Apple TV+

Bradley (Reese Witherspoon) jest dość zagubiona. Przedstawiona została wszystkim widzom, jako kobieta z dość trudnym charakterem. Kolega z pracy wprost mówi jej, że nie jest lubiana przez współpracowników. Producenci The Morning Show postanawiają przeprowadzić z nią wywiad w programie i tak trafia do Nowego Jorku. Następnie odbija się od kolejnych „ważnych” pionków tworzących program, aż w końcu z jakiegoś powodu zostaje wybrana nową współprowadzącą program. Bradley ma być powiewem świeżości, którego cała stacja potrzebuje po skandalu z Mitchem. Ma być też ludzkim czynnikiem w idealnej układance, którą widzowie The Morning Show codziennie rano oglądają na ekranach swoich telewizorów. Nie ulega też wątpliwości, że jest zdecydowanym przeciwieństwem bohaterki granej przez Aniston.

Serial Apple TV jest dość dziwnym tworem. Obsada jest bowiem fantastyczna. Kariera Aniston nie słynie z tych poważnych ról, a tutaj ma pełne pole do popisu. Steve Carell już pokazał, że potrafi zagrać rzeczy ciężkie, a Witherspoon jest po prostu świetna. Do tego Billy Crudup, Mark Duplass i Joe Marinelli. Nie ulega wątpliwości, że gra ich wszystkich jest tym, co przyciągnie ludzi do tego serialu. Bo oprócz tego z zaletami jest już gorzej.

Po pierwsze chyba każdy bohater serialu chociaż raz, w trakcie pierwszych trzech odcinków, powiedział America. Nie wiem, czy faktycznie tak się rozmawia za kulisami porannych programów. Może postaci tam prezentowane mają tak wielkie ego, twierdząc, że mają cały kraj w garści, ale zdecydowanie oglądając serial można urządzić tzw. drinking game związaną ze słowem America. Drugą sprawą są przepychanki pomiędzy bohaterami, które tak naprawdę nic nie wnoszą. Co z tego, że Aniston pokrzyczy na swoich przełożonych i odwrotnie albo Duplass na Witherspoon, skoro to, co mówią nijak wpływa na fabułę serialu. Każdy chce postawić na swoim. Trzecia sprawa to wątek Steve’a Carella. Grany przez niego Mitch nie ma nawet platformy, dzięki której mógłby zaadresować problem, który go dotyczy. Trudno jest też stwierdzić, czy scenarzyści serialu chcą się bardziej skupić na sytuacji w stacji, czy może na problemie, jakim jest molestowanie seksualne w miejscu pracy, przez mężczyzn na wysokich stanowiskach. Tak jakby brakowało im pomysłu, co do dalszego ciągu całego wątku. A szkoda, bo Carell ma ogromny potencjał, którego aż żal nie wykorzystać.

Zobacz również: Modern Love – recenzja 1. sezonu

fot. Apple TV+

Panie w głównych rolach są świetne. Aniston według mojej oceny wypada gorzej niż Witherspoon. Bradley jest po prostu ciekawsza i bardziej ludzka, podczas gdy Alex zależy na tym, żeby nie spaść z wysokiego stołka. Ta druga chce postawić na swoim i w końcu mieć wpływ na to, jak wygląda program, który prowadzi. Niestety nie wypada przy tym dobrze. Jej zachowania mogą zostać odebrane w sposób negatywny. Bradley jest postacią, z którą po prostu łatwiej jest się utożsamiać.

The Morning Show jest serialem nierównym. Przez rozmowy bohaterów, które jak wspomniano wyżej, nic nie wnoszą do fabuły, ciężko czasami przebrnąć przez kolejne odcinki. Tak jakby brakowało pomysłu na to, o czym mogą rozmawiać, jakie decyzje podejmować nie musząc na siebie krzyczeć. Mimo to wydarzenia pchające fabułę do przodu są prezentowane w sposób dość dynamiczny i trudno się przy The Morning Show nudzić. Jest to serial bardzo dziwny, raczej przeciętny, biorąc pod uwagę co proponuje telewizja, w szerokim tego słowa znaczeniu. Na pewno warto go zobaczyć dla kreacji aktorskich.

ilustracja wprowadzenia: Apple TV+

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?