Na pierwszy rzut oka: 2. sezon The Gifted: Naznaczeni

Po mniej więcej roku przerwy na antenę ponownie wraca jedna z głośniejszych pozycji telewizyjnych związanych z ogólną tematyką superhero. 1. sezon nie zapisał się może złotymi zgłoskami w historii gatunku, ale ze swoim umiejscowionym gdzieś w uniwersum X-Men settingiem stanowi ciekawą alternatywę klasy średniej gatunku. Jak wypada początek drugiej serii The Gifted: Naznaczeni?

Przenosimy się jakiś czas po dramatycznych wydarzeniach z finału 1. sezonu, kiedy to kryjówka mutantów została doszczętnie zdewastowana. Jak pamiętamy, uciekinierzy podzielili się na dwa obozy. Pierwszy, na czele z Polaris i młodym Andym Struckerem, dołącza do tajemniczego Wewnętrznego Kręgu, który decyduje się na podjęcie otwartej walki z ludźmi. Reszta Struckerów tkwi w podziemiu z mutantami pod wodzą Thunderbirda.

Gifted

Fot. Materiały prasowe FOX

Zobacz również: Wywiad ze Stephenem Moyerem i Natalie Alyn Lind – gwiazdami serialu The Gifted: Naznaczeni!

Jak na razie serial dość mocno kontynuuje to, co prezentował w poprzedniej odsłonie. Jest porządnie zrobiony i ma swój specyficzny klimat, zaś aktorzy przeważnie coraz lepiej wczuwają się w swoje role. Z drugiej strony, mam wrażenie, że nie do końca postarano się wyzbyć tego, co chyba mogło doskwierać najmocniej. Chodzi o ogólny brak jakiegoś odważnego podejścia do narracji, która bądź co bądź jest dość leniwa i mało wnosi do gatunku. Chwilami ma się wrażenie, że twórcy kurczowo trzymają się pewnych utartych do bólu schematów – przemaglowanych przecież dziesiątki, jak nie setki razy w komiksach, animacjach i filmach z uniwersum X-Men – bojąc się w ten czy inny sposób wyjść przed szereg. Zdaję sobie sprawę z tego, że według obietnic przed premierą będzie znacznie więcej różnorodnych wątków i akcja ma nabrać tempa, jednak mimo wszystko zabrano się za to nieco zbyt ślamazarnie. Dopiero druga połowa epizodu daje nam kilka ciekawych tropów, i głównie to tak naprawdę sprawiło, że ocenę lekko podciągnąłem.

Gifted

Fot. Materiały prasowe FOX

Pierwszy epizod dał nam kilka ciekawych tropów. Przede wszystkim najbardziej ciekawi chyba to, co się wydarzy w kontekście Reeda. Głowa rodziny Struckerów w poprzednim sezonie dowiedziała się, że odebrano mu możliwość bycia mutantem, a teraz na dokładkę w jego organizmie zachodzą osobliwe zmiany, o których zapewne dowiemy się w kolejnych epizodach. Nie zawodzi także Lorna i jej wątek z porodem. Spośród wszystkich elementów epizodu chyba tylko on wychodzi nieco poza schemat – w końcu w niewielu miejscach znajdziemy dziecko mutantów, które kopiąc w brzuchu mamy potrafi przesuwać samochody, o samym momencie rodzenia nie wspominając. Obie te sytuacje znacznie bardziej ciekawią niż chociażby trauma Lauren i jej desperackie próby odnalezienia brata czy dość mdły związek Thunderbirda i Blink. Należy jednak mieć na uwadze, że wielu kart jeszcze nie odkryto. Zgodnie z zapowiedziami, ma się pojawić jeszcze kilka stronnictw, już teraz zaś poznaliśmy niejaką Reevę, ikonę i przywódczynię Wewnętrznego Kręgu, która dopiero co się pokazała.

Póki co zatem absolutnie nie ma powodów do owacji na stojąco, ale i wciąż są powody, by dać sezonowi szansę. Tak naprawdę najmocniej liczy się na ciekawe rozwinięcie wątków Reeda i Lorny, a także powrót ciekawych protagonistów, którzy dotąd jeszcze nie mieli kiedy się pokazać (Jace?). Sama fabuła główna może być niestety po prostu ubogim krewnym krewniaków z „X” wygrawerowanym na trykotach. Ale pożyjemy, zobaczymy. W końcu pozostało jeszcze 12 epizodów.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe FOX

Redaktor

Miłośnik literatury (w szczególności klasycznej i szeroko pojętej fantastyki), kina, komiksów i paru innych rzeczy. Jeżeli chodzi o filmy i seriale, nie preferuje konkretnego gatunku. Zazwyczaj ceni pozycje, które dobrze wpisują się w daną konwencję.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?