Na pierwszy rzut oka: The Right Stuff o pierwszych amerykańskich astronautach

Najpierw ta historia się wydarzyła. Potem powstała książka, a następnie film. Teraz przyszedł czas na serial. The Right Stuff opowiada o pierwszych amerykański astronautach.

Nazwiska takie jak John Glenn i Alan Shepard znamy z innych produkcji poświęconych szeroko pojętym misjom NASA i z historii. Tym razem jednak, to im i pierwszym lotom w kosmos poświęcony został serial The Right Stuff. Pierwszy odcinek rozpoczynamy od testów, które przechodzą potencjalni astronauci, aż szefowie Nasa, Bob Gilruth (Patrick Fischler) i Chris Kraft (Eric Ladin) wybierają siedmiu wspaniałych: Johna Glenna (Patrick J. Adams), Alana Sheparda (Jake McDorman), Kapitana Gordo Coopera (Colin O’Donoghue), Wally’ego Schirra (Aaron Staton), Scotta Carpentera (James Lafferty), Deke’a Slaytona (Micah Stock) i Gusa Grissoma (Michael Trotter).

Zobacz również: Emily in Paris – recenzja 1. sezonu

fot. National Geographic

Pierwszy odcinek The Right Stuff sugeruje rywalizację pomiędzy Glennem a Shepardem. Można odnieść wrażenie, że to na nich bardziej skupi się serial, a przecież wszyscy z siedmiu astronautów walczą o zapisanie się w historii, jako pierwszego człowieka w kosmosie. Po pierwszych czterdziestu minutach już zdążyliśmy poznać traumatyczne doświadczenia niektórych z nich, podczas gdy dla innych nie starczyło czasu ekranowego. Miejmy nadzieję, że w kolejnych odcinkach się to zmieni.

Wiemy, że The Right Stuff nie opowie jedynie o kulisach samej misji, ale też o relacjach pomiędzy astronautami, czy też problemach rodzinnych, jakie w związku z tym pojawią się w ich życiach. To może okazać się bardziej interesujące i wyróżniające serial na tle innych. Bo przecież we wszystkich, nazwijmy to w uproszczeniu, kosmicznych dramach, większość czasu poświęca się przygotowaniom do lotu. A to widzieliśmy przecież miliony razy i choć takie elementy muszą się pojawić, mogą stanowić jedynie tło dla głównych bohaterów.

Patrick J. Adams wygląda dość dziwnie w rozjaśnionych włosach i na pewno nie jestem jedyną, która tak pomyślała. Miło natomiast zobaczyć aktora poza salą sądową i ubranego w mundur zamiast świetnie skrojony garnitur. Colin O’Donoghue ma natomiast dwie zdrowe ręce zamiast haku (chociaż w pierwszym odcinku ma problem z jedną z nich). Trudno jeszcze powiedzieć, jak panowie sprawdzą się w tak dużych nowych rolach, ale nadzieje są wielkie.

Zobacz również: Lekcja miłości – recenzja filmu. Ech mała, poszalej

fot. National Geographic

Pierwszy odcinek The Right Stuff jest poprawny. Nic w nim się nie wyróżnia na pierwszy rzut oka. Mamy kandydatów, testy, a potem wielką konferencje prasową z przedstawieniem członków programu Merkury. Na uwagę zasługuje na pewno scenografia oraz charakteryzacja – w końcu przenosimy się kilka dekad w przeszłość. Dbałość o szczegóły w tym wypadku musi stać na najwyższym poziomie i w pierwszym odcinku raczej o to zadbano. Czy szykuje nam się nowy serial, który zachwyci, mimo oklepanego tematu? Okaże się za kilka tygodni.

ilustracja wprowadzenia: National Geographic

Redaktor

Większość wolnego czasu spędza na oglądaniu seriali i pisaniu o nich.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?