Aktor broni Citizen Vigilante. Po występie w filmie Uwe Bolla wyzywany jest od zdrajców
Citizen Vigilante wciąż wywołuje ogromne emocje. Po kolejnej fali krytyki głos zabrał Fares Mongy, który w kontrowersyjnym filmie Uwe Bolla zagrał Ibrahima.

Strona komiksu Bat-Man: Pierwszy rycerz
Rok 1939. Nad Europą unosi się widmo wojny, a USA wciąż mają czkawkę po Wielkim Kryzysie. Gospodarcza zapaść zmieniła część dzielnic Gotham w miejsca, gdzie przestępczość rozrosła się na glebie biedy i braku perspektyw, a policja nie radzi sobie z tym za dobrze. Na szczęście jest Batman. Czy może raczej Bat-Man, będący tu jeszcze na etapie miejskiej legendy, której autentyczność brutalnie weryfikuje seria morderstw wśród gothamskiej elity i ponure, nieludzkie sylwetki krążące po mieście. Znany nam Nietoperz pewnie rozgromiłby to towarzystwo przed świtem, po drodze dając łupnia Riddlerowi czy innemu Clayface’owi. Batman A.D. 1939 to jednak zupełnie inny typ bohatera.
Zapomnijcie o Batmobilu, Robinach, a nawet Alfredzie. Bruce Wayne działa sam, a charakter jego działalności jest mniej spektakularny. Komiks przypomina serię Sandman. Teatr tajemnic Matta Wagnera. Batman, podobnie jak Wesley Dodds, łączy prywatny wizerunek milionera i bywalcy salonów ze służbą zamaskowanego mściciela. Sama technika działania jest równie konfrontacyjna, co odbija się na jego kondycji. Na szczęście jest też i piękna dama imieniem Julie Madison. Kobieta z pazurem, choć bez kociej maski. Pojawia się też substytut Alfreda w postaci pewnego rabina, pozwalający Jurgensowi przy okazji na komentarz społeczny i historyczny.

Strona komiksu Bat-Man: Pierwszy rycerz
Wielki Kryzys jest w Gotham odczuwalny. Wielu ludzi ląduje na bruku, a wizja zatrudnienia jest mrzonką w dobie recesji. Do tego z Europy docierają echa Nocy Kryształowej, a ówczesne Stany nie kwapiły się, by pomóc żydowskim uchodźcom ze Starego Kontynentu. Jurgens wplata dojrzalsze wątki w strukturę pulpowego komiksu, nieco wyrywając go z charakterystycznej dla tego gatunku awanturniczości. Może i mamy bohatera w pelerynie, policjantów i przestępców, ale nawet Batman zdaje sobie sprawę, że nie jest ani Nocą, ani Zemstą, a człowiekiem z głęboką traumą. Szkoda, że to tylko tak na trzy zeszyty i DC Comics raczej nie odważy się poprowadzić tego świata odrobinę dalej. Bo rysunkowo jest równie ciekawie, co fabularnie.
Mike Perkins odświeża wizerunek Batmana z lat 30. Wielgachne uszy jego maski czy fioletowe rękawiczki nie wzbudzają jednak uśmiechu politowania, a budują jeden z elementów tamtej epoki w życiorysie bohatera. Do tego dochodzą paskudne realia Gotham. Nie ma tu cyrkowej przestępczości ani problemów superbohaterskich. Jest bieda, nędza i korupcja. Na uwagę zasługuje też styl Perkinsa. Realizm naznaczony jest miejskim cieniem i nie jest to tylko powierzchowna stylizacja. Gotham jest inne, podobnie jak jego obrońca. I to w tym mniej komiksowym rozumieniu tego słowa.

Strona komiksu Bat-Man: Pierwszy rycerz
Bat-Man: Pierwszy rycerz nie jest dziełem epokowym, ale pozwala na chwilę przenieść się w zapomnianą przeszłość herosa. Myśląc o jego początkach widzimy tytuły jak Rok pierwszy, zapominając przy tym, że debiut Mrocznego Rycerza miał miejsce dekady przed dziełami Millera i innych. Dan Jurgens na pierwszy rzut oka tworzy pulpę noir ze wszystkimi jej cechami, lecz momentami pogłębia fabułę o społeczne komentarze. Całość ucięta jest niestety za szybko. DC, słynące z przeciągania i mnożenia rozmaitych serii, nie dostrzegło, że Bat-Man: Pierwszy rycerz ma potencjał na co najmniej trzy albumy. I to bez nadmuchiwania fabuły. Niby takie są założenia DC Black Label, ale póki zakończenie nie jest definitywnie zamknięte, pozostaje nadzieja, że wydawca zechce kontynuować kilka pozycji z tego imprintu.

Okładka komiksu Bat-Man: Pierwszy rycerz
Tytuł oryginalny: Bat-Man: First Knight
Scenariusz: Dan Jurgens
Rysunki: Mike Perkins
Tłumaczenie: Paulina Walenia
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 160
Ocena: 75/100
Citizen Vigilante wciąż wywołuje ogromne emocje. Po kolejnej fali krytyki głos zabrał Fares Mongy, który w kontrowersyjnym filmie Uwe Bolla zagrał Ibrahima.