Od 10 lipca na Prime Video możecie oglądać 4 sezon LOL: Kto się śmieje ostatni. Już czwarty raz show prowadzi polski mistrz komedii – Cezary Pazura, z którym mieliśmy okazję porozmawiać. Zapraszamy do czytania naszej rozmowy!
Wywiad z Cezarym Pazurą, prowadzącym LOL: Kto się śmieje ostatni
Agata Karasińska: Którą edycję „LOL: Kto się śmieje ostatni” wspomina Pan najlepiej?
Cezary Pazura: Chyba zawsze najlepiej wspomina się tę pierwszą, bo ona najbardziej zapada w pamięć. Potem kolejne odcinki i sezony już się lekko zlewają. Gdyby Pani mnie zapytała o obsadę trzeciej czy drugiej edycji, to pewnie pomieszałbym artystów. Ale pierwsza, wiadomo, największy stres, największa odpowiedzialność, największa kontrola nad sobą, wszystkimi i wszystkim. Pamiętam, że od razu chciałem zbyt wiele rzeczy zrobić na raz, ale potem z biegiem czasu, z sezonu na sezon, już się ze wszystkim zapoznałem i było łatwiej.
AK: Może to też wynika z tego, że pierwszy sezon był zupełnie czymś nowym. Czegoś takiego w Polsce jeszcze nie było.
CP: Tak, wszyscy chodziliśmy po takim niewydeptanym trawniku. Nie wiedzieliśmy, jak program będzie przyjęty przez widzów, bo przecież to właśnie dla nich robimy to show. Nie da się przecież zrobić „LOLa” bez konfrontacji z widzami. Oni są najważniejsi.
AK: A czy nie żałował Pan czasem, że jednak nie jest Pan uczestnikiem i nie bierze Pan udziału w tej zabawie razem z nimi, tylko jest jednak jak Wielki Brat?
CP: Oczywiście, że żałowałem! Ale udało mi się zrealizować swoje marzenie i w trzecim sezonie stanąłem z nimi oko w oko. Grałem rolę kaprala ze złotymi zębami, który robił uczestnikom musztrę. Pamiętam, że to było straszne uczucie, gdy aktor komediowy rozpościera swój pawi ogon, wykorzystuje najlepsze chwyty, jakie ma w swoim repertuarze, a nikt się nie śmieje. To straszne, można oszaleć!
AK: Gdy siedzi Pan w studiu obok i ogląda wszystkie występy, to czy ma Pan takie myśli: “kurczę, ale bym teraz powiedział jakiś żart…”?
CP: Miałem tak na początku, ale szybko się z tego wyleczyłem, ponieważ zauważyłem, że każdy myśli zgodnie ze swoim schematem. W moim wieku i z moim doświadczeniem nie da się uniknąć takich schematów. Okazuje się, że uczestników trzeba słuchać takimi, jakimi są w danym miejscu i w danej sytuacji, ponieważ to właśnie te momenty są niepowtarzalne. To zbiegi okoliczności, których w życiu byśmy nie spotkali. Trzeba na to wszystko patrzeć zupełnie zdroworozsądkowo i na świeżo. To czy bym powiedział coś inaczej, rzucił jakiś żarcik, nie ma kompletnie sensu. Jest tak, jak jest i koniec – to jest żywioł.
AK: Tym bardziej wielki szacunek dla uczestników, bo to jest przecież cały czas improwizacja.
CP: Oprócz wcześniej przygotowanych numerów, uczestnicy naprawdę cały czas muszą być czujni, muszą improwizować, rozśmieszać innych, ale samemu się nie zaśmiać. A my jednak na co dzień podpieramy się uśmiechem. Robimy czasami dobrą minę do złej gry i wtedy się np. śmiejemy. Nie wiem, czy będąc na miejscu uczestników, wytrzymałbym dłużej niż 10-15 minut… A to i tak tylko, gdybym był naprawdę skoncentrowany na sobie i swoim zachowaniu. Zauważyłem, że wielu artystów bawi innych swoim śmiechem, zaraża ich. A w „LOLu” przecież nie wolno się śmiać! Zatem biorący udział w programie zostają pozbawieni tej podstawowej broni.
AK: Gdyby jednak był Pan uczestnikiem tej edycji, kto byłby dla Pana największym zagrożeniem?
CP: Zaczynałem właśnie wybierać w głowie nazwiska, ale po zastanowieniu… wszyscy! Nie wiem, jak ja bym zareagował na konkretną osobę w danej chwili. I właśnie to jest tajemnica sukcesu tego formatu, że niebezpieczeństwo przychodzi z najmniej oczekiwanej strony. Wydaje się, że znam Karolaka i wiem, że mnie nie rozśmieszy, bo wiem co i jak zagra. A potem okazuje się, że przychodzi Kacper Ruciński albo Klaudia Halejcio, mówi coś takiego, że po prostu pękam! Naprawdę podziwiam uczestników tej edycji oraz zwycięzcę, bo są gigantami śmiechu, ale też gigantami panowania nad sobą, nad mimiką, twarzą i emocjami.
Bo śmiech nie jest tu na zewnątrz. Śmiech rodzi się w środku. No i weź teraz wytłumacz swojej wrażliwości, swojemu poczuciu humoru: “uważaj, teraz się nie śmiej przez sześć godzin”. Nie da się. Dlatego ten program jest wspaniały!
Agata Magdalena Karasińska
Zakochana w filmach i muzyce, a także ich połączeniu w postaci musicali. Pierwszą część Harry'ego Pottera oglądała prawdopodobnie, zanim nauczyła się mówić. Typowy geek, którego mieszkanie pełne jest figurek, plakatów kinowych i płyt CD.