Gry jako inspiracja. Wywiad z Konradem Rawińskim – senior PR managerem na Polskę i Kraje Bałtyckie WoT

Godny pozazdroszczenia kawałek czasu. Ale jestem pewien, że jeszcze więcej przed tobą i tego ci życzę – dzisiejszy event pokazuje, że organizatorzy spisali się na medal. Mnóstwo atrakcji, mnóstwo zainteresowanych, świetna organizacja i atmosfera.

A dziękujemy bardzo!

Fot. mat. prasowe

Zobacz również: Marvel’s Spider-Man bije ciekawy rekord Guinessa! Nowa część zapowiedziana niebawem?

Troszkę posłodziłem dla niepoznaki, bo teraz czas na cięższe działa, chciałoby się rzec – kaliber 76,2 mm jak w czołgu T-34! Wspomniałeś wcześniej nieco o polskim gamedevie. Czego może w nim brakować od strony zwykłego odbiorcy, a czego od strony specjalisty od PR-u? Dlaczego świat szerzej dowiedział się dopiero o Wiedźminie, mimo że początki rozkwitu polskiego tworzenia gier komputerowych datowałbym na początek lat dwutysięcznych, chociażby począwszy od studia Reality Pump i serii Earth czy późniejszego Painkillera. 

Wydaje mi się, że nawet wcześniej.

Masz racje, nie wspomniałem o takich produkcjach jak choćby GORKY 17.

Dokładnie. Można by wymienić tu nawet grę Tajemnica Statuetki czy Teen Agent. Generalnie polski gamedev od pewnego czasu przeżywa istny boom, co utrudnia diagnozę pod względem tego co jeszcze można by w nim poprawić. Ale czego może brakować… Moim zdaniem niektórzy twórcy są przeświadczeni, że tworzą najlepszą grę na świecie, w wyniku czego nie przykładają uwagi do właściwej promocji. Myślą, że wystarczy napisać o tym na swoim wallu na fejsie i promocja załatwiona. A takich gier na Steamie wychodzą ciągle setki, przy czym przeciętnego polskiego gracza nie obchodzi czy gra jest polska czy ukraińska czy jakakolwiek inna. Ważniejszy jest tu gameplay i tematyka, gdyż mamy tu do czynienia z przestrzenią bardzo międzynarodową. Oczywiście – jeśli gra ma jakąś narodową tematykę np. nowe, polskie czołgi – warto położyć na to nacisk, gdyż tematy regionalne, lokalne są bardzo nośne. Moim zdaniem warto przyłożyć się nie tylko do produkcji, ale i do promocji gry – zastanowić się co i komu podesłać. Bo jeśli na przykład promujemy symulator smarowania kromki chleba, to niekoniecznie będzie to dobry temat, żeby w pierwszej kolejności wysłać go np. takiemu wydawcy w dużej stacji telewizyjnej. W takim wypadku lepiej byłoby zacząć od dziennikarzy stricte growych, poprzez większe redakcje i wtedy dopiero sukcesywnie docieramy do jakiegoś większego medium.

Czyli… taka promocja poprzez efekt kuli śnieżnej?

Tak, dokładnie.

Fot. mat. prasowe

Zobacz również: Czy właśnie poznaliśmy ofertę PlayStation Plus na październik?

W dzisiejszym evencie historia i dbałość o tożsamość historyczną jest, niejako, filarem nośnym całego wydarzenia. Czy według ciebie gry, zwłaszcza takie jak World of Tanks, mogą uczyć albo inspirować to budowania tej tożsamości przez młodych ludzi? Czy mogą uzupełniać dążenie do tej wiedzy w bardziej konwencjonalnym tego słowa znaczeniu?

Myślę, że to jest jeden z bardzo ważnych elementów, które napędzają mnie do pracy. Ta gra nie jest w stanie nauczyć wiedzy typowej – od nauki są książki, nauczyciele czy studia. Ale jest w stanie zainspirować do nauki. Ludzie zobaczą sobie taki czołg 7TP, dowiedzą się o jego obecności w grze, zagrają i może później z rodziną będą chcieli dowiedzieć się więcej – kupią książkę, pójdą do muzeum, posłuchają Bogusława Wołoszańskiego czy nawet na zwykłej Wikipedii poczytają coś więcej. WoT jest świetnym punktem wejścia do historii przez zabawę. To nowoczesny sposób pewnej edukacji. Pokazujemy, że nie liczy się tylko YouTube i palenie hajsu – w życiu jest coś więcej, jakieś wyższe wartości. Młodzi ludzie nieczęsto zdają sobie z tego sprawę. My pokazujemy, że świat jest nieco inny – nie wystarczy dobra kamerka; pogląd, że studia są niepotrzebne. Pokazujemy młodym ludziom inne wzorce – nic nie przychodzi łatwo, trzeba godzić się z konsekwencjami swoich działań, są w życiu wartości ważniejsze.

A więc WoT nieco stara się odtruwać światopogląd młodych graczy i wprowadzać wyższe wartości? I myślenie, że gry komputerowe to tylko produkty nie niosące za sobą nic więcej? Czy zgodziłbyś się z tym stanowiskiem?

Czy wyższe wartości? Nie chcę tu używać przesadnie pompatycznych formuł. Bazujemy natomiast bardzo na historii, przedstawiamy ją w nowoczesnej, bezkrwawej formie. Wolę, żeby ludzie jeździli po wirtualnych polach bitew i strzelali do siebie pikselami, niż żeby w rzeczywistości dochodziło do wymiany ognia. Wojna to rzecz straszliwa i pełna nieszczęść. My staramy się dać graczom dobrą okazję do wyładowania się, relaksu. I to w nawet nieco edukujący sposób.

Redaktor

Mały, szary człowiek. Tak podsumowałby go pewnie Adam Ostrowski. Albo też "bardzo dziwny, zaczarowany chłopiec" jak zrobiłby to Nat King Cole. Niepoprawny politycznie obserwator współczesności - świata, kina, książek i gier wideo.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?