Obcy – spojlerowa recenzja filmu. Matka umarła wczoraj lub dziś
Hanna Kroczek,
22 lipca 2026
Ponad osiemdziesiąt lat po premierze powieści Alberta Camusa François Ozon podejmuje się ekranizacji jednego z najważniejszych dzieł literatury XX wieku. Swojego Obcego zaprezentował podczas 82. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. To historia człowieka pogrążonego w emocjonalnym odrętwieniu, a zarazem jeden z najważniejszych tekstów filozofii absurdu. Jako miłośniczka twórczości francuskiego noblisty musiałam przekonać się, jak reżyser poradził sobie z przeniesieniem tej wyjątkowej opowieści na ekran.
Moc filmu tkwi w jego niezwykłej prostocie wizualnej. Czarno-białe kadry oplatają opowieść, pozwalając jej w pełni wybrzmieć. Momentami ich estetyzacja ociera się o przesadę, choć nigdy nie odciąga uwagi od bohatera. Jasność i mrok, biel i czerń, a pomiędzy nimi cała paleta szarości. Elementy pozornie błahe stają się odbiciem samego Meursaulta. Ozon umiejętnie, krok po kroku, kreśli portret człowieka opanowanego i poukładanego, choć zdaje się on niemal całkowicie wyzuty z emocji.
fot. kadr z filmu Obcy
Równie dużą siłą filmu okazuje się scenariusz. Adaptacja wiernie śledzi wydarzenia znane z książki, jednocześnie wzbogacając je o sceny, których w literackim pierwowzorze nie znajdziemy. Robi to jednak z dużym wyczuciem. Od pierwszych minut widać, że twórcy darzą materiał źródłowy ogromnym szacunkiem i nie próbują na siłę uwspółcześniać klasycznego dzieła. To ekranizacja, która rozumie, dlaczego Obcy od lat pozostaje jedną z najważniejszych powieści XX wieku.
W centrum tej opowieści niezmiennie pozostaje Meursault. Jego życie podporządkowane jest rutynie. Każdy dzień wygląda niemal identycznie. Zakłada elegancki garnitur, starannie wiąże krawat i wychodzi do pracy. W upalne dni zabiera torbę i szuka ochłody nad morzem. Kamera z wyraźnym upodobaniem podkreśla fizyczność bohatera. Spływające po jego ciele krople wody i ostre światło południowego słońca budują atmosferę zmysłowości, która kontrastuje z jego emocjonalnym chłodem.
fot. kadr z filmu Obcy
To właśnie podczas jednego z takich gorących dni poznaje Marie. Spotkanie z nią nie staje się jednak początkiem wielkiego romansu ani impulsem do wewnętrznej przemiany. Kobieta jest dla Meursaulta kolejnym elementem codzienności – kimś, z kim spędza czas, ale wobec kogo pozostaje równie zdystansowany jak wobec reszty świata. Ozon subtelnie oddaje tę emocjonalną pustkę. W spojrzeniach bohatera trudno doszukiwać się namiętności, a jego gesty sprawiają wrażenie wykonywanych z przyzwyczajenia, a nie z potrzeby bliskości. To właśnie w takich chwilach film najwierniej oddaje ducha powieści Alberta Camusa.
Choć Ozon pozostaje wierny psychologii bohatera, nie boi się poszerzyć perspektywy znanej z powieści. Najciekawszym elementem adaptacji okazuje się sposób, w jaki podchodzi do kolonialnego kontekstu historii. Reżyser przypomina, że akcja rozgrywa się we francuskiej Algierii, poświęcając więcej uwagi postaciom algierskim, które w książce pozostawały niemal niewidoczne. Dzięki temu ofiara Meursaulta przestaje być jedynie anonimowym „Arabem”, a historia zyskuje dodatkowy wymiar. Ozon nie polemizuje z Camusem – raczej uzupełnia jego opowieść o perspektywę, która z dzisiejszego punktu widzenia wydaje się niezbędna.
fot. kadr z filmu Obcy
Kulminacyjna scena na plaży należy do najmocniejszych momentów filmu. Ozon nie buduje napięcia za pomocą gwałtownych zwrotów akcji ani dynamicznego montażu. Pozwala, by pierwszoplanową rolę odegrały światło, upał i cisza. Oślepiające słońce niemal fizycznie przytłacza bohatera, a kolejne ujęcia sprawiają, że widz zaczyna odczuwać ten sam dyskomfort, który towarzyszy Meursaultowi. Zabójstwo nie zostaje przedstawione jako spektakularny punkt zwrotny, lecz jako wydarzenie wpisane w absurd codzienności. Dzięki temu scena zachowuje niepokojącą dwuznaczność, z której słynie powieść Camusa.
Jeszcze większe wrażenie robi jednak druga połowa filmu. Proces sądowy szybko przestaje być próbą osądzenia samego morderstwa. O wiele ważniejsze okazuje się to, kim Meursault jest i jak funkcjonuje w społeczeństwie. Oskarżenie wraca do jego obojętności wobec śmierci matki, chłodu wobec Marie i niezdolności do okazywania emocji. Ozon trafnie pokazuje, że bohater zostaje potępiony nie tylko za swój czyn, lecz przede wszystkim za odmowę podporządkowania się społecznym oczekiwaniom. W tym miejscu film najpełniej oddaje filozofię absurdu, nie próbując jej upraszczać ani tłumaczyć widzowi.
Ogromna w tym zasługa Benjamina Voisina. Aktor unika efektownych środków wyrazu i buduje Meursaulta przede wszystkim spojrzeniem, postawą ciała oraz oszczędnością gestów. To rola oparta na niedopowiedzeniach, wymagająca od widza uważnej obserwacji. Dzięki niej bohater pozostaje równie niejednoznaczny jak w powieści – nie wzbudza łatwej sympatii, ale trudno oderwać od niego wzrok.
fot. kadr z filmu Obcy
Największym osiągnięciem Ozona jest jednak to, że nie próbuje poprawiać Camusa. W czasach, gdy wiele adaptacji klasyki podporządkowuje się współczesnym trendom lub na siłę szuka nowej interpretacji, Obcy pozostaje filmem zaskakująco powściągliwym. Reżyser dopowiada to, co z dzisiejszej perspektywy wymaga uzupełnienia, lecz nie odbiera widzowi przestrzeni do własnych przemyśleń. To adaptacja świadoma zarówno literackiego pierwowzoru, jak i współczesnego kontekstu jego odbioru.
Obcy nie jest filmem dla każdego. Powolne tempo, oszczędność dialogów i chłodny sposób prowadzenia narracji mogą zniechęcić widzów oczekujących bardziej klasycznej dramaturgii. Ci, którzy pozwolą sobie wejść w świat Meursaulta, otrzymają jednak jedną z najciekawszych ekranizacji Camusa ostatnich lat. Ozon udowadnia, że klasykę można adaptować z szacunkiem, nie rezygnując przy tym z autorskiego głosu. To film piękny wizualnie, intelektualnie wymagający i pozostający z widzem na długo po seansie.
Absolwentka dziennikarstwa, studentka kulturoznawstwa. Miłośniczka szeroko pojętej popkultury. Fanka filmów Marvela, krwawych horrorów i Szekspira. Członkini Zespołu Edukatorów Filmowych oraz KinoSzkoły. Uwielbia festiwale filmowe i targi książki oraz pracę z dziećmi
Przed Tobą quiz, który sprawdzi, jak dobrze znasz filmową karierę Toma Hollanda. Choć większość widzów kojarzy go przede wszystkim z rolą Spider-Mana, na swoim koncie ma znacznie więcej ciekawych produkcji! Myślisz, że dobrze znasz filmy z Tomem Hollandem?