Wdowy – przedpremierowa recenzja z Londyńskiego Festiwalu Filmowego

W kinie gatunku przeglądają się nasze czasy. Zmiany, trendy kulturowe i społeczne. Wdowy, film oparty na popularnej powieści Lyndy La Plate oraz brytyjskim serialu telewizyjnym z lat 80., to właśnie takie kultorowe lustro. Jest to mroczny dreszczowiec opowiadający o czterech kobietach walczących o swoje miejsce w męskim świecie, próbujące posprzątać syf, który zostawili im faceci.

Steve McQueen do tej pory poruszał się po filmowej mapie na obrzeżach gatunkowości. Wywodzący się ze świata sztuki współczesnej twórca nawet w dramatach historycznych, jak Zniewolony. 12 Years A Slave interesuje się bardziej ludźmi wobec ekstremalnej sytuacji, niż epicką wizją minionych czasów. Jego dbałość o szczegóły, przejawiająca się w przemyślanych ujęciach, zaskakującym montażu i dźwiękowej wirtuozerii sprawia, że Wdowy ze sztampowego kina gangsterskiego stają się czymś więcej. Napędzanym nie tylko adrenaliną przygody i pogonią za łatwą kasą filmem o przetrwaniu. Jest to opowieść o próbie odnalezienia własnego głosu i niezależności. O przetrwaniu w sytuacji kryzysu. Ale przede wszystkim – fascynujący, trzymającym w napięciu thriller wysokiej klasy, z piekielnie dobrymi postaciami.

Kadr z filmu Wdowy / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Wdowy / fot. materiały prasowe

Zalążek opowieści McQueen streszcza dosłownie w pierwszych pięciu minutach. Czułe sceny pomiędzy Veronicą (Viola Davis) i Harrym (Liam Neeson) przerywane są gwałtownymi ujęciami pościgu samochodowego i strzelaniny. Sposób, w jaki zmontowano przejścia pomiędzy namiętnie całującymi się aktorami oraz momentami z ich życia (w krótkich wstawkach pojawiają się też Linda – Michelle Rodriguez, Alice – Elizabeth Debicki i Amanda – Carrie Coon) z pełną przemocy sceną jest genialny. Sekwencja ta pokazuje wszystko. Sytuację kobiet w tych związkach – nieświadomych fachu swoich facetów lub nie chcących o tym wiedzieć. Prowadzeniu podwójnego życia i wynikających z tego napięciach. Brutalność, z jaką ich dotychczasowe życie się skończy, otwierając bramy na ukryty do tej pory świat przestępców, skorumpowanych polityków i psychopatów.

Zobacz również: Wdowy – nowy fragment filmu!

Veronica zostaje z długiem po mężu. Lokalny gangster Jamal Manning (Brian Tyree Henry), ubiegający się teraz o stanowisko radnego, zażąda od kobiety zwrotu skradzionych przez jej męża dwóch milionów dolarów w ciągu miesiąca. Podobnie Linda – choć jej partner mówił jej, że spłaca rachunek za prowadzony przez nią salon mody, tak naprawdę przegrał pieniądze u szemranych bookmacherów, zadłużając ich biznes. Następnego dnia po pogrzebie smutni panowie przychodzą odebrać, co ich. Mająca na utrzymaniu dwójkę dzieci kobieta boi się, że je utraci. Alice, z pochodzenia Polka, wdowa po napastliwym mężu, za namową manipulatorskiej matki (Jacki Weaver) zostaje ekskluzywną panią do towarzystwa. Wszystkie kobiety są wystarczająco zdesperowane, żeby zdecydować się na radykalny krok. Veronica znajduje w schowku notatnik Harry’ego, w którym mężczyzna opisywał wszystkie skoki – łącznie z następnym, którego już nie zrealizował. Proponuje kobietom spotkanie, podczas którego trzy kobiety decydują się rozpocząć działania, do końca nie wiedząc, w co się pakują.

Kadr z filmu Wdowy / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Wdowy / fot. materiały prasowe

Jeżeli porównamy Wdowy do najpopularniejszych heist movies ostatnich lat – serii Ocean’s, choćby z debiutującym w tym roku Ocean’s 8 – nie znajdziemy wielu punktów podobnych. Film McQueena nie ma w sobie nastroju zabawy, poczucia przygody i realizacji pasji bohaterek, które niemalże popisują się swoimi zdolnościami. Veronica, Linda i Alice to przeciętne kobiety, które uczą się o sobie w czasie przygotowań, posuwając się do granic komfortu. Przeżywają chwile załamania i słabości – Alice nie potrafi licytować ani prowadzić samochodu, Linda nie będzie umiała zmanipulować pewnego faceta.

Jest w tym portrecie coś ludzkiego, ułomnego. Coś, z czym łatwiej się utożsamić, niż z wesołą gromadką idealnych cwaniaków. Sprawia to, że ściskamy za bohaterki kciuki jeszcze mocniej. Kiedy dochodzi do finałowego skoku, który nie trwa dłużej niż kwadrans, nie jest on idealny – tak, jak jego wykonawczynie. I nawet, gdyby go w filmie zabrakło, nie miałbym nic przeciwko. Choć byłaby to zupełnie inny, o wiele mniej komercyjna propozycja. Podobnie rzecz ma się z pewnym niespodziewanym zwrotem fabularnym, który zdaje się służyć tylko i wyłącznie zaspokojeniu gustów szerokiej publiki.

Kadr z filmu Wdowy / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Wdowy / fot. materiały prasowe

Jak wspominałem na początku, w kinie gatunków jak w lustrze przeglądają się nasze czasy. We Wdowach tło jest równie ważne, co główny wątek. Jest wspomniany wyżej aspirujący polityk były gangster, który posługuje się grupą mięśniaków w wykonywaniu zadań. Przewodzi jej psychopatyczny Jatemme (doskonały Daniel Kaluuya), który największą frajdę znajduje w dźganiu faceta na wózku inwalidzkim. Jest świat skorumpowanej polityki – Jack Mulligan (Colin Farrell) ubiega się o fotel radnego po swoim ojcu (Rober Duvall). Zasłania afery i skandal finansowy angażując się w pokazowe projekty w biednej dzielnicy Chicago. Oglądamy go najpierw na tandetnym wiecu, by chwilę później widzieć, jak ucieka przed dociekliwym dziennikarzem do swojej limuzyny, gdzie wyznaje niemalże płaczliwym głosem, że to nie jego świat, że boi się „murzynów” wybijających się nawzajem. W tej scenie zresztą genialna jest praca kamery, zamontowanej na masce jego samochodu. I kiedy obiektyw odwraca się stopniowo, pokazując czarnego kierowcę polityka, wiemy, że efekt ten nie jest przypadkowy.

Kadr z filmu Wdowy / Michelle Rodriguez, Viola Davis i Elizabeth Debicki / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Wdowy / Michelle Rodriguez, Viola Davis i Elizabeth Debicki / fot. materiały prasowe

Korupcja, rasizm i podziały społeczne są szalenie istotnym elementem Wdów, momentami balansując na granicy zasadności istnienia tych wątków w tak dużym formacie. McQueen wydaje się stać w rozkroku pomiędzy zaangażowaną historią społeczną i rozrywkowym kinem. I jakoś udaje mu się tan balans utrzymać. Co chwila przypomina nam, że nie ma u niego ujęć przypadkowych. Rozmyte odbicia w lustrach i szybach, retrospekcje, detale – to wszystko działa perfekcyjnie jako część opowieści. Jeżeli wydawało nam się, że pies jednej z bohaterek jest tylko elementem dekoracyjnym, w drugiej połowie filmu okaże się, że ma udział w kluczowej scenie. Podobnie zabawka jednej z córek Lindy, która dosłownie pojawia się na ekranie na ułamek sekundy. Reżyser mruga do widza raz po raz, kiedy w temacie pojawia się sztuka współczesna – w końcu jest laureatem prestiżowej nagrody Turnera.

Zobacz również: TOP 10 – najbardziej oczekiwane tytuły Londyńskiego Festiwalu Filmowego

Wdowy są ambitnym, choć nie najlepszym filmem Steve’a McQueena. Paradoksalnie jednak, najbardziej przystępnym, wciągającym i trzymającym w napięciu. Z doskonałym aktorstwem, prawdziwymi emocjami i aktualnym przesłaniem. Wizualnie i dźwiękowo dopracowanym do perfekcji. Takie mniej udane produkcje mogę oglądać codziennie.

Film Wdowy trafi do polskich kin 16 listopada.

Ilustracja wprowadzenia i plakat: materiały prasowe

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?