FIFA 19 – recenzja najnowszej piłki nożnej od EA Sports!

Pewne są tylko trzy rzeczy: śmierć, podatki i nowa FIFA każdego roku. Tym razem EA starało się zachęcić nas do kupna ich najnowszej produkcji poprzez prezentowanie swojej najnowszej licencji jaką jest Champions League. Jednak czy na tym koniec nowości? Nie do końca. Kanadyjczycy wciąż starają się ulepszać swój produkt – czasem wychodzi to lepiej, a czasem gorzej. Jak mają się sprawy w tegorocznej edycji?

Kwestia wizualna

Sama grafika nie wiele różni się od tej którą prezentowała poprzedniczka. Twarze zawodników pozostały niemalże nie zmienione. Oczywiście zwiększyła się liczba spersonalizowanych zawodników topowych drużyn. Jedyną tak naprawdę rzucająca się w oczy zmianą są znacznie lepsze animacje kibiców. Gracz nie ma już wrażenia, że jego popisy na boisku obserwuje banda klonów wykonująca mechaniczne ruchy na trybunach. Po za tym myślę że patrząc z boku na rozgrywany mecz, mało kto potrafiłby stwierdzić czy ogląda rozgrywkę z FIFY 19, czy FIFY 18.

Zobacz również: Pro Evolution Soccer 2019 – recenzja kopanki lepszej niż kiedykolwiek, ale…

FIFA 19

Fot. Screen z gry FIFA 19

Zmiany w rozgrywce

Pomimo braku znaczących zmian wizualnych sama rozgrywka wprowadza kilka istotnych innowacji. Gra wydaje się bardziej dynamiczna i mniej szablonowa. Duży wpływ na to ma możliwość ustawienia własnej taktyki. Dostajemy możliwość dostosowania znanych z poprzednich edycji gry nastawień drużyny. Teraz sami decydujemy jak będą zachowywać się nasi zawodnicy w ustawieniu defensywnym, ofensywnym itd. Funkcja ta nie jest tylko dodatkowym smaczkiem, ale ma znaczący wpływ na nasze poczynania na wirtualnym boisku.

Kolejną znaczącą zmianą jest wprowadzenie precyzyjnego strzału. Ta opcjonalna funkcja polega na ponownym wciśnięciu przycisku strzału w odpowiednim momencie. Jeśli się nam to uda, strzał zawodnika będzie silniejszy i bardziej precyzyjny. Jeśli jednak spóźnimy się, piłkarz skiksuje w najprostszej sytuacji na boisku. Rozwiązanie to uatrakcyjnia nieco rozgrywkę i nadaje jej bardziej zręcznościowy charakter, a samo oddanie udanego precyzyjnego strzału daje graczowi nie lada satysfakcję. A jeśli precyzyjny strzał nie przypadnie wam do gustu można go po prostu wyłączyć.

FIFA 19

Fot. Screen z gry FIFA 19

Poprawiono też zachowania zawodników nad którymi aktualnie nie mamy kontroli. Obrońcy naszego przeciwnika niejednokrotnie potrafią skutecznie sami odebrać nam piłkę, przez co konstruowanie akcji ofensywnych jest dużo trudniejsze niż w poprzednich odsłonach FIFY. Sprawia to, że przedarcie się przez środek defensywy rywala nie jest już takie proste. Również szybkość zawodników nie ma już aż tak dużego znaczenia. Nasz napastnik z piłką przy nodze jest zauważalnie wolniejszy. Teraz aby w pełni wykorzystać prędkość gracza musimy szukać zagrań w wolną przestrzeń, a nie jak to miało miejsce w poprzedniczkach – biec z piłką i mijać bezradnych obrońców.

Mimo wspomnianych ulepszeń sztucznej inteligencji FIFA 19 wciąż może sprawić, że sprzedaż kontrolerów znacznie wzrośnie. To co doskwiera każdej odsłonie gry, a mianowicie irracjonalne zachowania naszych zawodników wciąż pozostaje problemem. Bramkarze potrafią po dośrodkowaniu sami wbić sobie piłkę do bramki, a obrońcy nagle zatrzymać się podczas biegu w kierunku piłki. Okropnie irytujące są też momenty, kiedy piłka kilkakrotnie spada pod nogi piłkarza który oddaje strzał na bramkę. Najgorsze w tym jest, że gracz nie ma na to żadnego wpływu, ponieważ nasi obrońcy sami rzucają się w kierunku piłki w celu zablokowania strzału. Sytuacje te najczęściej kończą się zdobyciem bramki przez przeciwnika.

Zobacz również: Growy Quiz. Czy znasz kultowe teksty z gier?

To co cieszy to mnogość nieszablonowych zagrań. FIFA 19 wprowadza wiele nowych lub ponownie zaprojektowanych sztuczek technicznych. Piłkarze często zagrywają piłkę w widowiskowy sposób, co na pewno może cieszyć oko. To samo dotyczy się strzałów. Po dośrodkowaniach w pole karne zawodnicy próbują wykonać przewrotkę, nożyce, a nawet scorpionkick. Stworzyło to jednak problem przez który strzały przewrotką były nie raz skuteczniejsze od sytuacji sam na sam z bramkarzem. Na szczęście jedna z ostatnich aktualizacji zdaje się rozwiązywać ten problem.

Licencje, licencje, licencje…

EA ograbiło swojego japońskiego rywala z KONAMI z jego ostatniej ekskluzywnej zawartości – Champions League. Teraz to fani kanadyjskiego studia mogą cieszyć się oprawą najbardziej elitarnych rozgrywek piłkarskich na świecie. I wygląda to rzeczywiście imponująco. Po za tym otrzymujemy dostęp do ponad 30. licencjonowanych lig z całego globu, ze spersonalizowanymi pakietami transmisyjnymi dla niektórych z nich. Na tej płaszczyźnie FIFA dalej nie ma konkurencji.

Zobacz również: FIFA 19 – wizerunek Cristiano Ronaldo znika w szybkim tempie!

FIFA 19

Fot. Screen z gry FIFA 19

Nowe tryby gry i FUT

Jeśli znudziło was rozgrywanie spotkań Champions League możecie zmierzyć się w meczach na nowych zasadach. FIFA 19 udostępnia rozgrywki w których bramki zza pola karnego liczą się podwójnie, lub zaliczane są tylko te strzelone głową, czy wolejem. Jest to ciekawa alternatywa dla klasycznych meczy, zmuszająca nas do zmiany naszego stylu gry, a przy okazji podnoszenia naszych umiejętności na wirtualnym boisku. Na pewno będzie to obowiązkowa pozycja na waszych spotkaniach ze znajomymi i… tylko nich, niestety nie dostajemy możliwości rozgrywki w nowych trybach online. Za to wprowadzono bardzo ciekawe rozwiązanie jakim jest tworzenie profili dla znajomych. Teraz fani pojedynków z przyjaciółmi mogą prześledzić szczegółowe statystyki wszystkich swoich potyczek. Dostajemy narzędzie które pozwoli nam jeszcze bardziej drwić z pokonanych kanapowych przeciwników. Tryb kariery nie doczekał się większych zmian i wydaje się że od pewnego czasu jest on traktowany po macoszemu. Nie tylko rozgrywką online człowiek żyje, a znajdą się tacy którzy chcą poprowadzić swój ukochany klub do chwały w trybie menadżerskim.

FIFA 19

Fot. Screen z gry FIFA 19

W końcu to co tygryski lubią najbardziej, a więc FIFA Ultimate Team. Twórcy nie zapomnieli o swojej kurze znoszącej złote jaja i tutaj wprowadzili kilka znaczących zmian. W tym roku nie zagramy już w sezony online, które zastąpione zostały przez Divison Rivals. Zmiana jest o tyle szczególna, że nie rozpoczynamy gry od 10 ligi, a po serii pięciu pojedynków zostajemy przydzieleni do konkretnej dywizji. Potem wygrywając mecze zdobywamy punkty przybliżające nas do promocji, oraz będziemy je tracić w przypadku porażki. Nie otrzymamy już monet za awans, a naszą nagrodą będą paczki lub coinsy przyznawane raz w tygodniu na podstawie aktualnej ligi i ilości rozegranych meczy. Zmieniono też sposób w jaki dostajemy się do rozgrywek Ligi Weekendowej. Teraz wystarczy zdobyć 2000 punktów, które przyznawane są za każdy rozegrany mecz. W paczkach ponownie możemy trafić na karty piłkarzy z drużyny tygodnia, ikony, specjalne karty sygnowane logiem Ligi Mistrzów, karty z okazji wyboru nowego prezydenta Kirgistanu… Już ukazała się kolejna edycja okolicznościowych zawodników z okazji halloween, co za tym idzie po raz kolejny możemy spodziewać się wysypu unikalnych wersji zawodników. Oby tylko nie zepsuło to rozgrywki jak miało to miejsce w ubiegłym roku.

Zobacz również: Belgijskiemu rządowi nie podobają się lootboxy w Fifa 19

FIFA 19

Fot. Screen z gry FIFA 19

FIFA 19 to na pewno krok na przód popularnej serii, jednak nie możemy mówić tutaj o rewolucji. Rozgrywka stała się bardziej realistyczna, a co za tym idzie dużo bardziej wymagająca. Fani najpopularniejszego sportu świata mogą być zadowoleni, choć nie mogę wyzbyć się wrażenia że to tylko kolejne DLC, a nie od nowa zaprojektowana gra. Na taką przyjdzie nam pewnie poczekać do nowej generacji konsol.

Grę kupicie na Kinguin.net

Kinguin

Fot. Kinguin.net

Ilustracja wprowadzenia: EA Sports

Entuzjasta kina klasycznego, fan filmów SCI-FI ubiegłego wieku oraz nałogowy konsolowiec.

Więcej informacji o
, ,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?