XIII tom 6 – recenzja komiksu

Piotr Pocztarek, 4 sierpnia 2026

Wydany przez Egmont XIII tom 5 był jedynie symbolicznym końcem pewnej epoki, zaledwie części tej opowieści. Po finałowym akcie od Jeana Van Hamme’a i Williama Vance’a przyszedł czas na kontynuację losów Jasona Mac Lane’a, które przygotowali scenarzysta nowych odcinków Thorgala Yves Sente oraz rysownik Youri Jigounov. XIII tom 6 to przy okazji najobszerniejszy z wydanych do tej pory w serii albumów – liczący aż 314 stron. Tylko czy są to strony równie porywające, co w przypadku poprzednich tomów?

XIII tom 6 zbiera w zasadzie aż sześć albumów: Dzień Mayflower, Przynęta, Powrót do Greenfalls, Wiadomość od męczennika, Dziedzictwo Jasona Mac Lane’a oraz Śledztwo Danny’ego Finkelsteina. Uważni czytelnicy zauważą, że nie zmieniono tytułów pojedynczych albumów wydanych przez Taurus Media w latach 2015-2017. To więc pięć pełnoprawnych odcinków oraz dodatek, analogiczny jak XIII Mystery: Dochodzenie zawarty w XIII tom 4. Z pewnością pamiętacie tę dokumentację śledztwa prowadzonego przez Rona Finkelsteina i Warrena Glassa. Twórcy powtarzają teraz ten zabieg przy okazji materiałów wysłanych bratu tego pierwszego – również dziennikarzowi. Ale o tym później.

Strona komiksu XIII tom 6

Dla Jasona Mac Lane’a to nowy początek. Po upadku spisku XX mógłby wreszcie przejść na zasłużoną emeryturę, ale oczywiście nic z tego. XIII ima się wszystkiego, by odzyskać kolejne strzępy pamięci, a mogą one prowadzić w naprawdę zaskakujące rejony. Ktoś dokonuje zamachu w więzieniu, gdzie przetrzymywani są pozostali przy życiu członkowie wspomnianego szeroko zakrojonego spisku, a podejrzenie znów pada na Jasona. W intrygę ponownie wplątani zostaną Carrington i Jones, do tego kilka kobiet z przeszłości Trzynastki, prywatne korporacje, politycy oraz tajemnicza Fundacja Mayflower.

Yves Sente nie próbuje przebijać rozmachem swojego poprzednika – pewnie i tak nie miałby na to szans. Ma też prostszy, klarowniejszy styl, więc nawet zakręcone jak baranie rogi intrygi są w jego wykonaniu zrozumiałe i dość proste do poukładania dla czytelnika. Scenarzysta otwiera kilka nowych wątków, ale i stara się wrócić do kilku starych, chociaż głównym punktem wyjścia fabuły XIII tom 6 jest połączenie historii Mac Lane’a z losami ojców założycieli Ameryki, czyli załogi statku Mayflower. Czy to możliwe, że słynny mit założycielski zbudowany został na zbrodni i kłamstwie? I czy Jason może być jednym z ostatnich potomków pielgrzymów-kolonistów?

Strona komiksu XIII tom 6

Jeśli już na tym etapie wydaje Wam się, że „co za dużo, to niezdrowo”, to pewnie macie rację. Opowieść tak rozbudowana, wielowątkowa, zakręcona i nieprawdopodobna jak oryginalna XIII zdarza się rzadko i fabularnych meandrów starczyłoby w niej, żeby obdarować co najmniej kilka innych komiksów czy książek. A Sente dokłada do tego wszystkiego kolejne cegiełki i chociaż wie, że raczej nie uda mu się przebić oryginalnych twórców, to mocno stara się wpasować w konwencję. Uwiarygodnić historię ma właśnie wspomniane wcześniej dossier wysłane do obróbki Finkelsteinowi: ponownie podane w formie dokumentacji zbierającej biogramy i chronologię wydarzeń sięgających pierwszej połowy XVII wieku oraz kilku uzupełniających fabułę komiksowych plansz.

XIII pod wodzą Sente i Jigounova to więcej tego samego, chociaż w bardziej unowocześnionym wydaniu. Bohaterowie swobodnie surfują po internecie, używają mediów społecznościowych czy Google Earth i faktycznie powoduje to pewien dysonans w serii rozpoczętej w pierwszej połowie lat 80., ale to detal. Znów mamy strzelaniny, wybuchy i zwroty akcji, ale scenariusz jest bardziej linearny. Czy gorszy? Pewnie trochę, ale na pewno nie możemy powiedzieć, że mamy do czynienia z pracą wyrobnika. To doświadczony scenarzysta, który stara się kontynuować legendę i mogę sobie wyobrazić, że miał naprawdę niełatwe zadanie. Do tego surowa i dość realistyczna kreska Jigounova świetnie wpasowuje się w konwencję nie powodując żadnego dysonansu.

Strona komiksu XIII tom 6

Mnie XIII tom 6 przypadł do gustu. Owszem, lekturze towarzyszy syndrom wrażenia „rany, co oni jeszcze wymyślą”, a niektóre wydarzenia to naprawdę srogie zbiegi okoliczności w styli deus ex machina, ale z głośnymi franczyzami tak było, jest i będzie – będą naciągane tak długo, dopóki domagają się ich fani i dopóki przynoszą zysk. Na tym etapie chyba mi wszystko jedno czy Jason Mac Lane okaże się jeszcze potomkiem kosmitów, Króla Artura czy dziedzicem Atlantydy. Przynajmniej póki dobrze się bawię przy lekturze.


Tytuł oryginalny: XIII – Integrale 6
Scenariusz: Yves Sente
Rysunki: Youri Jigounov
Tłumaczenie: Paweł Łapiński
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 314
Ocena: 80/100

Piotr Pocztarek
Piotr Pocztarek Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

moviesroom.pl

Jest Was już ponad 110.000! Obserwuj największy profil z ciekawostkami filmowymi. Zapraszają Tom Rewers i redakcja MR🎬