Więcej niż myślisz – recenzja filmu Netflixa. Listy wciąż w modzie

Czy Netflix ma wyjątkową słabość do bohaterek azjatyckiego pochodzenia piszących listy? Więcej niż myślisz to kolejna komedia romantyczna po Do wszystkich chłopców, których kochałam (i sequelu) korzystająca z takiego rozwiązania. Tym razem jest jednak nieco bardziej poważnie, o czym świadczy wygrana w konkursie głównym prestiżowego Tribeca Film Festival.

Alice Wu powróciła do reżyserowania po długiej, bo aż 16-letniej przerwie. Dobrze przyjęty komediodramat Zachować twarz opowiadał o relacjach rodzinnych, homoseksualizmie i nieporozumieniach wynikających z różnic kulturowych. W swoim kolejnym filmie reżyserka kontynuuje obrany przed laty kierunek, lecz tym razem skupia się na dorastających bohaterach. Ellie Chu jest outsiderką, nie potrafiącą znaleźć wspólnego języka z rówieśnikami. Wykonuje za nich odpłatnie różne prace do szkoły, a czas wolny spędza w samotności lub oglądając z zazwyczaj milczącym ojcem czarno-białe klasyki kina. Nikt nie wie, że podkochuje się w szkolnej piękności Aster Flores, z którą nie ma odwagi zamienić nawet jednego słowa. Nieoczekiwanie o pomoc poprosi ją niezbyt rozgarnięty Paul, podkochujący się w tej samej dziewczynie. Ellie rozpocznie w jego imieniu listowną korespondencję…

Więcej niż myślisz

foto: materiały prasowe/Netflix

Zobacz również: The Eddy – recenzja serialu. Avengers paryskiego podziemia

Motyw trójkąta miłosnego i podszywania się pod kogoś za pomocą listów reżyserka zaczerpnęła ze sztuki Cyrano de Bergerac autorstwa Edmonda Rostanda. Połączenie melodramatu z komedią romantyczną wychodzi niestety dosyć niezręcznie. Udane są te momenty przestoju, kiedy bohaterowie po prostu mogą ze sobą rozmawiać, ale gorzej, gdy akcja skupia się na przymusowych zwrotach akcji. Takie sceny nie wypadają naturalnie i nie pomaga nawet to, że reżyserka płomienne przemowy traktuje z przymrużeniem oka. Co ciekawe, film zupełnie odwraca mechanizmy znane z Testu Bechdel używanego jako wyznacznik aktywnej obecności kobiet w kulturze. To postaci męskie są chodzącymi stereotypami, a sama Aster Flores w jednej ze scen zauważa, że zazwyczaj rozmawia z dziewczynami wyłącznie o chłopakach. Więcej niż myślisz wyróżnia się właśnie naciskiem położonym na charaktery postaci kobiecych oraz podejściem do orientacji seksualnej. Jest to pokazane w zupełnie zwyczajny sposób, a morał stoi na przekór temu, co zazwyczaj przekazują nam komedie romantyczne. Oto kochać można na różne sposoby niezależnie, czy odnosi się to do relacji rodzinnych, przyjaźni czy bliższych relacji. Kluczem pozostaje akceptacja nie tylko drugiej osoby, ale przede wszystkim samego siebie.

Więcej niż myślisz

foto: materiały prasowe/Netflix

Tylko czemu oni wszyscy tak kłamią albo skrzętnie ukrywają prawdę? Ukrywanie prawdy przez główną bohaterkę można jeszcze zrozumieć. Gorzej z tą nieszczęsną Aster, która przez cały film nie jest wobec innych szczera, a uchodzi jej to na sucho chyba tylko dlatego, że jest ładna. Ciekawym rozwiązaniem są pojawiające się na ekranie cytaty pochodzące z różnych tekstów kultury. Są początkiem korespondencyjnej relacji opierającej się na wzajemnym zrozumieniu. To również podobnie jak Ja, Earl i umierająca dziewczyna obraz kinofilski, w którym bohaterowie oglądają filmy i wpływa to na ich podejście do życia. Kiedy widzimy w telewizorze Humphreya Bogarta mówiącego, że to początek pięknej przyjaźni, możemy się domyślić, że zakończenie tak czy inaczej będzie się wpisywało w ten tekst. Będą też cytaty z Sartre’a, Wilde’a czy Platona, także wszyscy intelektualiści tego świata chociaż przez chwilę mogą poczuć się jak w domu nawet podczas seansu komedii romantycznej.

Zobacz również: Czas łowów – recenzja filmu Netflixa. Ucieczka w noc

Na filmach młodzieżowych mogą wybić się aktorzy nie posiadający rozpoznawalnych nazwisk w branży. W Więcej niż myślisz wywiązują się z powierzonych im zadań… i właściwie tyle. Leah Lewis, Daniel Diemer i Alexxis Lemire są kolejnymi, młodymi aktorami, odtwarzającymi podobne role oparte na schematach zachowania, które widzieliśmy już wiele razy. Zapamiętać można jedynie charakterystyczny głos Lewis, wywołujący skojarzenia z młodą, zadziorną i zachrypniętą Demi Moore. O wiele bardziej ciekawe niż aktorzy są tutaj małomiasteczkowe lokacje. Wnętrze niewielkiego kościoła, dom przy torach kolejowych, jeziorko gdzieś pośrodku lasu. To w tym ostatnim miejscu rozgrywa się najbardziej klimatyczna scena filmu, kiedy bohaterki rozmawiają ze sobą podczas wspólnej kąpieli.

Więcej niż myślisz

foto: materiały prasowe/Netflix

Nie chcę używać wyświechtanych tekstów o niewykorzystanym potencjale, bo niekoniecznie o to chodzi. Alice Wu zapewne o wiele lepiej czułaby się w konwencji niewymagającej regularnych gagów i tworzenia bajkowej rzeczywistości. Potrafi bowiem zręcznie zarysować relacje między postaciami oraz pokazać trapiące ich problemy. Ostatecznie polski tytuł nieco przecenia całą produkcję, ponieważ może się okazać, że wcale nie jest ona czymś więcej, niż myślisz.

Ilustracja wprowadzenia: materiały prasowe/Netflix

Fan westernów, kina noir i lat 80. Woli pisać o filmach niż o sobie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?