Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot – recenzja komiksu

Komiksy, którym zazwyczaj składam wyrazy szacunku, są pozycjami dość poważnymi. Nawet jeśli pojawia się w nich humorek, jak w Transmetropolitan, to ogół niesie ze sobą pewną głębszą treść. Nie inaczej jest z Nienawidzę Baśniowa Skottiego Younga. Zapytacie, jakim cudem krwawa, uderzająca absurdem opowieść może nieść coś więcej, niż lekką zabawę? Odpowiedź znajdziecie na samym końcu. Tymczasem czas na Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot.

Strona komiksu Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot

Finał pierwszego tomu stawia Gert w dość niewygodnej, ale dającej duże możliwości sytuacji. Kobieta zamknięta w ciele morderczej małolaty zastępuje władczynię Baśniowa, co samo w sobie jest chichotem losu uplecionym rękami autora. Czy monarsza chwała i poddaństwo gadających zwierzątek i roślinek udobrucha wściekłą zielonowłosą neurotyczkę i sprawi, iż zechce pozostać w słodkim Baśniowie? Nic z tych rzeczy! Gert zamierza wrócić do domu, nawet po dekadach przebywania na, jakby nie było, obczyźnie. Jak to bywa, pojawiają się kłopoty techniczne i pewne refleksje, znacznie zmieniające perspektywę opuszczenia Larry’ego i reszty istot Baśniowa.

Tak zaczyna się kolejna część podróży Gert po wesołej krainie. Jeśli myśleliście, że autor będzie powielał pomysły, powinniście czym prędzej zerknąć na karty tego komiksu. Young zarzuca nas jeszcze bardziej pokręconymi wizjami bajkowego świata, wprowadzając nowe, zapadające w pamięć postaci i dokonuje rzeczy, przez które niewinny seans animacji dla najmłodszych będzie przywoływał sceny rodem z produkcji gore. Czyż to nie urocze?

Strona komiksu Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot

Dobra baśń nie może obyć się bez czarnego charakteru. Niezwykle teatralnego, wręcz epatującego swą złowieszczością. W podobny sposób zresztą prezentowali się superzłoczyńcy lat 60. i 70. Słowem, nie da się ich znieść, a jeszcze bardziej uwierzyć w ich realizm. W Nienawidzę Baśniowa również nie mogło ich zabraknąć. Skottie Young nie bał się zadrwić i z nich, choć nawet im należy się przecież współczucie. Gert nie należy bowiem do typowych dziewczynek, choć jak każda niewiasta wyraźnie preferuje właśnie złych chłopców.

Nienawidzę Baśniowa to dość krwawy tytuł. Nie myślcie jednak, że to rzeźnictwo, oscylujące niebezpiecznie blisko wywołania mdłości u tych z co słabszych żołądkiem. W podejściu do krwi i flaków Skottiego Younga jest pewien procent tego, co zwykł serwować nam sam Quentin Tarantino. Ze względu jednak na zupełnie inne medium, ogólny urok rozłupywanych czaszek jest czymś zupełnie odmiennym.

Strona komiksu Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot

Skottie Young znany jest ze swej „bajkowej” kreski, która przy całej swej uroczej otoczce zaskakuje przekazem. Dostajemy tu odrobinę mangi, i to w nie byle jakich okolicznościach. Oto Gert dane jest zaprezentować się w tym, co robi najlepiej, czyli brutalnej walce. Przyznam, że to mój ulubiony fragment tego tomu, łączący w sobie osobistą nostalgię do starych dobrych bijatyk i anime. Przez chwilę mamy też okazję oglądać nieco inną wersję Gert, jakże kojarzącą mi się z pewnym kultowym mutantem Marvela.

Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowe życie to doskonała satyra. Rozbrajające gagi Younga w perfekcyjnej translacji Marcelego Szpaka brutalnie rozprawiają się z infantylnością bajek, ich całym skretynieniem, które swą treścią obrażają wręcz inteligencję odbiorcy, nawet kilkuletniego. Baśń pierwotnie nie była gatunkiem przesłodkim i milusim. Wystarczy dogrzebać się do oryginalnych wersji tworów Andersena czy braci Grimm. Skottie Young nie karmi nas co prawda grozą i makabrą, jaka pojawia się na stronach opowieści klasyków, zastępuje ją za to widowiskowymi masakrami, które występują tu nieco rzadziej, ale wciąż stanowią fundament całej opowieści. Non Stop Comics wydało już kilka genialnych serii, lecz Nienawidzę Baśniowa zajmuje w ich ofercie szczególne miejsce. Jest tym genialnym, lecz niesfornym dzieckiem, któremu nie można odmówić sympatii.


Okładka komiksu Nienawidzę Baśniowa tom 2: Fujowy żywot

Tytuł oryginalny: I Hate Fairyland Vol 2: Fluff My Life

Scenariusz: Skottie Young

Rysunki: Skottie Young

Tłumaczenie: Marceli Szpak

Wydawca: Non Stop Comics 2019

Liczba stron: 144

Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?