Rozmawiamy z Benem Affleckiem z okazji premiery filmu Droga powrotna na  Blu-ray i DVD!

Z okazji premiery filmu „Droga powrotna” na  Blu-ray i DVD Ben Affleck odpowiedział na kilka pytań związanych z filmem i swoją karierą. Zapraszamy do lektury!


Zacznijmy od początku. Co najbardziej zaintrygowało Cię w scenariuszu filmu „Droga Powrotna” i postaci Jacka Cunninghama?

BEN AFFLECK: Grałem w wielu filmach nastawionych na efekty specjalne i tym razem chciałem zrobić coś bardziej przyziemnego, opartego na ludzkich przeżyciach i emocjach. Wtedy właśnie dostałem scenariusz, który z jednej strony przedstawiał prostą, poruszającą historię, a z drugiej strony była to historia bardzo inspirująca, ale nie w przesłodzony lub fałszywy sposób. Byłem poruszony i jednocześnie podekscytowany możliwością odegrania tej roli, ponieważ bohater przeszedł w życiu bardzo wiele i wiedziałem, że wcielenie się w tę postać nie będzie łatwe.

Gavin O’Connor [reżyser] twierdzi, że to Ty zgłosiłeś się do niego w sprawie scenariusza. Od razu pomyślałeś o nim, przy wyborze reżysera?

BEN AFFLECK: Wiedziałem, że Gavin świetnie sprawdzi się jako reżyser tego filmu, ponieważ wie jak przedstawić materiał ze wszystkimi szczegółami i naprawdę rozumie w jaki sposób opowiadać sportowe historie w autentyczny sposób. Był więc idealnym kandydatem na stanowisko reżysera. Po prostu miałem szczęście i świetnie się dogadaliśmy.

Ważną kwestią tego filmu jest fakt, że zakończenie wcale nie jest klasycznym „i żyli długo i szczęśliwie”. Dlaczego jest to tak ważnie w historiach tego typu?

BEN AFFLECK: Wydaje mi się, że za każdym razem kiedy decydujesz się na łatwe lub wręcz banalne rozwiązania, tracisz publiczność, ponieważ jeżeli przedstawisz widmo problemów życiowych tak poważnych, jak uzależnienie, nie możesz po prostu w nieuczciwy sposób twierdzić, że rozwiązanie sytuacji jest proste, albo że powrót do zdrowia jest łatwy, albo że istnieją proste odpowiedzi na skomplikowane problemy. Trzeba umieć przyznać uczciwie, że życie jest skomplikowane i bywa trudne i rozwiązania dla wielu przeciwności są subiektywne i zależą od danej osoby. Bez względu na to jednak, film pokazuje – a ja się z tym zgadzam – że zawsze jest nadzieja. Nadzieja na pokonanie wszelkich przeszkód i trudności oraz że życie może być lepsze, a my możemy się rozwijać i prawdziwy rozwój może nastąpić w wyniku głębokiego bólu i straty.

Które wątki z tej historii w Twoim odczuciu będą miały najsilniejszy oddźwięk wśród międzynarodowej publiczności?

BEN AFFLECK: To naprawdę jest prosta historia o człowieku, o sytuacjach, z którymi wiele osób może się utożsamiać. Oczywiście uzależnienie to ogromny problem, który dotyka milionów istnień na całym świecie. Tak jak inne nieszczęścia. Życie jest trudne i pełne przeszkód – to fakt. Pytanie brzmi: jak wznieść się ponad te przeszkody? Jak się im przeciwstawić? W jaki sposób stać się lepszym człowiekiem i przetrwać trudne chwile? Myślę, że ten film jest bardzo uniwersalny. Tak, koszykówka to metafora, ale to nie jest tak naprawdę film tylko o koszykówce. Nie musisz znać się na tym sporcie, ani nawet interesować się nim. Nie chodzi nawet o wygrany czy przegrany mecz. Chodzi o relację bohatera z młodymi ludźmi z drużyny i o to, czego on może się od nich nauczyć, a oni od niego. Dzięki nim może wrócić do życia poprzez angażujące, głębokie interakcje z tymi chłopakami, zostając ich mentorem i pozwalając im wpływać na swoje życie. To wszystko jest dla mnie bardzo uniwersalnym tematem.

Kiedy zaczynałeś swoja filmową karierę w produkcjach takich jak „Więzy Przyjaźni” byłeś pod skrzydłami dużo bardziej doświadczonych od siebie aktorów, a w tym filmie to Ty stałeś się mentorem dla młodego pokolenia twórców. Jak opiszesz to doświadczenie i co na nim zyskałeś?

BEN AFFLECK: To trochę analogiczna sytuacja do tej, którą ja przeżyłem podczas kręcenia „Więzów Przyjaźni” w takim sensie, że tam też było bardzo wielu młodych aktorów, byliśmy tam cały czas i również musieliśmy się uczyć zarówno jak odegrać sport jak i samej gry aktorskiej. Obecna sytuacja przypomniała mi to i ożywiła we mnie miłość do aktorstwa i wdzięczność, że mogę wykonywać taki zawód, który daje tak duże poczucie sensu, który jest oczyszczający i osobiście mam z tego wielką satysfakcję. To było świetne przeżycie przypomnieć sobie jak to było mieć 19 lat i dopiero zaczynać dawać z siebie wszystko, żeby się wykazać i jednocześnie uświadomić sobie, że już nie jestem nastolatkiem. Jestem dorosły, mam swoje dzieci i mam nad czym pracować, i to jest zupełnie inne uczucie. Czuję, że się rozwijam i wiem, że doświadczyłem zarówno wielu fantastycznych rzeczy jak i oczywiście przykrych sytuacji. To jest właśnie natura życia i znalezienie w tym wszystkim radości i sensu ma dla mnie ogromną wartość. Więc rzeczywiście, ten film jest dla mnie jak kamień milowy ponieważ doszedłem do tego punktu kariery, kiedy wcielam się w rolę trenera a nie zawodnika.

To piękna metafora. Bardzo Ci dziękuję, Ben.

BEN AFFLECK: I ja bardzo Ci dziękuję.

Materiał przygotowany dzięki dystrybutorowi Galapagos

Redaktor naczelny

Założyciel i właściciel Movies Room. Z wykształcenia prawnik i certyfikowany mediator sądowy . Redaktor naczelny, grafik i account manager. Gustuje w kinie rozrywkowym jak i w filmach, po których psychikę trzeba zbierać z podłogi. Fan Batmana, Dartha Vadera, Geralta z Rivii i innych "bad-assów" popkultury.

Odpowiedzialny za koordynacje zespołu, public relations, marketing oraz publicystykę wszystkich działów.

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?