Advertisement

Kobiety Mafii – recenzja filmu Patryka Vegi

Jeszcze niedawno rękę dałbym sobie pewnie uciąć, że Kobiety Mafii nie powtórzą frekwencyjnych sukcesów swoich dwóch poprzedników. Na Botoks ludzie walili drzwiami i oknami, jednak nie był to film, który wielu zadowalał i po którym chciałoby się pędzić na następny. Kobiety Mafii jednak oglądałem na pierwszym możliwym seansie w jednym z większych warszawskich kin. Wypełnienie sali oraz pierwsze recenzje w sieci każą sądzić, że teraz wolałbym, aby moją rękę zostawić w spokoju. W końcu Patryk znów zajął się tematem, na którym zjadł najwięcej zębów. A także, mimo zarzekania się, że hejterzy robią jego filmom tylko dobrze, chyba trochę ich posłuchał.

Zobacz również: Serialowy Pitbull, czyli co w życiu wyszło Patrykowi Vedze

Kobiety Mafii nie są bowiem typowym filmem Patryka Vegi. Co prawda mają typowy plakat Patryka Vegi, typowy trailer Patryka Vegi (i to jeden z gorszych) etc., ale same w sobie prezentują się całkiem odmiennie. Głównie ze względu na fabułę, która akurat w tym przypadku… jest. I to wystarczy. Taki Botoks czy Nowe porządki to zlepek scen, których zmiana kolejności pojawiania się na ekranie nic by nie zmieniła, tutaj byłoby o to trudniej. Mamy zamkniętą opowieść, która prowadzi do konkretnego zakończenia, w miarę wynikającego ze wszystkiego, co działo się wcześniej. Fakt, scenariusz ma duże dziury, ale nie uświadczymy w nim scen wyglądających na dodane tylko po to, żeby było śmieszniej.

kobietymafi1

Padrino ma trzech podopiecznych, którzy zarabiają dla niego gruby hajs. Robią to, szmuglując narkotyki na skandynawski rynek. Każdy z nich ma nieco inny charakter, zgoła inne metody działania, a w dodatku ich drogi uczuciowe plątają się w niezbyt wygodny sposób. W tym samym czasie Bela, po wyrzuceniu z policji zatrudnia się w ABW i dostaje zadanie zbliżenia się pod przykrywką do jednego z trzech kumpli. Dalej mamy rozwijanie typowego, niezbyt oryginalnego i przydługiego gangsterskiego story. Nie wszyscy okażą się tym, kim się wydawali, nie wszyscy również dożyją napisów końcowych. Historia nie zaskakuje, ale potrafi zainteresować podczas oglądania.

Zobacz również: Twarz – zwiastun nowego filmu Szumowskiej

Jeśli chodzi o obsadę, tu już na dwoje babka wróżyła. Nie wszyscy aktorzy mają równe szanse, bo dysonans pomiędzy napisanymi postaciami jest dość spory, ale żaden członek obsady ani specjalnie nie przeszkadza, ani nie pomaga wybrzmieć bohaterom ze skryptu. Najsłabiej wypada ta, która była bodaj jedynym atutem Botoksu, czyli Katarzyna Warnke, jednak uczciwie trzeba przyznać, że postać Anki jest na tyle irytująca i niewiarygodna, że nie można było wiele z niej wyciągnąć. Ani przez chwilę nie odnosimy wrażenia, iż mogłaby istnieć naprawdę, ani takiego, że jest comic reliefem, którego nie mamy traktować do końca poważnie.

kobietymafi3

Oczywiście znowu dużą część filmu stanowią walory komediowe. Kilka dialogów czy one-linerów rzeczywiście się udało, jednak w większej ilości przypadków wieje sztucznością. Tu ponownie prym wiedzie Anka, ale także Julia Wieniawa, córka Padrina, która ma ciągotkę do narkotyków i ubzdurała sobie, że umie śpiewać. Wiadomo, że ma ona być emocjonalnym backgroundem naszego złego, ale po raz pierwszy przy oglądaniu filmu miałem wrażenie, że lepiej by zrobiono tylko o niej wspominając, bez pokazywania. Reszta wypada nieźle, nawet Oświeciński nieco bardziej przypomina bandytę, a nie napakowanego idiotę, który nie miałby szans na angaż w żadnym poważnym gangu. Nie kupuję humoru Vegi (nie bez przyczyny jak gość wziął się za komedię, wyszło Ciacho), ale tu obyło się bez zażenowania.

Zobacz również: Ciemno, prawie noc – teaser intrygującego kryminału Borysa Lankosza na podstawie bestsellerowej powieści

Osobny akapit poświęcę bohaterce Agnieszki Dygant, Niania (możliwe, że to nawiązanie do jej tvnowskich zabaw z Tomaszem Kotem) bowiem jest chyba najbardziej niedającą się zapomnieć postacią. Aktorka stara się bardzo pokazać w niej swoją drugą twarz, a Vega daje jej w tym całkiem duże pole do popisu. Na początku wydaje się, że będzie tylko od siedzenia z dzieckiem, jednak to złudzenie szybko pęka, a sama bohaterka wychodzi na pierwszy plan. Jasne, nieco przeszarżowuje sceny w których ma być wręcz demoniczna, jednak jeśli chodzi o takie eksperymenty jestem w pełni na tak. To zdecydowanie największe (i w sumie bardziej pozytywne niż negatywne) zaskoczenie tego filmu.

kobietymafi2

Gorzej jest jednak z kwestiami technicznymi. Dźwięk jest słabiutki, mamy częste trudności z usłyszeniem tego co mówią bohaterowie, a w dodatku obserwujemy sporą i według mnie niepotrzebną oszczędność muzyki. W filmie pojawia się Sobota, więc musi parę razy w jego trakcie zarapować (nie w ramach fabuły a osobno), ale poza nim ścieżka raczej nie zapada w pamięć. Do tego zaobserwowałem też jedno śmieszne ujęcie. Kiedy w jednej ze scen kilku oprawców okłada kogoś młotkami i innymi obuchami, jeden z nich robi to tak namiętnie i energicznie, jakby właśnie głaskał najmilszego kotka świata. Będą z tego memy, oj będą.

Zobacz również: Botoks kłamie już oficjalnie! Hasło reklamowe filmu oficjalnie uznane fałszywym!

Podsumowując, Kobiety Mafii całkiem miło mnie zaskoczyły. Po ostatnich wyczynach polskiego Michaela Baya spodziewałem się kolejnego zlepku scen niskich lotów, a dostałem znośny gangsterski film. Zaryzykuje nawet stwierdzenie, iż wystarczający, aby nazywać go jednym z lepszych w dorobku reżysera. Jasne, poprzeczka nie jest zawieszona wysoko, ale przecież nawet Mistrza Polski, po roku ekstraklasowego kopania się po czołach ktoś wygrywa. A potem jeszcze ten zwycięzca, abstrahując od skali sukcesu, dostaje fetę na grube tysiące ludzi ulicami swego miasta. Vega też takie tłumy pewnie znowu dostanie.Tym razem jednak postarał się o nie nieco bardziej. Dlatego też końcowe Kobiety Mafii powrócą nie brzmi jak straszliwa groźba. A przez rozstrzygnięcia tego filmu, które będą musiały prowadzić do ciekawych zmian obsadowych, wręcz przeciwnie…

ilustracja wprowadzenia: Robert Pałka/Anna Gostkowska, Copyright (C) Vega Investments

Redaktor

Z zawodu publicysta. W redakcji Movies Room recenzuje filmy już od 2015 roku. Uwielbia produkcje Pixara, "Wesele" Smarzowskiego i Breaking Bad.

Kontakt pod [email protected]

Twitter: xkolek1

Więcej informacji o
,

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?