Flash tom 2: Póki czas się nie zatrzyma – recenzja komiksu
Tomasz Drozdowski,
22 stycznia 2026
Flash to postać przekraczająca wszelkie limity prędkości, ale rzadko wychodząca poza własną strefę komfortu. Sprinterski kołowrotek z ciągle powracającymi motywami napędzał zarówno historie z Barrym Allenem, jak i Wallym Westem, a przynajmniej do niedawna. Simon Spurrier pozwolił sobie na wypad w kierunku metafizycznym. I może „to już było”, ale nie w tak podkręcony i co ważniejsze, pomysłowy sposób.
Strona komiksu Flash tom 2: Póki czas się nie zatrzyma
Wally West nadal podróżuje po rozmaitych wymiarach, a w szarym świecie pozostali speedsterzy są w sporych opałach. Amanda Waller, Inspektor Pielgrzym i całokształt załamywania się rzeczywistości dopełnia krajobrazu chaosu i niepokoju. Przyczyną są ponoć sami speedsterzy i ich bieganina, a Moc Prędkości (kolejny już raz…) zaczyna tracić stabilność. Mało? West w swoich wojażach zatraca samego siebie, a międzywymiarowe istoty komplikują sprawę.
Flash Spurriera jest dla herosa z Central City tym, czym Green Lantern Morrisona był dla Hala Jordana. No, może stawiam tę tezę trochę na wyrost, ale kierunek jest podobny. Wally wędruje tu przez krainy poza czasem, zatracając samego siebie. Nastrój udziela się pozostałym biegaczom i nawet potyczki z dziwakiem pokroju Władcy Luster nie są bojem, jaki dotąd znaliśmy. Ta odmienność sprawia też, że opowieść czyta się gładko, choć warto nastawić się na coś nietypowego jak na komiks ze Szkarłatnym Sprinterem.
Strona komiksu Flash tom 2: Póki czas się nie zatrzyma
W tym wszystkim tkwi jednak pewna słabość. Spurrier nie do końca odmierza prawidłowe proporcje heroizmu i tego, co poza niego wykracza. Sprinterzy wychodzą ze swoich tradycyjnych ról, ale brak im podbudowy. O ile w przypadku Allena czy Westa jest to przekonujące, panowie wszak niejedno widzieli, tak Kid Flash czy spółka zdają się czasem biec nie po swoim torze. Twórca Śnienia ma przynajmniej jednak wizję, której konsekwentnie się trzyma, unikając banalnego odgrzewania klasycznych motywów.
Flash tom 2: Póki czas nas nie zatrzyma jest znacznie ciekawszy niż albumy z poprzednich runów. Ramon Perez, Vasco Gieorgiew i pozostali twórcy nie zrezygnowali z typowego widoku pędzących speedsterów, ale zamiast utwardzonych traktów pod nogami, rzucili im podłoże niemal półpłynne w swej formie. Rysunki stanowią silnik tego komiksu i bliżej im nawet do sandmanowskiej strony twórczości Spurriera niż komiksu z Flashem z runu choćby Williamsona.
Strona komiksu Flash tom 2: Póki czas się nie zatrzyma
Flash tom 2: Póki czas nas nie zatrzyma może nie jest najlepszym komiksem, by zacząć przygodę z Flashem, ale oferuje więcej niż koktajl z bicia łotrów i biegania. Spurrier swoimi treściami w pełni do mnie trafia. Być może dlatego, że jestem już mocno znudzony standardowymi historiami superbohaterskimi, zwłaszcza w stylu, w jakim tworzy je DC Comics. Obecnie jesteśmy na etapie zmian w tym uniwersum i w tej historii pojawiają się tego ślady. Przede wszystkim należy cieszyć się udaną historią Spurriera, która rozwija postać Flasha/ów, nie zaprzepaszczając maratońskiej dynamiki.
Tytuł oryginalny: Flash Vol.2: Until The Time Stands Still Scenariusz: Simon Spurrier Rysunki: Ramon Perez, Vasco Georgiew, Scott Koblish i inni Tłumaczenie: Paulina Walenia Wydawca: Egmont 2025 Liczba stron: 204 Ocena: 75/100
Na planie nowej odsłony serialu Ranczo pojawiła się niespodziewana postać. Daniel Olbrychski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, dołączył do obsady produkcji o Wilkowyjach, co wywołało natychmiastowe reakcje zarówno wśród fanów, jak i samej ekipy.