Void Rivals tom 4: Pierwszy wybraniec – recenzja komiksu
Tomasz Drozdowski,
18 marca 2026
Void Rivals to najbardziej intrygująca pozycja w Energon Universe. Akcja ma miejsce daleko od głównego teatru wydarzeń. Nie ma tu Optimusa i Megatrona, brak też ekipy Duke’a czy Dowódcy Kobry. Mamy za to dwie zwaśnione cywilizacje, dla których energon jest czymś niemal je definiującym i siły, które przewijały się wielokrotnie w lore klasycznych Transformers. Jest jeszcze niepozorny humanoid ze świńską buźką, którego historia w tym tomie jest o wiele tragiczniejsza, niż wydawało się na początku.
Strona komiksu Void Rivals tom 4: Pierwszy wybraniec
Tak jak w Transformers, tak i tu dochodzi do punktu przełomu między zwaśnionymi stronami. Zertonianie i Agorrianie stają do bitwy, która wyłoni prawdziwe powody ich wieloletniej wojny. W całym tym zamieszaniu zaplątały się dwa Autoboty, gdzieś poza teatrem wojennym działa organizacja Kobra-La, a Quintessonianie mają wobec wojujących cywilizacji własny plan… Robert Kirkman radzi sobie z przygodowym SF równie dobrze, co z zombie i herosami. Void Rivals tom 4: Pierwszy wybraniec oferuje też coś więcej niż bitewny zgiełk.
Na marginesie tych wydarzeń rozgrywa się historia Sluxxoida. Jego niecodzienna fizjonomia i zdolności z nią związane sprawiają, że jest on niemal nieśmiertelny. Z odciętego odpowiednio kawałka ciała wyrasta kolejny Sluxxoid, a z tego Sluxxoida kolejny, gdy ciachnie się go odpowiednio. I tak dalej. Ten, którego losy śledzimy od początku, odkrywa więc, że nie jest jedyny i istnieje cała organizacja jego „braci”… W tym kapkę dziwacznym wątku jest pewien dramat. Każdy Sluxxoid pamięta o swojej rodzinie. I każdy myśli, że jest tym oryginalnym. Kirkman prowadzi jego historię mimochodem, ale absorbuje ona w równym stopniu, co kosmiczne zmagania Solili i Daraka.
Strona komiksu Void Rivals tom 4: Pierwszy wybraniec
Void Rivals wciąga. Nie jest to ambitne SF, nie ma dramaturgii Transformers. Nadrabia komediowymi wątkami i dynamiczną akcją. Kirkman umieszcza ją bliżej kosmicznej sfery, gdzie Cybertronianie to nie przybysze z innych planet, a cywilizacja mająca swoich odwiecznych wrogów. Autor Invincible sprawnie wprowadził do akcji Quintessonian, bez budowania gargantuicznej mitologii, przynajmniej na tym etapie. Seria ta pokazuje, że Energon Universe ma ogromny potencjał a niedawna rocznica jego powstania i nieustający progres historii pokazuje, że konkurencją dla DC i Marvela może być też świat bez superbohaterów.
Conor Hughes stanął przed sporym wyzwaniem. Jego poprzednicy na fotelu ilustratorskim wykreowali wszechświat mogący bez wstydu konkurować z Sagą Lucasa. Od Sluxxoidów, poprzez nacje Zertonian i Agorrian, aż po Autoboty. Wszystko to w barwach Patrioco Delpeche, nadającym całej historii iście kosmicznego wymiaru. Dzięki jego pracom kosmos Energon Universe wyraźnie odróżnia się od ziemskiej części tego świata.
Strona komiksu Void Rivals tom 4: Pierwszy wybraniec
Void Rivals tom 4: Pierwszy wybraniec nabiera space operowego rozmachu. Gigantyczne zagrożenie w tle, dwie cywilizacje idące nową ścieżką i pewien awanturnik walczący o swoją tożsamość. No i dwa Autoboty, które mogą zmienić losy wojny na Cybertronie. Spośród wszystkich serii Energon Universe jest to opowieść najmniej spętana franczyzowymi kajdanami, a jednocześnie poruszająca klasyczne wątki serii ze zmiennokształtnymi robotami i nie tylko. Czekam na kolejne wydarzenia i wszystko inne w ramach tego uniwersum, bo im dalej, tym lepiej. Szczególnie, że nad serią z wielkimi robotami po DWJ kontrolę przejmuje właśnie Kirkman.
Tytuł oryginalny: Void Rivals Vol.4: First Chosen Scenariusz: Robert Kirkman Rysunki: Conor Hughes, Patricio Depeche Tłumaczenie: Tomasz Kupczyk Wydawca: Nagle Comics 2026 Liczba stron: 136 Ocena: 75
Na planie nowej odsłony serialu Ranczo pojawiła się niespodziewana postać. Daniel Olbrychski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, dołączył do obsady produkcji o Wilkowyjach, co wywołało natychmiastowe reakcje zarówno wśród fanów, jak i samej ekipy.