Wolverine Epic Collection: Krew i pazury – recenzja komiksu
Tomasz Drozdowski,
12 stycznia 2026
Trudno jest wyobrazić sobie Marvela bez Wolverine’a. Choć debiutował dopiero w drugiej generacji X-Men, to z czasem przerósł sławą większość mutantów. Wolverine Epic Collection: Krew i pazury przedstawia wszystko, co wyróżnia Rosomaka z tłumu i to bazując na tym, co typowe dla jego przygód. Peter David i pozostali autorzy zabierają nas w wir dzikich przygód u boku Wolverine’a, gdzie akcja przeplata się z czymś znacznie głębszym.
Strona komiksu Wolverine Epic Collection: Krew i pazury
Co znajdziemy w tym tomie? To może nie zbiór epokowych historii, ale ich charakter stanowi kwintesencję natury Rosomaka. Kolejny raz nie mogło zabraknąć Madripooru , gdzie nie liczcie na kolorowy heroizm. Jest też city break w kanadyjskiej dziczy, misja u boku Nicka Fury’ego, ale też historie typowe dla mutantów. Podróże w czasie to dla homo superior jak wyjście na spacer, choć w tym przypadku chodzi o ponurą przeszłość, a nie przyszłe dystopie. Na drodze bohatera pojawiają się też starzy i nowi znajomi. Słowem – ten tom jest epicki nie tylko z nazwy.
Sabretooth to nieodłączny elementem życia Logana. Victor Creed jest równie wiekowy co Rosomak i w pierwszym tomie Wolverine Epic Collection zobaczyliśmy ich pierwsze spotkanie. Tu tygrysek zaczyna brykać w sposób nieprzewidywalny i pojawiają się sugestie pewnych więzów krwi między odwiecznymi wrogami. Nieważne jednak kto był pierwszy i kto jest większą bestią. Chemia między Creedem i Loganem jest wręcz pierwotna, a sytuacja zaostrza się, gdy między nich wchodzą osoby trzecie. Do tego niewinne w swej powierzchowności.
Strona komiksu Wolverine Epic Collection: Krew i pazury
Każda z serii wydawanych w ramach Epic Collection to okazja do poznania historii, o które trudno w innym wydaniu. Nie znałem żadnej z opowieści w tym tomie i może Krew i pazury to nie Broń X, ale pięknie kooperuje duchem z kamieniami milowymi w historii kanadyjskiego zabijaki. Nabiera on tu kolorów, wychodząc z cienia tego nieokrzesanego kurdupla z X-Men, z sercem bijącym do Jean Grey. Nawet starcia z kanonicznymi przeciwnikami jak Creed czy Deathstrike nie są tu pustą rzezią. I to podoba mi się bardziej niż akcja.
Kluczem do dobrych rysunków jest zrozumienie danego bohatera. Wolverine to zabijaka i twardziel, a swymi szponami raczej nie ogłusza. Marc Silvestri nie boi się przemocy na miarę początków lat 90., sprawnie buduje przy tym figurę Wolverine’a bez popadania w pomnikowy heroizm czy brutalnie przejaskrawienie. Silvestri nie jest tu jednak osamotniony. Buscema pojawił się już w ramach Epic Collection i jego prace są świetnym przykładem na to, jak elastyczny to twórca. Podobna sytuacja jest z Alanem Davisem, choć jego styl trafia do mnie bardziej. Jest i Larry Strowman, którego świadomie skojarzyłem dopiero teraz, nieustępujący kolegom po fachu. Choć wspomniana na wstępie sława Logana trwa do dziś, to jednak wizualnie jest on synem lat 90., gdy autorzy pozwalali sobie jakby na więcej, bez pójścia w brutalną tępotę i słabe szokowanie czytelnika.
Strona komiksu Wolverine Epic Collection: Krew i pazury
Wolverine Epic Collection: Krew i pazury to tomiszcze grube jak lista tych, którzy ośmielili się stanąć na drodze tytułowego bohatera. Album jest bodaj najbardziej generyczną klasyką z Loganem, jaką dotąd wydano w ramach tego cyklu. Mamy tu spotkanie z Sabretoothem, działanie w cieniu z pazurem i kilka wątków pokazujących, że Rosomak to też człowiek. Jeszcze w tym toku dostaniemy kolejny tom, że nie wspomnę o X-Menowych seriach, ale Krew i pazury to pozycja nie do odpuszczenia.
Tytuł oryginalny: Wolverine Epic Collection: Blood and Claws Scenariusz: Larry Hama, Peter David, Tom Defalco Rysunki: Alan Davis, John Buscema, Larry Stroman, Marc Silvestri Tłumaczenie: Bartosz Czartoryski Wydawca: Egmont 2025 Liczba stron: 456 Ocena: 80/100
Na planie nowej odsłony serialu Ranczo pojawiła się niespodziewana postać. Daniel Olbrychski, jeden z najbardziej rozpoznawalnych polskich aktorów, dołączył do obsady produkcji o Wilkowyjach, co wywołało natychmiastowe reakcje zarówno wśród fanów, jak i samej ekipy.