Po wojnie na dawnych niemieckich ziemiach funkcjonował mit Werwolfu, organizacji nazistowskiej, której członkowie mieli nie dać za wygraną i szykować ostrza, by przywrócić chwałę III Rzeszy. W istocie jednak byli siatką konspiratorów-partyzantów, którym daleko było do wyimaginowanej wielkości. Trzecia kamera porusza wątek „Wilkołaka”, ale bardziej skupia się na obrazie upadłego Berlina i tego, co zostało z dawnej potęgi Niemiec Hiltera.

Strona komiksu Trzecia kamera
Po przejęciu Berlin był gruzowiskiem podzielonym przez Sowietów i zachodnich Aliantów. Warunki powojenne stwarzały obu stronom okazję do szybkiego dorobienia się, a pokonanym nazistom do szybkiego zatarcia za sobą śladów. W takich warunkach niejaki Egon Krabe, członek Propagandakompanie, zostaje złapany przez Amerykanów. Od początku mężczyzna wydaje się podejrzany. Jego aparat, zachowanie i niejasne zeznania nie są jednak na tyle mocnym dowodem, by wrzucić go do norymberskiego kotła. Tymczasem kryjący się w cieniu esesman nazwiskiem Strauss próbuje wcielić w życie idee Werwolfu, haniebnie wykorzystując przy tym młodocianych Niemców i zakochaną w nim młodą kobietę. Nie zapominajmy o siłach zwycięskich. Amerykanie, jak niejaki Horowitz, idąc z duchem kapitalizmu, handluje z Sowietami, co dla obu stron ma swoją cenę.
Cedric Apikian pokazuje realia upadłego Berlina bez cenzury, ale i sensacyjnej przesady. Widzimy trudną prawdę na temat Niemców, narodu, który rozpętał piekło wojny i popełnił niezliczone zbrodnie, ale za każdą potwornością stał przecież człowiek, na zdjęciach często prezentujący się jak ktoś zaskakująco normalny. Może i mamy Straussa, ale na niego przypadało tysiące Niemców, którzy w 1945 roku, złamani i żyjący na szczurzą modłę w gruzowiskach, zaczęli pojmować horror, jakim dla innych ludów Europy była III Rzesza.

Strona komiksu Trzecia kamera
A skąd tytuł? Trzecia kamera nie była jakąś Wunderwaffe reporterów Hitlera. Oznaczała dodatkowy aparat lub kamerę, które to funkcjonariusze Propagandakompanie starali się ukryć przed zwierzchnikami. Zawierały bowiem one treści, które nie miały ujrzeć światła dziennego, mogące zburzyć monument III Rzeszy, zanim Berlin dosięgły bomby. O tym, jak funkcjonowali reporterzy na smyczy Goebbelsa, szerzej pisze Nicolas Ferard w materiałach dodatkowych pogłębiających historię i dostarczających kilku ciekawych informacji, na które trudno trafić w podręcznikach historii i militarystycznych materiałach o II wojnie światowej.
Denis Rodier zabiera nas w podróż po Berlinie roku 1945, gdzie po dawnej chwale stolicy III Rzeszy zostały jedynie zgliszcza. Wśród ruin ukrywają się zarówno szarzy obywatele, jak i cienie złowrogiej przeszłości pokroju Straussa. I nawet dla sił zwycięzców miasto może okazać się niebezpieczne. Rodier zachwyca grą cieniami i realizmem. Z racji podobnej tematyki kojarzy mi się z Markiem Oleksickim, lecz rysownik Bradla idzie w bardziej eleganckie, noirowe wręcz tony, podczas gdy Rodier stawia na fotograficzną wręcz relację z gruzów niedoszłego imperium.

Strona komiksu Trzecia kamera
Trzecia kamera ukazuje różne oblicza Berlina. Bez festiwalu zwycięstwa Aliantów, bez prób stworzenia powieści wojennej. Komiks ma oczywiście dynamiczną nutę, ale wszystko to przykrywa opowieść o ludziach związanych Berlinem i wojną. O ich próbie przeżycia, intrygach i kilku przypadkowych spotkaniach, które definitywnie zakończyły losy części z nich. Wszystko opowiedziane jest naturalnie, bez pochwały militaryzmu i propagandy, na której nasz świat opiera się w równym stopniu, co w tamtych latach.

Okładka komiksu Trzecia kamera
Tytuł oryginalny: La 3e Kamera
Scenariusz: Cedric Apikian
Rysunki: Denis Rodier
Tłumaczenie: Maria Mosiewicz
Wydawca: Egmont 2026
Liczba stron: 152
Ocena: 85/100
Tomasz Drozdowski
Dziennikarz, felietonista. Miłośnik klasyki SF, komiksów i muzyki minionych bezpowrotnie dekad.