Advertisement



Diego – recenzja dokumentu o Maradonie prosto z Cannes!

Oszust, łajdak, bohater i bóg. W historii piłki nożnej, a może sportu w ogóle, trudno znaleźć osobę, która tak bardzo była kochana i nienawidzona przez miliony. Asif Kapadia w swoim trzecim filmie dokumentalnym próbuje uchwycić fenomen ikony, jaką jest Diego Maradona.

„Nie będzie w stanie psychicznie udźwignąć ciężaru, który na nim spoczywa” – te słowa, które wypowiedział Pele w latach 70. o rodzącej się wtedy gwieździe argentyńskiego piłkarza, okażą się prorocze. Kapadia rozpoczyna swój dokument praktycznie od tego zdania. W montażu, który w pięć minut pokazuje nam początki kariery Maradony, zabiera nas z Buenos Aires, przez Barcelonę do Neapolu. Jesteśmy w samochodzie pędzącym ulicami miasta, który zmierza na stadion Napoli. Jest tam chyba całe miasto, żeby przywitać kogoś, kto ma być zbawicielem przeciętnego zespołu Serie A. Przyjmowany przez 85 tys. fanów Diego powie po latach: „witały mnie tłumy, nie żegnał mnie nikt”. Tu rozpoczyna się historia wzlotu i upadku Diego.

Zobacz również: Rocketman – przedpremierowa recenzja muzycznej biografii Eltona Johna prosto z Cannes!

Reżyser Amyi Sennysięgnął po swój markowy chwyt. Z pięciuset godzin archiwalnych nagrań złożonych z kolekcji rodzinnych zdjęć, programów telewizyjnych, nagłówek gazet i fragmentów meczów stworzył film, który w niezwykle angażujący sposób opowiada historię piłkarza. Oprócz dwóch dygresji – pokazujących dzieciństwo Diego – jest ona w swej konstrukcji chronologiczna i skupia się na ośmioletnim okresie jego kariery we Włoszech. Jest Maradona przyjmowany w Neapolu podczas konferencji prasowej, gdzie pierwsze pytanie, które pada, dotyczy Camorry, lokalnej mafii rządzącej gangsterskim podziemiem. Są pierwsze mecze i porażki. A potem rodząca się powoli piłkarska  legenda, która wywindowała przeciętny zespół na orbitę, wygrywając w lidze włoskiej wszystko, co było do wygrania.

Kadr z filmu Diego / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Diego / fot. materiały prasowe

Kapadia pokazuje, jak północne Włochy nienawidziły Napoli, wyzywając jego piłkarzy od brudasów. Zespół ten, z typowego chłopca do bicia, przeistacza się w mistrza. Nic dziwnego, że prezes klubu za wszelką cenę chciał zatrzymać bezcennego gracza, który stał się więźniem własnego sukcesu. Pozbawiony możliwości opuszczenia Neapolu piłkarz popada w depresję, którą zaczął odreagowywać w najbardziej niewłaściwy sposób.

W tym samym czasie Maradona rozgrywa historyczne Mistrzostwa Świata w Meksyku w 1986. Podczas pamiętnego meczu z Anglią strzela dwa najważniejsze gole swojej kariery. Najbardziej obrzydliwy, strzelony ręką, by potem zdobyć jeden z najpięknieszych, po minięciu połowy zawodników drużyny przeciwnej. W tym spotkaniu widzimy dwa oblicza sportowca. Diego, skromny chłopak z biednej rodziny, który zaczął grać w piłkę, by wybić się z ubóstwa. I Maradona – pewny siebie, arogancki facet, którego zachowanie przysporzyło mu coraz więcej wrogów.

Kadr z filmu Diego / fot. materiały prasowe

Kadr z filmu Diego / fot. materiały prasowe

Diego jest jedyną postacią z filmów Kapadii, która jest w stanie opowiedzieć o sobie, przyznać się do swoich występków, takich jak zażywanie kokainy, romansów, z których jeden zaowocował nieślubnym dzieckiem piłkarza, oraz związkach z camorrą. Oprócz niego w filmie zabierają głos jego bliscy współpracownicy i rodzina. Być może przez ten zabieg Diego wydaje się bardziej konwencjonalnym filmem niż Amy czy Senna. A może fakt, że brakuje mu jakiejś mocnej kody, sprawia, że obraz nie zostawiatak mocnego wrażenia jak poprzednie produkcje reżysera. Skakanie po pełnym wydarzeń życiu Maradony nie pozostawia też zbyt wiele miejsca na przemyślenia i analizę.

Nie znaczy to, że filmowi brak poruszających momentów. Jest chwytająca za gardło rozmowa telefoniczna z matką po zdobyciu tytułu Mistrza Świata. Zakulisowe nagrania z imprez, podczas których w oczach przytłoczonego zachowaniem fanów widać strach i euforię. Oraz domowe wideo, na którym piłkarz uczy swoją córkę przeklinać wszystkie inne drużyny włoskie. Połączone z urywkami meczów, na których prezentuje się geniusz piłkarza, otrzymujemy wielowymiarowy portret piłkarza, gwiazdora, kochanego i nienawidzonego, traktowanego jak święty i diabeł. Jest to obraz na tyle uniwersalny, że nie trzeba w ogóle znać się na piłce nożnej, aby zaangażować się w tą fascynującą niczym dreszczowiec historię.

Diego trafi do kin w Polsce 19 lipca

Ilustracja wprowadzenia i plakat: materiały prasowe / M2 Films

Redaktor

Dziennikarz filmowy i kulturalny, miłośnik kina i festiwali filmowych, obecnie mieszka w Londynie. Autor bloga "Film jak sen".

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?