Deadly Class tom 1: 1987. Regan Youth – recenzja komiksu

Z biegiem lat nastolatkowie w literaturze zaczynają mnie coraz bardziej irytować. Może to wyraz tęsknoty za okresem, w którym nie byłem świadomy wysokości podatków i proporcjonalnie niskiej do nich emerytury, a może to początek przemiany w zgryźliwego starca? Istnieją jednak chwalebne wyjątki, w których młodzi bohaterowie nie tylko nie działają mi na nerwy, ale też zaciekawiają. Do takich nale¿y Deadly Class tom 1: 1987. Regan Youth Ricka Remendera.

Strona komiksu Deadly Class tom 1: 1987. Regan Youth

Remender przenosi nas do San Francisco Anno Domini 1987. To tam żyje niejaki Marcus Lopez. Chłopak jest bezdomny, ze wszystkimi wątpliwymi atrakcjami tego stanu. Każdy dzień to walka, lecz nadchodzi moment, w którym Marcus pragnie ją przerwać. Wtedy pojawia się ona. Drobna Azjatka z tatuażami, która później jeszcze raz ratuje go od śmierci i wciąga w swój świat. I nie chodzi tu o wielkomiejskie życie bananów, a elitarną szkołę dla zabójców, w której oprócz niej znajduje się cała plejada barwnych charakterów. Nie myślcie jednak, że to start pięknej, sielskiej przygody. To początek nowego, niebezpiecznego życia dla Lopeza.

Zauważyliście, że relacje między nastolatkami i sami nastolatkowie w wielu dziełach to czysta fantastyka? Twórcy, sami w sporej mierze posiadający dzieci w wieku studenckim, nieudolnie próbują przenieść swe wyobrażenia na materiał, nad którym pracują. W efekcie wychodzą różne wynaturzenia, pseudoromantyczne potworki, równie prawdziwe, co porady w czasopiśmie Bravo. Deadly Class prezentuje zupełnie inne spojrzenie na stosunki między nastolatkami. Młodzież jest krnąbrna, miejscami niedojrzała, a nawet zwyczajnie głupia, ale pełna energii, siły, która powinna być kwintesencją tego wieku. Przyjaźnie i miłości są „na zawsze”, konflikty zaś krwiste i bez kompromisów. Wszystko jest więc takie, jak być powinno, bez ugłaskiwania.

Strona komiksu Deadly Class tom 1: 1987. Regan Youth

Deadly Class to mieszanka wielu popkulturowych dzieł młodzieżowych. Moje pierwsze skojarzenia rzecz jasna poszły w stronę X-Men. O ile jednak wychowankowie Xaviera stosują dość pacyfistyczne metody, tak tutejsze małolaty wprost przeciwnie. Nie są to na szczęście kolejne dzieci kukurydzy. Saya i jej towarzysze to precyzyjni egzekutorzy, choć z racji wieku dopiero nabierający prawdziwego profesjonalizmu. Wyczuwalny jest tu za to, że bohaterowie są outsiderami. Osobnikami, którzy nawet mając szablonowy życiorys, nie odnaleźli by się w standardowych normach społecznych. Dlatego ich lubię. Nie jakiś ugrzecznionych magików z rojeń byłej nauczycielki…

Rick Remender jest twórcą, który zalazł mi za skórę od czasu Uncanny Avengers, gdzie zdarzało mu się przedobrzyć i plątać całkiem niezły pomysł na fabułę. Po Black Science odkupił swe winy, lecz i tak podszedłem do Deadly Class z rezerwą. Jak się okazało – niepotrzebną, gdyż autor narzuca całości odpowiednie tempo, które nie gubi fabularnego sensu i wyrazistości bohaterów. Niektórzy twórcy budują psychologię postaci powoli, jak chociażby miało to miejsce z tytułowym bohaterem Sandmana. Rick Remender, mimo braku rozbudowanych refleksji sprawił, że już poczułem się przywiązany do kilku bohaterów.

Strona komiksu Deadly Class tom 1: 1987. Regan Youth

Rysunki Wesleya Craiga mogłyby służyć jako podręcznik dla twórców kina sensacyjnego. Sceny walki przypominają uliczne bijatyki Spider-Mana czy Daredevila, jednak bez powstrzymywania się od mordu. Rysownik świetnie żongluje kadrami, podkręcając nimi szybkość akcji i podkreślając, co należy. Mimo niewątpliwego talentu Craiga, strona wizualna jednak nie dawałaby czytelnikowi co chwila tak silnych ciosów, gdyby nie barwy nałożone przez Lee Loughridge’a. Miejscami przywodzą na myśl Paper Girls, a w innym momencie Hawkeye’a. Innym razem są znowuż całkowicie indywidualne. Pokrótce mówiąc, zasługują na owacje. Jeśli nie spodoba się wam treść, to sama szata graficzna wystarczy, by zachwycić się tym komiksem.

Wydawnictwo Non Stop Comics po raz kolejny dało nam serię wartą poznania, mającą wręcz szansę na status lektury obowiązkowej dla szanującego się fana komiksów. Deadly Class tom 1: 1987. Regan Youth to przede wszystkim akcja, daleko jej jednak od tej z typowych historii z udziałem nastolatków. Jest brutalnie, w komiksowy sposób, miejscami Remender dorównuje wręcz przejaskrawieniom typowym dla Franka Millera. Do tego ta szkolna atmosfera, jeśli szkołą można nazwać ośrodek trenujący zabójców. Nie bez znaczenia są też rysunki Craiga i Loughridege’a, bez których akcja nie miałaby tak szalonego, ale i przemyślanego tempa. Czekam na maj, w którym jedną z najważniejszych pozycji na liście zakupów będzie drugi tom Deadly Class.


Okładka komiksu Deadly Class tom 1: 1987. Regan Youth

Tytuł oryginalny: Deadly Class Vol.1: 1987 Reagan Youth
Scenariusz: Rick Remender
Rysunki: Wesley Craig

Tłumaczenie: Marceli Szpak
Wydawca: No Stop Comics 2019
Liczba stron: 176
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?