O dwóch gościach na koniu – recenzja Aferim! Radu Jude

O dwóch gościach na koniu

Czarno-biały film o dwóch gościach jadących na koniu przez Wołoszczyznę w dziewiętnastym wieku. Tak można opisać Aferim! w pigułce. Gdyby nie nagroda na Berlinale to promocja byłaby zapewne prawdziwym mission impossible dla marketingowców. Bo wątpię, by ktoś (nie licząc filmowych geeków, takich jak ja) czytając powyższy skrócony opis zdecydowałby się na seans rumuńskiego dzieła. I musiałby żałować, że nie poszedł, bo to zaprawdę fascynujące dzieło, przywołujące na myśl polską Konopielkę.

aferim zdjęcie z filmu

Fabularnie nie dzieje się nic nadzwyczajnego. Nie ma spektakularnych zwrotów akcji. Ot policmajster Constandin (Teodor Corban) i jego syn pomocnik (Mihai Comanoiu) szukają zbiegłego z bojarowskich włości Cygana (Toma Cuzin), a gdy go odnajdują wracają z powrotem, by możnowładca wymierzył mu karę. Bohaterowie spędzają czas głównie na rozmowach. Ale za to jakich! Obfitych w aforyzmy (tu bryluje ojciec), stereotypy, mądrości życiowe i naukowe tamtych czasów. Jak dowiadujemy się z napisów na koniec filmu prawdziwych, bo zaczerpniętych z różnych dziewiętnastowiecznych źródeł literackich. Patrząc współczesną miarą rasistowskich, niepoprawnych politycznie i seksistowskich. Dowiedzieć się między innymi można jak bić kobiety zgodnie z prawem, jaka jest geneza Cyganów, kim są Żydzi, czego Arystoteles uczył Aleksandra Macedońskiego. Z naszej perspektywy są to dialogi, po których wybuchamy śmiechem, lecz w tamtym okresie były na porządku dziennym.

Bo Aferim! to przede wszystkim wgląd w dziewiętnasty wiek i rekonstrukcja historyczna tego jak wyglądała hierarchia społeczna, kultura oraz życie społeczeństwa na tym obszarze. A przecież dziewiętnasty wiek to także okres kształtowania się narodów, budowania wspólnej tożsamości.  Nie tylko przez dychotomię my-oni (Moskale, Turcy), ale i poprzez pielęgnowanie licznych stereotypów i ksenofobii. A jej najbardziej pamiętnym i zabawnym przykładem z filmu jest litania popa o stereotypach narodowych.

Aferim zdjęciefilm

Aferim! to niezwykły film historyczny, który wpisano w konwencję westernu i filmu drogi. W najnowszym filmie autora Najszczęśliwszej dziewczyny na świecie najważniejszy jest dialog. Większość scen sfilmowano w planie ogólnym, montaż i muzykę ograniczono do minimum, a aktorzy są ważnym, ale wyłącznie jednym z wielu elementów sceny. Żałuje jedynie, że film jest czarno-biały. Domyślam się, że chodziło o metaforę świata, który przeminął, niczym w Papuszy, ale osobiście wolałbym oglądać piękne krainy i kostiumy w pełnej gamie kolorystycznej . Mimo wszystko reżyserowi Radu Jude należy się głośne Aferim!

 

Zastępca redaktora naczelnego

Kinonarkoman. Fan J. Chastain, M. Wasikowskiej i kina azjatyckiego (w szczególności południowokoreańskiego). W wolnych chwilach ogląda piłkę nożną i udaje, że prowadzi bloga. Kontakt: k.stawinski@moviesroom.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


Warning: Use of undefined constant php - assumed 'php' (this will throw an Error in a future version of PHP) in /home/klient.dhosting.pl/moviesroom/moviesroom.dkonto.pl/public_html/wp-content/themes/moviesroom/single.php on line 209

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?