Rzym istniał dłużej niż nam się zdaje i przechodził rozmaite wzloty i upadki w swej bytności. Jednak wcale nie tacy głupi byli ci Rzymianie, nawet w swym schyłkowym okresie. Niedzielni historycy będą z pasją wymieniać powody upadku tego państwa, ale fakty historyczne nie dają zwięzłej odpowiedzi. Cywilizacje: Rzym to kolejny rozdział serii France Richemond, gdzie autorka wykłada nam początek procesu kolapsu Rzymu. Ale z pewną magiczną nutą.
Strona komiksu Cywilizacje: Rzym
Nad Rzym nadchodzą ciemne chmury. Są jeszcze odległe, nawet nie słychać grzmotów, ale niosą zagładę absolutną. Bractwo Seta, znane z poprzednich tomów, bierze sobie na cel zapobiegnięcie tej katastrofie. Ale czy grupa uzdolnionych ezoterycznie osób zdoła zatrzymać procesy zdolne zmielić cesarzy? I czy Rzym faktycznie upadł, czy może jedynie przemienił się w inny byt polityczny, lepiej dostosowany do zmieniających się realiów?
Nienawidzę trywializacji historii. Klarowanych odpowiedzi na złożone pytania, banalizacji ideologii i procesów, które je stworzyły. Może i w szkole w suchych punktach uczyli nas co doprowadziło do końca zachodniej części Cesarstwa, ale to temat na dyskusję dłuższą niż szkolna lekcja. France Richemond może i nie wykłada tu akademicko wszystkich faktów, ale mówi wystarczająco wiele, by zrozumieć wielopoziomowość końca rzymskiego porządku. Poprzez pryzmat Bractwa Seta doskonale widać te najważniejsze przyczyny.
Strona komiksu Cywilizacje: Rzym
Bractwo Seta, jak wiemy z albumu Cywilizacje: Egipt, zostało założone przez Imhotepa. Przez lata od tamtych wydarzeń dorobiło się kolejnych członków, jak jasnowidzka Liwia, którzy zdołali utrzymać je na powierzchni i uczynić wpływowym. Czasy się jednak zmieniają i dawne porządki kruszeją. Bractwo próbuje zapobiec temu, co nieuchronne. Nie dostrzega ambicji kolejnych władców, wzrostu znaczenia wyznawców Jezusa i powolnego wypalania się idei założycielskich Rzymu. Niczym powoli gotująca się żaba.
Federico Ferniani zawstydza wielkich wizjonerów Hollywood i kreuje Rzym jako miasto zarówno bogate, jak i pełne cieni. Miejskie panoramy to popis kunsztu autora, ale najbardziej zapadł mi w pamięci „wizjonerskimi” kadrami. To właśnie proroctwa Bractwa Seta czynią wszystko metafizycznym, odejmują opowieści politycznego ciężaru i pozwalają przenieść się na chwilę poza surowe fakty historyczne. Ferniani nie idzie też w klisze Rzymu, które w popkulturze mają się niesłusznie dobrze. Przemoc, seks i wszelkie rzeczy dla dorosłego czytelnika tu występują, ale nie stanowią rdzenia historii. To historia o procesach, które doprowadziły do upadku otoczone mitami imperium, a nie o tym, jakie to ono było rzekomo złe i zdegenerowane.
Strona komiksu Cywilizacje: Rzym
Cywilizacja: Rzym to najbardziej złożony, a zarazem zwarty w swej fabule album serii. Richemond tworzy opowieść o końcu pewnej epoki, ukazując przy tym pełnię ludzkiej natury i polityki. Przede wszystkim to jednak historia przemijania. Wartości oraz cywilizacji, którą tworzyły. Jest to też pewna przestroga dla nas, uporczywie trzymających się stałych dogmatów, podczas gdy niemal każdy dzień przynosi dowód, że imperia i stabilne systemy mogą upaść. Przywołując Elliota – nie z hukiem, lecz skowytem.
Tytuł oryginalny: Civilisation: Rome Scenariusz: France Richemond Rysunki: Federico Ferniani Tłumaczenie: Marta Duda-Gryc Wydawca: Lost In Time 2026 Liczba stron: 124 Ocena: 85/100
Jedno zdjęcie wystarczyło, by wśród fanów Batmana ponownie rozgorzała dyskusja o obsadzie Batman Part II. Sebastian Stan pokazał się w zupełnie nowym wizerunku, a Internet błyskawicznie zaczął spekulować, czy aktor zdradził właśnie, w kogo wcieli się w filmie Matta Reevesa.