Superman – Amerykański obcy – recenzja komiksu

Postać Supermana zna chyba każdy, niezależnie od wieku i miejsca zamieszkania. O Człowieku ze Stali opowiadano już na najróżniejsze sposoby, wielokrotnie uwspółcześniano jego genezę, stworzono wiele jego wersji, nie raz też zupełnie restartowano jego przygody. Ale w wielu przypadkach najważniejsze części składowe, czyniące z alter ego Clarka Kenta to, kim jest naprawdę, pozostawały niezmienne. W Superman – Amerykański obcy po raz kolejny opowiedziano o początkach kariery superbohatera, ale zupełnie inaczej rozłożono akcenty. Na czym polegała sztuczka? Na zatrudnieniu scenarzysty na co dzień nie związanego z branżą komiksową.

Jeśli nazwisko Landis kojarzy Wam się z filmem i telewizją, to jesteście na dobrym tropie. Max Landis jest synem znanego producenta i reżysera Johna Landisa, który stał za kamerą takich hitów jak Blues Brothers, Oskar, Książę w Nowym Jorku, Szpiedzy tacy jak my, Menażeria czy Amerykański wilkołak w Londynie. Młodszy z Landisów też nie jest naturszczykiem – już w 2011 roku, mając 26 lat, napisał i wyreżyserował krótki metraż The Death and Return of Superman, rok później opracował scenariusz do ciepło przyjętego filmu o nastolatkach z supermocami – Kronika, a niedawno stworzył skrypt do głośnego, ale już bardziej krytykowanego Bright z Willem Smithem dla Netflixa. Można powiedzieć, że miał predyspozycje, by uczynić z Superman – Amerykański obcy unikatowe doświadczenie dla czytelników.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/SUPERMAN_Amerykanski_obcy_s037.jpg

Strona komiksu Superman – Amerykański obcy

Założenie było proste – przedstawić na łamach siedmiu zeszytów siedem momentów z życia młodego Supermana w nieco odmienny sposób, nie wywracając mitologii do góry nogami, ale kładąc akcenty inaczej, niż zwykli to robić twórcy zajmujący się postacią na przestrzeni lat. Każdy zeszyt miał mieć inny nastrój, a by to podkreślić, miał być rysowany przez innego artystę. Sprawdźmy więc w jakim stopniu udał się eksperyment. Rozpoczynamy lekkim, spokojnym, prawie bajkowym epizodem z dzieciństwa Klarka, kiedy to dopiero poznawał swoje moce i starał się je okiełznać – przy pomocy rodziców. O ile rysunki Nicka Dragotty nie przypadły mi do gustu, o tyle przemiana wyobcowanego, przerażonego dziecka w postać zafascynowaną nowymi możliwościami została nakreślona wiarygodnie i idealnie wprowadza w klimat całości.

Drugi odcinek Superman – Amerykański obcy to absolutna zmiana klimatu. Tommy Lee Edwards kreśli surową, stosunkowo mroczną i brutalną historię o nastolatkach, w której Clark działa jak typowy młody dorosły – daje się ponieść, nie panuje nad emocjami, nie przewiduje konsekwencji swoich czynów, nawet jeśli działa w dobre wierze. A że ma supermoce? Tym gorzej dla tych, którzy staną mu na drodze. Również trzeci zeszyt zaskakuje pozytywnie – tu z kolei rysunki Joelle Jones (Batman Rebirth) oddają lekki, nasycony kolorami klimat rajskich wakacji milionerów, na które Clark trafia przypadkiem, na dodatek zostając wzięty za…Bruce’a Wayne’a. Nie jest to może najambitniejsza odsłona miniserii, ale dostajemy za to odrobinę subtelnej erotyki.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/SUPERMAN_Amerykanski_obcy_s134.jpg

Strona komiksu Superman – Amerykański obcy

Czwarty zeszyt to wejście Clarka w dorosłość i pierwsze kontakty z postaciami takimi jak Alexander Luthor czy Ollie Queen. To chłodny, utrzymany w stonowanych barwach, dość przegadany dramat, na szczęście z dobrze skonstruowanymi dialogami. Świetnie wypada słowna konfrontacja Kenta ze swoim przyszłym nemezis, a także z Dickiem Graysonem czy wreszcie z samym… Batmanem. Landis ma zupełnie inne spojrzenie na to, jak mogłoby wyglądać – bardziej gwałtowne i realistyczne. A rysuje Jae Lee (Mroczna wieża, Inhumans). Piąty zeszyt, w wykonaniu znanego z serii o Flashu Francisa Manapula, to z kolei pierwszy prowizoryczny kostium (musicie to zobaczyć!) i premierowe starcie z superłotrem – Parasite’em. Nie ma tu może górnolotnych treści, ale jest ciekawie nakreślona, rodząca się samoświadomość superbohatera, który w przyszłości będzie miał stać się symbolem Ameryki, a także iście epicki rozmach, do którego oddania Manapul nadaje się idealnie.

Niestety, dwóm ostatnim odsłonom serii zabrakło impetu i lepszego pomysłu na siebie. Obie łączy motyw tożsamości i pochodzenia, a także pewnego rodzaju tęsknoty za utraconą rodzinną planetą. W szóstym zeszycie z rysunkami Jonathana Case’a Superman spotka Green Lanterna (Abin Sur), a w ostatnim, rysowanym przez skądinąd popularnego Jocka (Batman – Mroczne odbicie, Wiedźmy), stanie naprzeciw samego Lobo w przeładowanej akcją, brutalnej, ale i nieco bezsensownej nawalance. Niestety tym dwóm zeszytom brak polotu pierwszych pięciu odcinków, co nieco zaciera wspaniały smak, jaki lektura wywoływała od początku. Na szczęście finał nie jest na tyle tragiczny, by zmienić zdanie o komiksie Superman – Amerykański obcy.

http://alejakomiksu.com/gfx/plansze/SUPERMAN_Amerykanski_obcy_s190.jpg

Strona komiksu Superman – Amerykański obcy

Max Landis pokazuje Supermana przede wszystkim jako kosmitę, który dopiero uczy się być człowiekiem. Podejście scenarzysty cechuje realizm – podczas lektury możemy mieć wrażenie, że właśnie tak zachowywałby się Clark w pierwszych latach swojego życia i w młodości, kiedy to jego moce dopiero dawały o sobie znać. Takie podejście ma prawo się podobać i chętnie zobaczyłbym więcej prób interpretacji znanych postaci i motywów w wykonaniu utalentowanych i bystrych osób nie do końca kojarzonych z komiksowym przemysłem. Może się w nich bowiem kryć zaskakująca świeżość. Superman – Amerykański obcy jest właśnie takim powiewem świeżości, opowieścią o dojrzewaniu, poznawaniu się, nadal utrzymaną w klimacie superbohaterskich produkcji, ale nie przeładowaną akcją. Kilka motywów zasługuje tu na szczególne wyróżnienie, jak chociażby fakt, że wiele osób z najbliższego otoczenia wie o mocach Clarka i nie robi sobie z tego nic poza żartami. W końcu tak postąpiliby przyjaciele, prawda?


https://assets.gildia.pl/system/thumbs/000/446/427/446427/1602261522/800.jpg

Okładka komiksu Superman – Amerykański obcy

Tytuł oryginalny: Superman – American Alien
Scenariusz: Max Landis
Rysunki: Nick Dragotta, Tommy Lee Edwards, Joelle Jones, Jae Lee, Francis Manapul, Jonathan Case, Jock
Tłumaczenie: Tomasz Sidorkiewicz
Wydawca: Egmont 2020
Liczba stron: 224
Ocena: 80/100

Zastępca redaktora naczelnego

PR-owiec, recenzent, geek. Kocha kino, seriale, książki, komiksy i gry. Kumpel Grahama Mastertona. W MR odpowiedzialny za dział komiksów, książek i gier planszowych.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?