Szczepan Twardoch – Pokora – recenzja książki

Rok 1918 w Polsce kojarzony jest z odzyskaniem niepodległości, co nie powinno dziwić. Gorzej, że zapomina się, że I Wojna Światowa, przyczyniająca się do zmartwychwstania Rzeczpospolitej, doprowadziła do upadku kilku mocnych monarchii, ułatwiła bolszewicką rewolucję i diametralnie zmieniła mentalność i obraz społeczeństwa. Nie bez powodu nosiła miano Wielkiej Wojny, jeszcze przed hekatombą kolejnej. Pokora to opowieść o młodzieńcu, którego żywot mógłby posłużyć za wzór powieści przygodowej, gdyby nie fakt, że życie nie toczy się torami spektakularnej fikcji, a finalna stacja ma dość podły charakter.

Alois Pokora to syn górnika z Pilchowitz. W wielodzietnej rodzinie nie jest szczególnie wyróżniany i wszystko wskazuje na to, że pójdzie w ślady ojca. Przełom przychodzi dopiero, gdy z pomocą lokalnego księdza trafia do miejskiego gimnazjum, stamtąd na wrocławski uniwersytet i kolejno na front I Wojny Światowej. Zbłąkany szrapnel przerywa jego karierę w służbie Kaisera i odsyła do Berlina, wówczas niebędącego wielkomiejską metropolią, a areną rozpalającej się rewolucji ludowej.

Pokora to nie tylko opowieść o końcu pewnej epoki i namiętnościach, jakie targały ludźmi tamtej ery, ale też historia o traumie i poszukiwaniu własnej tożsamości. Alois przechodzi kolejne etapy upokorzeń, bezowocnie próbując znaleźć swoje „ja”. Chłodny ojciec, psychopatyczny byczek w gimnazjum, okopy wojny i rewolucja listopadowa formują go jak glinę, za każdym razem wypaczając materiał. Efektem tej obróbki jest człowiek znikąd. Osobnik niemogący utożsamiać się ani jako Niemiec, ani Polak, a i jego śląskość jest chybotliwa. Podobnie jest z przynależnością klasową, wówczas mającą inny charakter, niż dziś. Najważniejszym punktem jest jednak dominująca Agnes. Femme fatale Pokory, ale też i osoba mała, miejscami żałosna w swym okrucieństwie.

Górny Śląsk to w rozumieniu reszty Polski ponure terytorium zamieszkane przez wąsatych górników mówiących ze śmiesznym akcentem i po cichu marzących o oderwaniu się od Rzeczpospolitej. Przede wszystkim jednak to region niezaprzeczalnie polski, gdzie lokalna kultura, historia i tożsamość to ewentualnie folklor, a osiedla patronackie czy ogólnie familoki stoją tylko odrobinę wyżej od tubylczych chat w odległych koloniach. W Pokorze istotną lokacją jest moje rodzinne miasto Gliwice, które do Polski przynależy dopiero od zakończenia ostatniej wojny i choć dziś nie ma w nim tak wielu śladów niemieckiej przeszłości, jak choćby polskiej we Lwowie, to niezaprzeczalnie jego historia i dziedzictwo związane są z zachodnim sąsiadem, co autor jasno pokazuje. Niekiedy boleśnie dla nacjonalistycznych duszyczek i innych fanów masztów w każdym mieście.

La Belle Époque. Sama nazwa przywodzi na myśl czasy może i surowe, ale szlachetnie piękne. Z wąsatymi monarchami, eleganckimi strojami, takie jakby lepsze i fajniejsze. Jakoś zapominamy o potwornych nierównościach społecznych, wzrastającym napięciu politycznym czy wielu, wielu sprawach, które dziś kojarzone są raczej z krajami Trzeciego Świata lub z mrocznymi wiekami. Świat przedstawiony nie jest tu jedynie tłem dla wyrazistego bohatera, a determinuje go, rzuca z kąta w kąt, a gdy ten pozwala sobie na opuszczenie gardy, wali w szczękę z rechotem sadysty, miejscami dosłownie. Podoba mi się też to, że Twardochowi udało się ominąć kwestię polską i nie popaść w martyrologię, naginającą często fakty i zapominającą o szerszym wydźwięku odrodzenia Rzeczpospolitej.

Niedawno premierę miał serial na podstawie znakomitego Króla i fantastycznie, że porządna literatura jest u nas ekranizowana. Pokora, podobnie jak wcześniej Drach, oddala się od Warszawy i mimo epizodu berlińskiego jest zakotwiczona na Śląsku, ale miłośnikom Morfiny skupionej wokół czasów około II Wojny Światowej nie będzie to przeszkadzać. Pojawia się problematyka przynależności narodowej, kruchość jej i losów człowieka, którego życiorys może zostać przekreślony błyskawicznie. I oczywiście demitologizacja epoki oraz tego, co ze sobą przyniosła, podana bez znieczulenia i stronniczości, którą zarzucają pisarzowi niektórzy dziennikarze. Pokora to historia osadzona w niezwykle ciekawych czasach, gdzie owa „ciekawość” nie jest czymś, czego chcielibyśmy doświadczyć sami, zwłaszcza będąc w skórze protagonisty.

Książkę do recenzji dostarczyła księgarnia internetowa Inverso.pl. Pokora do kupienia dostępna jest tutaj.


Okładka książki Pokora

Autor: Szczepan Twardoch
Wydawca : Wydawnictwo Literackie 2020
Stron : 480
Ocena: 85/100

Dziennikarz, gitarzysta, miłośnik sztuki wszelakiej. Za autorytety stawiający sobie Alana Moore'a, Jimmy'ego Page'a i Julesa Verne. Osobnika tego można spotkać starówkach miast Rzeczypospolitej, które traktuje jak wehikuł czasu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Nowe technologie

Wejdź do świata nowych technologii na: Tech-Room logo
Zarejestruj się, jeśli nie masz konta Nie pamiętasz hasła?